Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Odważna premiera w krakowskim Teatrze Variété. "Natura ludzka się nie zmienia"

Pierwsza autorska premiera w krakowskim Teatrze Variété okazała się znaczącym sukcesem artystycznym i frekwencyjnym. Spektakl "Czarownice" w reżyserii Jakuba Szydłowskiego, autora libretta inspirowanego historią procesów w Salem, spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem zarówno widzów, jak i krytyków. Twórcy podkreślają, że choć przedsięwzięcie obarczone było dużym ryzykiem, efekt potwierdził sens obranej drogi, czyli tworzenia autorskiego, ambitnego teatru muzycznego. Gośćmi Sylwii Paszkowskiej byli Kamila Polit, dyrektorka Teatru Variété oraz Jakub Szydłowski, reżyser spektaklu i autor libretta.

Odważna premiera w krakowskim Teatrze Variété. "Natura ludzka się nie zmienia"
Fot. Marek Lasyk
Jakub Szydłowski i Kamila Polit/fot. Sylwia Paszkowska

Posłuchaj rozmowy

Ryzyko, które się opłacało

Premiera "Czarownic" była szczególnym wydarzeniem. To pierwsza wspólna realizacja Kamili Polit i Jakuba Szydłowskiego, a zarazem pierwsza autorska produkcja przygotowana w Teatrze Variété pod nową dyrekcją. Napięcie przed premierą było duże i to nie tylko ze względu na skalę przedsięwzięcia, ale też odpowiedzialność za nowy kierunek artystyczny sceny.

Teatr jest dla widzów. Chcemy obok spektakli licencyjnych proponować również autorskie produkcje. "Czarownice" były odważnym pomysłem, ale sztuka zawsze wiąże się z ryzykiem – mówi Kamila Polit.

Punktem wyjścia dla spektaklu była historia znana z dramatu Arthura Millera "Czarownice z Salem". Jakub Szydłowski zdecydował się jednak na autorskie przetworzenie tego materiału, dostosowując go do języka musicalu. Twórcy świadomie zrezygnowali z jednoznacznych interpretacji. W przeciwieństwie do Millera, który odnosił się do makkartyzmu, "Czarownice" nie narzucają widzowi konkretnego kontekstu.

Ta historia kojarzy się z czymś bardzo mrocznym i ciężkim. A musical potrzebuje także lekkości. Dlatego opowiadamy ją inaczej, z perspektywy dziewcząt. W spektaklu jest miejsce na emocje, miłość, a nawet humor, choć temat pozostaje poważny. Celowo nie dawałem gotowych rozwiązań. Tematyka jest tak mocna, że każdy tam coś odnajdzie – dodaje Jakub Szydłowski.

Recenzja "Czarownic" TUTAJ

Opowieść o mechanizmach zła

Mimo że akcja spektaklu osadzona jest w XVII wieku, twórcy podkreślają jego współczesny wymiar. Kluczowe staje się pytanie o naturę ludzką i mechanizmy wykluczenia.

Padają znamienne słowa, że każdy może być czarownicą. To mówi też wiele o stosunkach międzyludzkich i naturze ludzkiej, która się nie zmienia. Myślę, że przed XVII wiekiem była podobna. I okazuje się, że w XXI wieku czasami musimy udowadniać, że tą czarownicą nie jesteśmy. Te namiętności, chęci, zapalczywości, które kierują naszymi bohaterami, nie są nam obce – mówi Kamila Polit.

Spektakl pokazuje również, jak łatwo powstaje zło. – "Nikt nie rodzi się potworem. W jakiś sposób ten potwór w nas się budzi. On gdzieś zawsze czeka. Chodzi o to, by go nie uruchomić albo nie dopuścić do tego, by coś się wydarzyło" – dodaje Jakub Szydłowski.

Jednym z największych wyzwań była realizacja dużej, epickiej historii na stosunkowo niewielkiej scenie Variété. Zespół postawił na minimalistyczną, ale dynamiczną scenografię autorstwa Grzegorza Policińskiego, wspieraną przez światło i rozwiązania techniczne, które optycznie powiększają przestrzeń. Do spektaklu wyłoniono obsadę w dwuetapowym castingu, do którego zgłosiło się około 400 osób. Ostatecznie wybrano artystów uznawanych za czołówkę polskiego musicalu. Twórcy zrezygnowali z klasycznego podziału na aktorów i zespół taneczny. W "Czarownicach" to właśnie wykonawcy głównych ról odpowiadają również za warstwę choreograficzną.

Koncepcja polega na tym, że dziewczęta muszą grać wszystkie główne role i jednocześnie muszą utworzyć całą warstwę choreograficzną. To je trochę zaskoczyło. Nie wiedziały, że mamy aż tyle roboty. Były trudne momenty, ale teraz wszyscy jesteśmy szczęśliwi – dodają.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"