Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Pierogi, sernik i pretensje. O języku, emocjach i relacjach w polskich domach

Święta to z definicji moment spotkania, wspólnoty, bliskości. Tymczasem dla wielu Polaków to przede wszystkim źródło napięcia i stresu. W domach, gdzie miłość nie może swobodnie płynąć, zastępuje ją napięcie. Choć miłość i troska są obecne, często nie potrafimy ich wyrazić. Zamiast tego pojawiają się złośliwości, dogryzania, ciche wojny o rację i ważność. A wszystko to koncentruje się wokół świątecznego stołu. Gościnią Sylwii Paszkowskiej była dr Małgorzata Majewska, językoznawczyni z Zakładu Nowych Mediów Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorka licznych publikacji.

Pierogi, sernik i pretensje. O języku, emocjach i relacjach w polskich domach
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pixabay

Święta - czas radości czy napięcia?

Świąteczne spotkania są, przynajmniej teoretycznie, okazją do rozmowy. Jak sprawić, by nie była to jedynie wymiana zdań? Najważniejsze jest stworzenie przestrzeni, w której warto się wypowiadać. Gdzie wypowiedź nie stanie się narzędziem do ataku, gdzie nie będzie wykorzystana przeciwko mówiącemu.

To wymaga zaufania i szacunku dla prywatności. Tymczasem w wielu domach granice – zarówno cielesne, jak i emocjonalne – są przekraczane z zadziwiającą regularnością. Komentowanie wyglądu, wagi, porcji na talerzu, to nieodłączny element świąt.

Brakuje nam języka, który wyrażałby ważność, bliskość, troskę. Zamiast mówić "tęsknię za tobą", mówimy "zrobiłam ci pierogi". Zamiast "jesteś dla mnie ważny", podsuwamy dokładkę zupy. Działanie zastępuje słowo, bo odsłonięcie emocji wiąże się z ryzykiem odrzucenia.

Ludzie traktują odmowę jako odrzucenie. A przecież to, że ktoś nie przyjdzie po pierogi, nie znaczy, że cię nie kocha. Mamy problem z tym, by powiedzieć "tęsknię", bo boimy się, że nie usłyszymy tego samego w odpowiedzi – mówi dr Małgorzata Majewska.

Scena z "Dnia Świra" Marka Koterskiego, w której Adam Miauczyński mówi do matki: "Mamo, moje życie nie ma sensu", a ta odpowiada: "Zjedz zupę", to kwintesencja polskiego podejścia do emocji. Zamiast towarzyszenia – recepta. Zamiast uważności – działanie.

Polacy nie potrafią towarzyszyć emocjom. Chcą je rozwiązać, naprawić, zasypać działaniem. Często wystarczyłoby po prostu być z kimś, kto przeżywa trudność.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Małgorzata Majewska/fot. Sylwia Paszkowska

Miłość przez jedzenie? Tak, ale nie zamiast słów

Często kobiety, które przygotowują święta, nawet nie zasiadają na dłużej do stołu. Krążą między kuchnią a salonem, zamiast wziąć udział w rozmowie, być obecne. Dlaczego?

Dopóki działam, nie muszę konfrontować się z pustką. Z tym że może nie jestem ważna, że nikt nie zauważa mojej pracy, że nikt nie chce rozmawiać.

To nie tylko kwestia pokoleniowa, ale również językowa. Nie nauczyliśmy się mówić: "Chcę być z wami", "Tęsknię", "Potrzebuję obecności". Zamiast tego są pierogi, serniki i pretensje.

W polskiej kulturze jedzenie bywa zamiennikiem bliskości. "Ugotowałam ci ogórkową" ma znaczyć: "Troszczę się o ciebie". I to może być piękne – o ile nie jest jedyną formą wyrazu miłości.

Jedzenie jako komunikat emocjonalny działa tylko wtedy, gdy towarzyszy mu słowo, dotyk, spojrzenie, bliskość. Gdy staje się jedyną formą przekazu – zaczyna być szantażem. Bo "zrobiłam pierogi" może stać się "poświęciłam się dla ciebie, a ty mnie lekceważysz".

Święta to czas rozmów, ale jakich? Często pytania, które padają przy stole, nie są wyrazem autentycznego zainteresowania, tylko próbą prowokacji lub wyrażenia krytyki. "Na kogo głosujesz?" nie jest pytaniem z miejsca ciekawości – to zaczepka. Tak samo jak "A kiedy ślub?", "Kiedy dziecko?", "Dlaczego ty ciągle sama?" To nie są pytania – to pułapki, które warto rozpoznawać.

Kiedy zaczynamy przyglądać się emocjonalnym bitwom z dystansu - możemy je rozpoznać, nazwać, może nawet obśmiać. Gdy w nich tkwimy, stajemy się ich ofiarami. Święta nie muszą być polem minowym. Mogą być przestrzenią bliskości – o ile pozwolimy sobie mówić, słuchać, pytać z ciekawością, nie z pretensją. I jeśli nauczymy się mówić: "Jesteś dla mnie ważny", "Dziękuję, że jesteś", "Cieszę się, że przyszłaś". To nie zupa, nie boczek, nie pierogi tworzą atmosferę świąt, ale język, którym się do siebie zwracamy.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"