Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Nie chcemy być tacy jak nasi rodzice. To jest bardzo bolesne"

"Zamknij oczy Nel" w reżyserii Piotra Domalewskiego to jedna z najgłośniejszych premier ostatnich miesięcy w Narodowym Starym Teatrze. Spektakl, który po dwóch setach pokazów wyraźnie rezonuje z publicznością – widownia reaguje intensywnie, a śmiech miesza się ze wzruszeniem. Aktorzy, Katarzyna Krzanowska i Filip Perkowski, w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiadają o spektaklu, który dotyka doświadczenia niemal każdego z nas – odchodzenia rodziców, lęku przed powtórzeniem ich błędów i bezradności wobec śmierci.

"Nie chcemy być tacy jak nasi rodzice. To jest bardzo bolesne"
Katarzyna Krzanowska i Filip Perkowski/fot. Sylwia Paszkowska

Śmiech jako ratunek

Na scenie Narodowego Starego Teatru spotykają się trzy zupełnie różne osobowości: Zosia, Staś i Gustaw. Ich matkę, Nel, gra Dorota Pomykała. Spektakl wyreżyserował i napisał Piotr Domalewski, twórca znany dotąd przede wszystkim z kina. Już w pierwszych minutach Staś zwraca się bezpośrednio do publiczności: "Umarł ci kiedyś ktoś?". Nie ma złudzeń. Widz od razu wie, że czeka go spotkanie z tematem śmierci.

Wiemy, który bohater zginie właściwie na początku i z czym będziemy się mierzyć przez te trzy godziny. Jaka to będzie historia – mówi Filip Perkowski.

Mimo że spektakl zaczyna się od deklaracji o śmierci, nie jest wyłącznie trudną, mroczną opowieścią. Humor pojawia się szybko – jak mechanizm obronny. – "Przychodzi moment, że żeby nie oszaleć, trzeba trochę odpuścić. I wtedy publiczność idzie za nami. Wie, że można się śmiać" – mówi Katarzyna Krzanowska. Ten śmiech jest nerwowy, czasem absurdalny, często przez łzy. Szczególnie w scenach snów Stasia – rozbudowanych, groteskowych wizjach, w których pobrzmiewa echo "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza. W dzieciństwie czytana jako powieść przygodowa dziś z dystansem staje się materiałem do ironicznej gry z polskimi mitami.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Zosia i Staś

Postać Zosi jest jedną z najbardziej poruszających w spektaklu. To przeciążona nauczycielka, matka, kobieta rozdarta między pracą a domem. Wylicza koszty wychowania dziecka. W pracy myśli o domu, a w domu o pracy. Tak naprawdę wiele kobiet jest trochę, jak Zosia. – "Idziesz do pracy, jesteś wykończona, wracasz, zajmujesz się dziećmi, gotujesz" – dodaje Katarzyna Krzanowska.

Najbardziej przejmujący jest jednak jej lęk, by nie stać się takim samym człowiekiem, jak nasi rodzice.

Jak dorastamy i przyglądamy się naszym rodzicom, to nie chcemy być tacy sami. To jest bardzo bolesne, nawet jak oni są kochani. To przyglądanie się ich starości, w ich chorobach, nie chcemy się z tym pogodzić. To jest straszne – mówi Katarzyna Krzanowska.

W spektaklu nie mówi się wiele o ojcu. Wiadomo tylko, że "zawinął się z tego świata" wcześnie. Cały ciężar wychowania spadł na matkę. A teraz ciężar opieki nad nią spada na dzieci, głównie na Stasia. Wydaje się on najluźniejszy. Pośrednik nieruchomości, bez rodziny, bez dzieci. Rodzeństwo niejako zrzuca na niego odpowiedzialność za opiekę nad matką.

Wydaje się najluźniejszy, a w środku ma tykającą bombę. I to chyba był najtrudniejsze, pogodzić tę bombę z luzem – mówi Filip Perkowski.

Staś chodzi na terapię. W spektaklu pojawia się terapeutka, postać jednocześnie ironiczna i potrzebna. W świecie, w którym "wszyscy jesteśmy sterapeutyzowani", rozmowa z profesjonalistą staje się często jedyną formą prawdziwego dialogu. Nie umiemy ze sobą rozmawiać. Staś nie ma kontaktu z rodzeństwem. Dopiero terapeutka pozwala mu mówić i być usłyszanym. Paradoksalnie Zosia również przeszła czteroletnią terapię i "ma wszystkie narzędzia do prowadzenia rozmów", ale w praktyce nie potrafi ich użyć. To gorzka diagnoza współczesności, bo wiedza nie zawsze przekłada się na relacje.

"Zamknij oczy Nel" - Domalewski w Starym Teatrze czyta sienkiewiczowski klasyk

Radio Kraków

Cieniutka linia

Jednym z najmocniejszych elementów spektaklu jest niedopowiedzenie. Czy matka naprawdę odchodzi, czy może gra, by coś jeszcze "załatwić" między dziećmi? Czy udaje? Czy manipuluje? A może po prostu próbuje domknąć swoje sprawy? Wszystko jest na cieniutkiej linii. W jednej z przejmujących scen padają słowa o wymianie pieluchy dorosłemu rodzicowi. O tym, że nikt nie jest na to gotowy. Starsi widzowie wiedzą, że to o nich, a młodsi, że kiedyś może być.

"Zamknij oczy Nel" nie moralizuje. Pokazuje rodzinę w momencie granicznym, kiedy wszystko jest już "na cieniutkiej linii". I przypomina, że śmierć nie jest tylko końcem. Jest też sprawdzianem relacji. Lustrem, w którym odbijają się nasze lęki, winy i niespełnione aspiracje.

Katarzyna Krzanowska i Filip Perkowski/fot. Sylwia Paszkowska

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego