Gołębie towarzyszą ludziom od około 5000 lat. Początkowo były hodowane głównie jako źródło pożywienia, jednak z biegiem czasu ludzie odkryli ich niezwykłą zdolność do powrotu do rodzinnego gniazda. Ta wyjątkowa cecha stała się kluczowa, gdy gołębie zaczęto wykorzystywać w roli naturalnych posłańców – pocztowych kurierów. Z biegiem lat gołębie stały się integralną częścią miejskiego krajobrazu, a ich obecność w miastach niejednokrotnie budzi kontrowersje. 9 kwietnia obchodzić będziemy Światowy Dzień Gołębia – z tej okazji Sylwia Paszkowska gościła w studiu Dariusza Grochala i Macieja Satkiewicza z Fundacji Chatka Gołębia.
Niezwykłe zdolności orientacyjne i inteligencja
Zdolności orientacyjne gołębi są absolutnie zadziwiające. Odnotowano przypadki przelotów z RPA do Wielkiej Brytanii – podróży trwających nawet trzy miesiące. Gołębie potrafią przebywać ogromne dystanse, jeśli tylko znajdą po drodze pożywienie i miejsce do odpoczynku – jedyną barierą, której nie są w stanie pokonać, są oceany.
Zakłada się, że gołębie mają coś, co można by nazwać wbudowanym GPS-em, za sprawą którego potrafią odczytywać pole magnetyczne Ziemi i na tej podstawie wracać. Aczkolwiek były też robione badania, gdzie zakładano ptakom specjalne czapki, które miały blokować możliwość odczytywania pola magnetycznego – i też potrafiły wrócić. Zdolność tych zwierząt do orientacji w terenie jest fenomenalna – mówi Dariusz Grochal.
Ich inteligencja również budzi podziw. Gołębie rozpoznają się w lustrze, co jest rzadkością w świecie kręgowców.
Gołębie zdały tak zwany test lustra. Potrafią uczyć się prostych słów, rozpoznawać znaki w postaci liter. Fantastycznie rozpoznają ludzi, rozpoznają nasze twarze, a nawet nasze samochody. Możliwe nawet, że rozpoznają nasze numery rejestracyjne, gdy podjeżdżamy w miejsce, gdzie są przez nas stale dokarmiane – wyjaśnia Dariusz Grochal.
Nie każdy wie, że po II wojnie światowej armia amerykańska wykorzystywała gołębie do poszukiwania rozbitków na morzu. Ptaki umieszczano w kapsułach pod samolotami i zakładano im czujniki – gdy wykryły coś podejrzanego na wodzie, uderzały w specjalną planszę, co sygnalizowało pilotom, by dokładniej przyjrzeć się danym obszarom.
Gołąb jako ofiara miejskich mitów
Niestety, w miastach gołębie często postrzegane są jako uciążliwe „latające szczury”. Tymczasem jest to niesprawiedliwa i nieprawdziwa opinia. Gołębie miejskie to ptaki zdziczałe, wywodzące się od gołębia skalnego – dlatego szukają miejsc przypominających im skalne półki, jak balkony czy parapety.
W 2024 roku prosiliśmy Głównego Inspektora Sanitarnego o podanie statystyk dotyczących przypadków zachorowań na choroby, które mogą być groźne dla ludzi, a które przeszłyby z gołębi. W przeciągu ostatnich 10 lat w Polsce to były dwa przypadki ornitozy, natomiast nie da się do końca stwierdzić, że zachorowanie jest winą gołębi, bo choroba ta może być przenoszone przez inne ptaki. Więc ryzyko, że gołąb przeniesie na człowieka jakąś chorobę, jest w zasadzie czysto teoretyczne – mówi Dariusz Grochal.
Chociaż gołębie nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego, ich obecność na balkonach i parapetach bywa uciążliwa. Dzięki sprawdzonym już w innych miastach rozwiązaniom, takim jak miejskie gołębniki czy specjalne półki lęgowe, można znacząco ograniczyć negatywne skutki obecności gołębi w przestrzeni miejskiej. Takie miejsca dają ptakom poczucie bezpieczeństwa i jednocześnie koncentrują ich obecność w jednym punkcie, co ułatwia utrzymanie czystości oraz pozwala ograniczyć hałas. Co więcej, gołębniki miejskie otwierają też możliwość prowadzenia badań naukowych, w tym nad etycznymi metodami kontroli populacji ptaków.
Jeżeli damy im alternatywę, damy im jakąś infrastrukturę, na której one sobie mogą przesiadywać, to nie będą przesiadywać na naszych parapetach. Po co mają siedzieć na parapecie, z którego ktoś je przegania, jeżeli w odległości kilku czy kilkunastu metrów mają spokojną półkę spoczynkową. Takie rozwiązania są stosowane z powodzeniem na Zachodzie – mówi Dariusz Grochal.
„Akcja Sznurek" – ratunek dla zaplątanych ptaków
Jedną z najważniejszych inicjatyw Fundacji Chatka Gołębia jest „Akcja Sznurek", która odbywa się regularnie na krakowskim rynku. Najbliższa edycja odbędzie się 26 kwietnia 2025 roku o godzinie 12:00, jak zawsze w sobotę, pod fontanną.
Organizujemy akcję na rynku, bo tamtejsze stado gołębi jest bardzo oswojone. Jest nam łatwo odłowić ptaki, które mają zaplątane sznurki na łapkach. Jeżeli te sznurki są zaplątane luźno, to zdejmujemy je sami, a jeżeli jest to poważniejszy przypadek, to ptaki są przez nas zabezpieczone i przewożone do kliniki weterynaryjnej, z którą współpracujemy. Oczywiście odławiamy również wszystkie ptaki, które są chore – one przewożone są na leczenie – mówi Dariusz Grochal.
Niestety, zaplątane materiały mogą prowadzić do martwicy, zakażeń, a nawet amputacji. Najgorsze są włosy, które trudno usunąć i które potrafią owinąć się wokół kończyn bardzo ciasno. Dlatego każdy, kto zauważy cierpiącego ptaka, powinien zgłosić to Fundacji lub zawieźć go do odpowiedniej kliniki – pod żadnym pozorem nie próbując interweniować samodzielnie bez doświadczenia.
(Cała rozmowa do posłuchania)