Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Odkrywają gorset na nowo. "To element naszej tożsamości"

Jeszcze niedawno kojarzył się głównie z zespołami folklorystycznymi, szkolnymi akademiami i krakowskimi obrzędami. Dziś coraz częściej pojawia się w zupełnie nowym kontekście. Członkinie Stowarzyszenia Gorset Krakowski chcą przywrócić ten wyjątkowy element stroju do codziennego życia, pokazując, że tradycja może być nie tylko piękna, ale także współczesna. O historii, symbolice i przyszłości krakowskiego gorsetu w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedziała Ewa Doktór, slawistka i prezeska stowarzyszenia.

Odkrywają gorset na nowo. "To element naszej tożsamości"
Fot. Emilia Wietecha
Ewa Doktór/Fot. Emilia Wietecha

Posłuchaj rozmowy

Dosłownie żywa tradycja

Widok gorsetu krakowskiego założonego do dżinsów może zaskakiwać. Dla wielu osób to element zamknięty w muzeach lub folklorystycznych przedstawieniach. Celem Stowarzyszenia Gorset Krakowski jest przywrócenie tego elementu garderoby do codzienności. Stowarzyszenie formalnie działa od zaledwie kilku miesięcy, ale jego członkinie od lat zajmują się szyciem, kolekcjonowaniem i badaniem historii gorsetów. Ich działalność to nie tylko pasja do rękodzieła, ale także próba ocalenia fragmentu dziedzictwa kulturowego Małopolski.

Bardzo chcemy, by ten gorset wrócił na nasze ulice. Z jednej strony jako modny dodatek, a z drugiej jako element krakowskiej tożsamości – mówi Ewa Doktór.

Dziś mówimy o gorsecie krakowskim, ale w rzeczywistości nie istniał jeden obowiązujący wzór. Wręcz przeciwnie, ponieważ różnice można było zauważyć nawet pomiędzy sąsiednimi miejscowościami.

Każda wioska miała swoje wybory i materiały, które były dostępne. Nie było jednego kanonu, którego trzeba było się sztywno trzymać – podkreśla.

Gorset był bezrękawnikiem o charakterystycznym kroju, z wyciętym dekoltem i mocno zaakcentowaną talią. Szczególną cechą krakowskich modeli były tzw. kaletki, drobne elementy materiału wokół talii, lub baskinka, czyli falbanka z tyłu. To właśnie one nadawały sylwetce charakterystyczny kształt. Jednak prawdziwe bogactwo kryło się w detalach: haftach, tasiemkach pasmanteryjnych, lamówkach i cekinach. Każdy gorset był niepowtarzalny i stanowił wizytówkę właścicielki.

Luksus, na który pracowano miesiącami

Wbrew współczesnym wyobrażeniom gorset nie był codziennym elementem garderoby wiejskich kobiet. – "Gorset nie był odzieniem codziennym. Był to bardzo drogi element stroju, szyty kilka miesięcy i który służył przez całe życie" – dodaje.

Im bogatsze zdobienia, tym wyraźniejszy sygnał o statusie materialnym rodziny. Gorset stanowił inwestycję, przekazywaną często z pokolenia na pokolenie. Dziś ręcznie wykonany gorset nadal wymaga ogromnego nakładu pracy. Ceny dziecięcych modeli zaczynają się od około 500-600 złotych, natomiast damskie kosztują zwykle ponad 1500 złotych. Największy wpływ na cenę ma haft, który potrafi pochłonąć dziesiątki godzin pracy.

Fot. Emilia Wietecha

Współcześnie trudno wyobrazić sobie krakowski gorset bez bogatych kwiatowych wzorów, ale haft nie był obecny od początku. Moda na haftowane róże, konwalie, niezapominajki czy polne kwiaty pojawiła się stosunkowo późno, prawdopodobnie dopiero w pierwszych dekadach XX wieku. W niektórych miejscowościach, jak Zielonki pod Krakowem, haft pokrywał niemal całą powierzchnię gorsetu. Najbardziej fascynująca okazuje się jednak jego niewidoczna strona.

Lewa strona gorsetu jest często ciekawsza od prawej. Widać tam historię tworzenia, poplątane nitki, poprawki, ślady pracy. To zapis czasu i emocji osoby, która go wykonywała – mówi.

To właśnie ta niedoskonałość sprawia, że ręcznie haftowane egzemplarze mają dziś tak wielką wartość. Są niepowtarzalne i noszą ślady swoich twórczyń.

Ponad stuletnie gorsety i ślady życia

Ewa Doktór zgromadziła już kolekcję około dziesięciu gorsetów, w tym dwa ponadstuletnie egzemplarze. Każdy z nich jest osobną opowieścią. Jeden z najstarszych został przez lata znacząco poszerzony. Dawne właścicielki dostosowywały stroje do zmieniającej się sylwetki, doszywając dodatkowe fragmenty materiału w talii, biuście czy na ramionach. W dawnych czasach gorset miał służyć przez całe życie. Nic więc dziwnego, że przewidywano możliwość jego zwężania i poszerzania.

Jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów krakowskich gorsetów są cekiny. Powszechnie uważa się, że pojawiły się dopiero wraz z nowoczesnymi materiałami syntetycznymi. Historia okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana. W ponadstuletnich egzemplarzach można znaleźć maleńkie cekiny wykonane między innymi z żelatyny czy metalu. Stosowano je oszczędnie, raczej jako subtelne wykończenie haftu niż dominującą dekorację. Dawne materiały często przewyższały trwałością współczesne odpowiedniki. Metalowe nici, ręcznie wykonywane pasmanterie czy solidne sukno sprawiały, że wiele elementów przetrwało ponad wiek.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"