Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Radosław Krzyżowski: „Rytm w komedii jest ważniejszy niż w dramacie”

Radosław Krzyżowski, aktor związany od lat z Narodowym Starym Teatrem im. Heleny Modrzejewskiej, to postać, którą publiczność najczęściej kojarzy z rolami dramatycznymi, klasycznymi, szekspirowskimi. I słusznie, bo właśnie od Hamleta zaczęła się jego wielka droga aktorska. W tej roli debiutował na scenie Teatru STU, a dziś – po 25 latach – w tym samym spektaklu wciela się w postać Klaudiusza. W rozmowie z Sylwią Paszkowską nie zabrakło jednak miejsca na inne oblicza aktorstwa Krzyżowskiego: pełne dystansu, humoru i komediowego wyczucia. Opowiedział o swojej pracy przy serialu „1670", o roli w „Tartuffie" Moliera, a także o spektaklu „Proszę zejść ze sceny", który z dystansem i ironią zagląda za kulisy życia aktorskiego.

Radosław Krzyżowski: „Rytm w komedii jest ważniejszy niż w dramacie”
Radosław Krzyżowski w studiu Radia Kraków, fot. Sylwia Paszkowska

„Proszę zejść ze sceny” – farsa z backstage’em

W najnowszym spektaklu Teatru STU pt. „Proszę zejść ze sceny”, którego premiera miała niedawno miejsce, publiczność ma okazję zajrzeć za kulisy życia aktorów. To pełna humoru, lecz inteligentnie skonstruowana farsa, ukazująca świat zwykle niedostępny dla widzów. Przedstawienie opowiada o objazdowej trupie teatralnej – nie są to gwiazdy z okładek magazynów, a aktorzy, którzy mierzą się z zawodowymi i osobistymi frustracjami oraz ambicjami.

Fabuła opiera się na napięciach i relacjach między członkami zespołu. Niektóre z nich są nacechowane osobistymi powiązaniami, co nadaje spektaklowi dodatkową głębię. Choć nie brakuje elementów komediowych i zaskoczeń, spektakl zadaje także fundamentalne pytanie: co to znaczy być aktorem? Czy każdy nadaje się do grania Szekspira? I co to oznacza dla tożsamości artysty?

Hamlet jako punkt zwrotny

Radosław Krzyżowski ma na swoim koncie jedną z najbardziej klasycznych ról – Hamleta, którego po raz pierwszy zagrał właśnie na scenie Teatru STU. Była to jego pierwsza poważna rola klasyczna, która stała się kamieniem milowym w jego karierze. 

Zrobienie 'Hamleta' w takim miejscu jak Teatr STU to wyzwanie. Dlaczego? Bo ten teatr nie ma zespołu aktorskiego. A jeśli chcesz robić 'Hamleta', to – szybciutko licząc – potrzebujesz pięciu dobrych, młodych facetów, jedną świetną młodą dziewczynę i zestaw paru gwiazd, które ogarną pozostałe role. A ponieważ STU nie ma stałego zespołu, wszystkie role są dublowane. Czyli już na starcie potrzebujesz dziesięciu młodych, dobrych aktorów i dwie dobre, młode aktorki. No i rzeczywiście było takie polowanie na tych młodych facetów – w Krakowie, ale nie tylko – kto to udźwignie, kto będzie w stanie zagrać z taką intensywnością przez prawie cztery godziny na scenie – wspomina Radosław Krzyżowski.

To Franciszek Muła – legenda krakowskiego środowiska teatralnego – dostrzegł potencjał Krzyżowskiego i polecił go reżyserowi Mikołajowi Grabowskiemu. Efekt? On i Krzysztof Zawadzki zostali obsadzeni w głównych rolach.

Dziś Radosław Krzyżowski gra wciąż w tym samym spektaklu, lecz już nie jako Hamlet – z racji wieku teraz wciela się w rolę Klaudiusza. Z „Hamletem" jest związany od 25 lat. Jak sam przyznaje, ten długi czas gry w jednym tytule był pełen różnych etapów – chwil zmęczenia, wątpliwości, ale też odnawiającej się pasji, zwłaszcza gdy do obsady dołączali nowi aktorzy.

Kiedy nastąpiła pierwsza zmiana Hamletów – czyli kiedy po dziesięciu latach przestałem grać tę rolę i rozpoczął się nowy nabór – było mi strasznie ciężko. To było tak bardzo moje, że gdy pojawili się Krzysiek Kwiatkowski i Michał Mikołajczak, miałem ochotę co chwilę ich poprawiać. Ale potrzebowałem po prostu czasu, żeby zrozumieć, że to już nie jest moja rola. To są faceci, którzy wnoszą swój własny świat i świetnie sobie z tym poradzili. A Hamletów od tego czasu było już kilku – mówi Radosław Krzyżowski.

Aktor nie ukrywa, że ma szczególny stosunek do klasyki. Jak wyjaśnia, paradoksalnie to właśnie dyscyplina klasycznego dramatu daje największą swobodę – dobrze skonstruowany tekst staje się kręgosłupem, który pozwala na eksplorację różnych kierunków interpretacyjnych. Dobre dramaty klasyczne są tak pojemne, że dają możliwość nieustannego odkrywania nowych znaczeń i emocji.

(Dalsza część rozmowy i podcast pod zdjęciem)

Radosław Krzyżowski podczas próby przed premierą "Zamachu na Narodowy Stary Teatr", fot. HaWa /Narodowy Stary Teatr

Komedia – inteligentny rytm i rzadki przywilej

Punktem wyjścia do rozmowy o komedii stała się rola Ciesława w serialu „1670". Krzyżowski zagrał tę postać brawurowo, a jego ekranowa kreacja spotkała się z dużym uznaniem. Jak mówi, uwielbia komedię – szczególnie tę inteligentną, dobrze napisaną i rytmicznie precyzyjną. 

W komedii niesłychanie ważny jest rytm – znacznie ważniejszy niż w dramacie. Rytm podawania tekstu, wypuszczania puent i tak dalej. To właśnie te rzemieślnicze sprawy determinują, czy rzeczy, które powinny wybrzmieć, rzeczywiście wybrzmią – mówi Radosław Krzyżowski.

Drugim ważnym krokiem ku lżejszym formom scenicznym była współpraca z Krzysztofem Pluskotą, dyrektorem Teatru STU, który zaprosił Krzyżowskiego do roli w „Tartuffie” Moliera. To spotkanie z klasyczną, lecz komediową formą pozwoliło aktorowi wyjść z przypisanej mu szufladki ról dramatycznych. Jak sam mówi, było to doświadczenie niezwykle odświeżające i przynoszące autentyczną frajdę – szczególnie w warunkach kameralnego teatru, gdzie widz jest niemal na wyciągnięcie ręki, a każda reakcja jest natychmiast zauważalna.

Krzyżowski zwraca uwagę, że „Proszę zejść ze sceny” – kolejny spektakl w Teatrze STU – zmusza aktorów do nieustannej koncentracji i intensywnego grania przez dwie godziny bez wytchnienia. Choć formalnie można by go zaklasyfikować jako farsę, sam aktor woli określenie „inteligentna komedia”. To produkcja, która daje radość z gry, zwłaszcza w gronie doświadczonych kolegów – aktorów, z którymi często zna się od lat, choć rzadko miał okazję występować na jednej scenie.

STU to jest nie tylko teatr – to jest pewnego rodzaju środowisko. Taki mikrokosmos. Znam tych ludzi od lat, bo spotykamy się na warsztatach, różnych wydarzeniach, ale nie ze wszystkimi miałem okazję grać. Moja macierzysta scena to jednak Stary Teatr – tam pracuję z zespołem. W Teatrze STU jest inaczej. Czasem dublury są tak poukładane, że choć grasz z kimś w jednym spektaklu, przez rok możecie się nie spotkać na scenie. To specyfika tego miejsca. Ale właśnie to jest odświeżające – kiedy twoja kompania teatralna rotuje, zmienia się, kiedy pojawiają się nowe twarze, nowe głosy, nowe akcenty, nowe interpretacje – mówi Radosław Krzyżowski.

To właśnie ten rodzaj zawodowej świeżości i zmienności zdaje się dziś szczególnie cenny dla Krzyżowskiego. Po latach w klasycznym repertuarze, komedia nie tylko go bawi, ale też realnie rozwija. I choć nieczęsto ma okazję do takich ról, każda z nich zostawia ślad – zarówno na scenie, jak i w aktorskim warsztacie.

(Cała rozmowa do posłuchania)

„

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów