Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Ratownik medyczny: "Karetka wielokrotnie jest zwykłą taksówką"

Coraz więcej wyjazdów karetek nie dotyczy wypadków czy nagłych zagrożeń życia, lecz problemów, które powinny być rozwiązane w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. System Państwowego Ratownictwa Medycznego często łata dziury całej ochrony zdrowia, a ratownicy mierzą się z przemęczeniem, rosnącymi oczekiwaniami społecznymi, wydłużeniem czasu oczekiwania na pomoc. O kulisach pracy ratownika medycznego, o empatii w rozmowie z Anetą Hudzik opowiedział Hubert Tyrkiel, ratownik medyczny ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Ratownik medyczny: "Karetka wielokrotnie jest zwykłą taksówką"
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels

System na granicy wydolności

Zgodnie z założeniami Państwowe Ratownictwo Medyczne ma reagować w nagłych stanach zagrożenia życia i zdrowia. W praktyce jednak coraz częściej pełni rolę "awaryjnego" elementu systemu ochrony zdrowia. Duża część wezwań dotyczy pacjentów internistycznych, czyli osób z gorączką, nasilonymi dolegliwościami trwającymi od kilku dni, pacjentów przewlekle chorych, leżących, wymagających stałej opieki. W takich przypadkach przyjazd karetki często nie jest w stanie realnie pomóc. Ratownicy nie prowadzą leczenia internistycznego, nie przepisują recept i nie rozpoczynają długofalowej terapii.

Jest to trudne, bo z jednej strony mam dużo pretensji, że karetki są czasem nadużywane, ludzie dzwonią, ponieważ wiedzą, że my przyjedziemy. Wystarczy niedużo, by karetka się zjawiła. Ale gdy popatrzymy szerzej, to oni często nie mają alternatywy. Wielokrotnie mamy do czynienia z pacjentami, którzy tłumaczą nam, że próbują zorganizować pomoc, ale są odsyłani z jednego punktu do drugiego i to jest olbrzymi problem – mówi Hubert Tyrkiel.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Wielu pacjentów zgłasza, że nie są w stanie uzyskać wizyty domowej, skontaktować się z lekarzem POZ lub znaleźć realnej pomocy w systemie. W efekcie karetka staje się jedyną dostępną formą interwencji. To właśnie ta luka systemowa powoduje, że ratownictwo medyczne przejmuje zadania, do których nie zostało stworzone. Konsekwencją jest rosnąca liczba wyjazdów i coraz mniejsza dostępność karetek w sytuacjach rzeczywiście nagłych. Wbrew obiegowym opiniom, to nie tylko osoby starsze wzywają pogotowie w sprawach niezagrażających bezpośrednio życiu. Coraz częściej są to ludzie młodzi w wieku 20-30 lat. Wiele wezwań dotyczy dolegliwości trwających od kilku dni, które wcześniej nie były konsultowane w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.

Zjawisko to bywa łączone z niskim poziomem wiedzy zdrowotnej, ale także z kulturową zmianą podejścia do usług. – "Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że liczba pojazdów jest ograniczona. Karetka wielokrotnie jest zwykłą taksówką" – dodaje.

Hubert Tyrkiel/fot. Agata Ciechanowska

Medycyna a empatia

Praca ratownika medycznego wymaga równowagi między empatią a stanowczością. Z jednej strony kontakt z pacjentem musi opierać się na szacunku i zrozumieniu, z drugiej w sytuacjach kryzysowych konieczne jest przejęcie kontroli i szybkie podejmowanie decyzji. Zbyt duże obciążenie emocjonalne, ciągły stres oraz frustracja wynikająca z liczby nieadekwatnych wezwań mogą prowadzić do wypalenia zawodowego. W ciągu jednego 12-godzinnego dyżuru zespoły potrafią realizować kilkanaście interwencji, z których żadna nie dotyczy bezpośredniego zagrożenia życia.

Zderzamy się z wielkimi tragediami ludzi. Musimy poradzić sobie z ogromnym stresem na miejscu zdarzenia, opanować chaos, który często tam występuje. Czasem trzeba przejąć inicjatywę i dać do zrozumienia, że teraz my wydajemy polecenia, a później siądziemy i przegadamy sprawę. Natomiast nigdy nie można zapomnieć o szacunku do drugiego człowieka.

Pozytywnym sygnałem są zachowania najmłodszych. Dzieci coraz częściej potrafią prawidłowo wezwać pomoc, wskazać miejsce zdarzenia, zachować spokój w sytuacji zagrożenia. Duże zainteresowanie budzą także szkolenia z pierwszej pomocy prowadzone w szkołach, dzieci chętnie uczą się, jak pomagać innym. To właśnie edukacja jest wskazywana jako klucz do poprawy sytuacji w przyszłości. Podstawy pierwszej pomocy oraz wiedza o tym, kiedy i gdzie szukać pomocy medycznej, powinny być obecne na każdym etapie edukacji. Od szkoły podstawowej, przez szkoły średnie, aż po dorosłość, społeczeństwo powinno wiedzieć, kiedy wystarczy kontakt z POZ, kiedy potrzebna jest nocna i świąteczna opieka zdrowotna, a kiedy rzeczywiście należy wezwać karetkę.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu