Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Robi portrety krakowianom

Nie trzeba być krakusem z dziada pradziada, by wziąć w tym udział. Paweł Wodnicki z zawodu fotograf i pomysłodawca projektu "Krakowianie" opowiadał Sylwii Paszkowskiej w programie Przed hejnałem o tym skąd wziął się pomysł, aby fotografować mieszkańców Krakowa.

To jest projekt, który ma już kilka lat i pokazuje dzisiejszych krakowian, ale uwaga, nie krakusów z dziada pradziada. Czym to się różni?

Chciałbym sprostować, że krakusów również, ale nie tylko. Dla mnie wyznacznikiem bycia krakowianinem w tym projekcie jest stały związek z miastem. Może być krótki, ale wykluczam turystów. Jeśli ktoś przyjechał tutaj trzy tygodnie temu, ale zamierza zostać na stałe, to dla mnie już jest krakowianinem. W dzisiejszych czasach trudno wymagać od ludzi deklaracji, że będą tu mieszkać na zawsze, bo nie wiemy, jak potoczą się nasze zawodowe i życiowe losy.

Kiedy i od czego zaczął się ten projekt?

Projekt pochodzi z 2019 roku, ale zacząłem o nim myśleć osiem lat wcześniej. Wtedy planowałem zrobić projekt o osobach z zagranicy, które wybrały Kraków do życia. Było ich wówczas w Krakowie mniej niż dziś. W tym projekcie równie istotne jest miasto, dlatego zdjęcia są zawsze robione na zewnątrz. Miasto jest może nierównorzędnym, ale bardzo istotnym elementem zdjęcia. Ludzie rozpoznają ulice, dzielnice, parki i to jest ważne, bo chcę, aby projekt zachował zarówno wizerunki tych osób, bohaterów zdjęć, jak i zmiany, jakie zachodzą w mieście.

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Pawel Wodnicki (@krakowianie)

Powiedział Pan już, że zdjęcia są zawsze robione w plenerze, ale opowiedzmy o nich coś więcej. Czy na nich ma być widoczny charakter bohatera, coś charakterystycznego dla jego pracy, życia? Jak budowana jest ta opowieść?

To wszystko zależy. Projekt opiera się na dość spontanicznych zdjęciach. Udział jest darmowy, każdy może się zgłosić, jeśli spełnia wspomniane kryteria. Samo zrobienie zdjęcia zajmuje bardzo mało czasu, zazwyczaj kilka minut, ponieważ czasem zaczepiam ludzi na ulicy. Jeżeli ktoś się spieszy, nie ma czasu na długą sesję. Częściej jednak umawiam się z ludźmi, którzy zgłaszają się przez media społecznościowe lub których sam znajduję. Kiedy umawiamy się na sesję, proszę, aby nie przebierali się, by wyglądali naturalnie tak jak na co dzień. Jeżeli ktoś wykonuje konkretny zawód, np. muzyk często przynosi instrument, malarz - paletę. W ten sposób wchodzimy bardziej w aspekt pokazania tego, czym dana osoba się zajmuje. Staram się też, aby zdjęcia oddawały osobowość bohatera. Jeśli ktoś jest energiczny, staram się, by poza była dynamiczna; jeśli ktoś jest spokojny, nie będę go zmuszał do podskoków, raczej poproszę, by usiadł. Chcę, aby każdy czuł się naturalnie i komfortowo, bez wymuszeń.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam pismo od prezydenta Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów