„Jaka śliczna pani, tylko za bardzo ubrana. Może by panią rozebrać” - słyszymy na ulicy i najczęściej nie reagujemy na tego typu zaczepki słowne. Ze strachu, z niemocy, z braku reakcji świadków, z przyzwolenia społecznego. Przecież takie zaczepki świadczą o tym, że kobieta się wciąż podoba. A jeśli przybierają napastliwy charakter, to pojawiają się głosy, że to kobieta prowokuje strojem, spojrzeniem, gestem. Tak sprawcy molestowania w przestrzeni publicznej bronią swoich racji, bo czują się bezkarni.
Posłuchaj wypowiedzi
Nie ma paragrafu ani odpowiedzialności prawnej za tego typu zaczepki. Po co, skoro takie zachowania istniały od dawna, nic nie znaczą i nikomu nie szkodzą. A przecież w Polsce 85% kobiet i 44% mężczyzn doświadczyło molestowania w przestrzeni publicznej. Molestowane są mniejszości w wielkich aglomeracjach. O konsekwencjach psychicznych i społecznych również mało się mówi.
W programie "Przed hejnałem" rozmawialiśmy o molestowaniu w przestrzeni publicznej. Gośćmi programu były panie: prof. Joanna Hańderek – filozof kultury z Wydziału Filozofii UJ oraz Agnieszka Biela – psycholog z ruchu Hollaback Polska.