Czy język rozwinął się po to, abyśmy mogli plotkować? Taką odważną tezę postawił prof. Robin Dunbar z Oksfordu. Według jego badań aż dwie trzecie codziennych rozmów to plotki. – "Dotyczą stosunków osobistych, gustów, sympatii i antypatii, zachowań innych osób. Żaden inny temat nie zajmował nawet 10% czasu rozmowy, od polityki, religii, kultury, pracy, po sport" – pisze w książce "Pchły, plotki a ewolucja języka". To wcale nie jest zaskakujące, ponieważ według Dubara język wykształcił się właśnie po to, by umożliwiać ludziom plotkowanie. To nie wielkie idee, ale codzienna paplanina miała napędzać rozwój społeczny i cywilizacyjny. Plotka bowiem nie tylko kształtuje więzi, ale także porządkuje świat społeczny, pozwala nam rozpoznać zagrożenia, a czasem staje się narzędziem manipulacji i przemocy. Gośćmi Sylwii Paszkowskiej byli dr Małgorzata Majewska, językoznawczyni i dr Mariusz Makowski, psycholog społeczny z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
Narzędzie manipulacji
Wczasach przed mediami społecznościowymi obgadywanie kogoś pełniło funkcję praktyczną, ponieważ wskazywało, kto jest częścią wspólnoty, a kto pozostaje poza nią. Plotka była "ekonomią życia" – pozwalała zaoszczędzić energię na poznawanie osób, które i tak mogłyby okazać się zagrożeniem.
Plotka jest po to, żebyśmy zobaczyli, kto jest w naszej wspólnocie, a kto poza – mówi dr Małgorzata Majewska.
Jest to w istocie nieformalny kanał komunikacji w grupach i organizacjach. Ten, kto ma dostęp do najświeższych informacji lub potrafi je sprytnie podawać, staje się kimś, wokół kogo gromadzą się inni. W jego ujęciu plotka mówi więc nie tylko o reputacji jednostek, lecz także o władzy i układach w danym środowisku.
Plotka rzeczywiście pokazuje, kto jest kim w organizacji i jednocześnie mówi o tym, kto ma władzę. Jest to nieformalna komunikacja w zespołach i grupach. Kto ma dostęp do plotek albo je dostarcza regularnie, to pozycja socjometryczna takiej osoby jest wysoka – mówi dr Mariusz Makowski.
Wiele plotek ma swoje źródło w zazdrości. Zamiast pracować nad sobą, łatwiej jest obniżyć rangę osoby, która nas przerasta – "ona może i dobrze pisze, ale głupia taka". Wspólne unieważnianie kogoś buduje wspólnotę, w której łatwiej się odnaleźć. W tym sensie plotka działa jak lustro: pokazuje, kim chcielibyśmy być i czego nam brakuje. Często pełni funkcję wentyla – szczególnie w organizacjach, gdzie kultura nie pozwala na otwartą krytykę. To, czego nie można powiedzieć szefowi wprost, trafia do "szarej strefy komunikacyjnej". Jednak w rękach osób świadomie posługujących się nią, plotka staje się narzędziem manipulacji i budowania frakcji.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Ziarno prawdy czy zmyślona historia?
Czy w każdej plotce jest ziarno prawdy? Plotkowanie, choć powszechnie uznawane za coś negatywnego, w rzeczywistości wiele mówi o nas samych. Pokazuje, co społecznie cenimy, a czego nie akceptujemy, ujawnia nasze lęki, zazdrości i poczucie niesprawiedliwości. Daje rozrywkę, ale też buduje wspólnotę – czasem zdrową, a czasem toksyczną.
Plotkowanie często bywa formą przemocy, szczególnie gdy dotyka fizjologii, prywatności czy poglądów. W takich sytuacjach uruchamia silne emocje: obrzydzenie czy agresję, które potrafią wykluczyć kogoś ze wspólnoty. Dziś rzadziej plotkujemy o wyglądzie w kategoriach wagowych, częściej natomiast o próżności, np. krytykując kobiety za makijaż czy zadbane paznokcie. To mechanizm społecznego karania za wychodzenie poza przyjęte normy.
Bardzo zmieniło się plotkowanie na temat wyglądu zewnętrznego. Bezlitośnie plotkuje się o czymś, co jest w szufladzie próżności. Plotkowanie to też sposób na karanie tych osób, które wykraczają poza pewne normy – mówi dr Małgorzata Majewska.
Kanadyjski badacz Adam Davis przekonuje, że plotkowanie to nie wada, lecz złożona umiejętność społeczna. Wymaga wyczucia, kontekstu i inteligencji językowej.
Plotka jest czymś negatywnym, ale jak jeszcze próbowałam poukładać to w głowie, to zauważyłam, że wymaga ona ogromnych kompetencji społecznych. Jak plotkować z wdziękiem? - mówi dr Małgorzata Majewska.