Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Wygłaszał ten monolog 11 lat i napisał o nim doktorat. Juliusz Chrząstowski jako "Wróg ludu"

Spektakl "Wróg ludu" w reżyserii Jana Klaty, wystawiany przez 11 lat i grany 136 razy na scenie Narodowego Starego Teatru w Krakowie, zszedł z repertuaru teatru. Był to jeden z najdłużej granych i najbardziej dyskutowanych przedstawień ostatnich lat. W spektaklu opartym na dramacie Henrika Ibsena szczególne znaczenie zyskała rola doktora Stockmanna w wykonaniu Juliusza Chrząstowskiego oraz jego improwizowany monolog, który z czasem zaczął reagować na bieżące wydarzenia społeczne i polityczne, wywołując silne reakcje widowni w Polsce i za granicą. Gościem Sylwii Paszkowskiej był Juliusz Chrząstowski, aktor teatralny i filmowy, wieloletni prodziekan Wydziału Aktorskiego na Uniwersytecie im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie.

Wygłaszał ten monolog 11  lat i napisał o nim doktorat. Juliusz Chrząstowski jako "Wróg ludu"
Juliusz Chrząstowski/fot. Sylwia Paszkowska

Posłuchaj rozmowy

Juliusz Chrząstowski/fot. Sylwia Paszkowska

Ibsen, który przestaje być XIX-wieczny

"Wróg ludu" w reżyserii Jana Klaty zszedł z afisza po jedenastu latach grania, 136 przedstawieniach i setkach spotkań z publicznością w Polsce i za granicą. Spektakl, oparty na dramacie Henrika Ibsena, przez lata funkcjonował jako jeden z najważniejszych tytułów repertuarowych Starego Teatru. Nigdy nie miał problemu z frekwencją, niezależnie od dnia tygodnia widownia była pełna, a finałowe owacje stawały się niemal rytuałem.

W moim życiu teatralnym rola Stockamnna to jedno z najbardziej spektakularnych, najważniejszych dokonań teatralnych, ale i wyzwań. Nie była to zwykła rola – mówi Juliusz Chrząstowski.

Fabuła "Wroga ludu" jest dobrze znana: doktor Stockmann odkrywa, że woda w uzdrowisku jest zatruta bakteriami. Jego ujawnienie prawdy uruchamia mechanizmy polityczne, ekonomiczne i społeczne, które w efekcie obracają się przeciwko niemu. Bohater, który chciał ratować miasto, staje się jego wrogiem. W 2015 roku, kiedy spektakl miał premierę, tekst Ibsena wyjątkowo mocno rezonował z rzeczywistością Krakowa, w czasie debat o smogu i jakości powietrza. Z biegiem lat kontekst się zmieniał, ale sens dramatu pozostawał aktualny. Pojawiały się nowe odniesienia, takie jak polityczne napięcia, spory o prawdę i autorytet wiedzy.

Wszystko w pewnym momencie stało się polityką. Jest taki ikoniczny już cytat z monologu doktora Stockmanna: Największym wrogiem prawdy i wolności jest zwarta większość – dodaje.

Monolog, który wymknął się z roli

Najważniejszym elementem spektaklu stał się jednak IV akt, czyli rozbudowany monolog Juliusza Chrząstowskiego. Z czasem zaczął on wykraczać poza ramy dramatu. Reżyser Jan Klata zaproponował odejście od klasycznej inscenizacji. W efekcie monolog Stockmanna został przepisany jako żywa, zmienna wypowiedź, reagująca na bieżące wydarzenia i kontekst miasta, w którym grano przedstawienie. Na scenie pojawiła się szczególna sytuacja: widzowie nie oglądali już wyłącznie postaci z dramatu, ale także aktora, który mówił tu i teraz. Aktor jako temat swojej pracy doktorskiej wybrał właśnie monolog ze spektaklu "Wróg ludu":

Doktorancko nazwałem to figurą aktora, która przemawia do widzów, używa wszystkich chwytów retorycznych, jest mówcą, retorem, manipulatorem, trybunem ludu, prowokatorem – podkreśla aktor.

Monolog trwał nawet ponad pół godziny i zmieniał się z każdym spektaklem. Aktor przyznaje, że nigdy nie był to dla niego komfortowy proces, ponieważ wymagał ciągłej aktualizacji, reagowania na rzeczywistość i mierzenia się z nieprzewidywalną reakcją widowni. Spektakl nie pozostawał neutralny. Widzowie reagowali bardzo intensywnie, od owacji po wyjścia z sali, krytykę w mediach społecznościowych i publiczne spory. Teatr osiągał to, co powinien, bo prowokował dyskusję.

Spektakl był grany także poza Polską, m.in. w Chinach i w Petersburgu, w którym to reakcja publiczności była chłodna i powściągliwa. Dopiero później aktorzy dowiedzieli się, że widownia mogła czuć się obserwowana, co wpływało na brak spontanicznych reakcji. W Chinach z kolei spektakl wymagał szczególnej ostrożności w improwizowanych fragmentach monologu. Cenzura i granice tematów były jasno określone, jednak nawet pozornie neutralne odniesienia potrafiły wywołać silne reakcje publiczności, szczególnie gdy dotyczyły wydarzeń historycznych. Spektakl kończył się hasłem, które Juliusz Chrząstowski uważa za szczególnie aktualne: "Najsilniejszy jest ten człowiek, który został całkiem sam". To zdanie pozostaje po zejściu spektaklu z afisza, jako pytanie o cenę prawdy, odpowiedzialność jednostki i granice społecznej presji.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany