Trzeci numer czasopisma "Zgniatacz", wydawanego przez Ośrodek Kultury Norwida, będzie miał swoją premierę już 22 stycznia. Pismo, które od 2023 roku konsekwentnie buduje pogłębioną refleksję nad Nową Hutą. "Zgniatacz" nie jest tylko opowieścią o jednej dzielnicy Krakowa, ale punktem wyjścia do szerszej debaty o dziedzictwie i pamięci. Gościniami Sylwii Paszkowskiej były Monika Fiołek i Monika Kozioł z zespołu redakcyjnego.
Posłuchaj wypowiedzi
Czym jest "Zgniatacz"?
"Zgniatacz" to czasopismo powstające przy Ośrodku Kultury Norwida, tworzone przez zespół redakcyjny, w którego skład, obok Moniki Fiołek i Moniki Kozioł, wchodzą także Jarosław Klaś, dyrektor Ośrodka, Wojciech Paduchowski oraz Adam Gliksman. Pierwszy numer pisma ukazał się w 2023 roku i od początku zakładano jego interdyscyplinarny charakter. Historia, architektura, kultura, urbanistyka, socjologia czy studia nad pamięcią spotykają się tu w jednym miejscu, by wspólnie opisywać i interpretować fenomen Nowej Huty. Mimo że Nowa Huta stanowi centralny punkt odniesienia, to nie jest ona celem samym w sobie. Każdy numer ma temat przewodni. Pierwszy luźno nawiązywał do przyznania Nowej Hucie tytułu Pomnika Historii, drugi poświęcono dziedzictwu przemysłowemu, a trzeci – mecenatowi przemysłowemu.
W trzecim numerze znajdziemy różnorodne teksty. Numer otwiera artykuł Małgorzaty Hajto o Ośrodku Kultury Norwida. W części recenzowanej możemy znaleźć teksty jak Pałac Kultury, Dom Młodości, niezrealizowane koncepcje, projekty takich domów kultury, które miały powstać w Nowej Hucie. Kolejny tekst dotyczy kultury kinowej Nowej Huty. Znajdziemy tam także obszerny tekst poświęcony mecenatowi kulturalnemu – mówią Monika Fiołek i Monika Kozioł.
Jednym z najbardziej zaskakujących tekstów jest artykuł Marcina Laberscheka, który rozwiązuje zagadkę mniej znanego pomnika Lenina stojącego niegdyś przed kombinatem. Przez lata błędnie przypisywano autorstwo tej rzeźby i dopiero teraz udało się je jednoznacznie ustalić. Pomnik ten zniknął w latach siedemdziesiątych, gdy przed Hutą stanął monumentalny Lenin autorstwa Mariana Koniecznego. Dwa pomniki nie mogły współistnieć, choć pełniły różne funkcje: jeden był skierowany do pracowników kombinatu, drugi – reprezentacyjny, miejski – do mieszkańców Nowej Huty.