Każdej wiosny i lata do ośrodków rehabilitacji dzikich zwierząt trafiają setki młodych ptaków, jeży, wiewiórek i innych gatunków, które zostały uznane za porzucone lub wymagające pomocy. Często jednak ludzie, kierując się dobrymi intencjami, zabierają z natury zwierzęta, które w rzeczywistości nie potrzebują interwencji. Jak zatem rozpoznać sytuację, w której zwierzę faktycznie wymaga pomocy? Kiedy warto zadzwonić do specjalistów, a kiedy najlepiej po prostu się wycofać i pozwolić naturze działać? Sylwia Paszkowska gościła w audycji "Przed hejnałem" Karolinę Ptak, lekarkę weterynarii z Fundacji Akcja Dla Dzikich Zwierząt, oraz Joannę Wójcik, biolożkę i ornitolożkę z Fundacji Dzika Klinika.
Jak postępować ze znalezionymi młodymi sowami?
W przeciwieństwie do ptaków wróblowych, sowy nie przechodzą klasycznego etapu podlota. Mimo że ich ciała wciąż pokrywa puch, a pióra lotne są jeszcze niewykształcone, młode sowy dość szybko opuszczają gniazdo. Przemieszczają się po gałęziach drzew, czasami schodzą na ziemię i przesiadują pod drzewami czy budynkami. W miastach, takich jak Kraków, najczęściej spotyka się puszczyki i sowy uszate.
Najlepszym sposobem na określenie, czy sowa jest osierocona, jest poszukanie w okolicy wypluwek – resztek niestrawionych części pożywienia, takich jak sierść, kości, pazury czy pióra.
Gdy młoda sowa dostaje mysz do połknięcia – czy to w całości, czy podzieloną na dwie części – w jej wolu następuje proces maceracji. Tkanki miękkie oddzielają się od sierści, pazurów i zębów, a następnie te twardsze elementy formowane są w rulonik i wypluwane. Taka wypluwka ma kilka centymetrów długości i składa się z sierści oraz fragmentów kości. Jeśli sowa zjadła sikorkę, w wypluwce można znaleźć także pióra. Te resztki często zalegają w pobliżu gniazda lub miejsc karmienia – wyjaśnia Joanna Wójcik z Fundacji Dzika Klinika.
Jeśli wypluwki są świeże, oznacza to, że dorosłe sowy nadal karmą swoje młode. Z kolei brak świeżych wypluwek może sugerować, że młoda sowa jest osierocona. Innym sposobem jest obserwacja zachowania pisklęcia po zmroku. Jeśli intensywnie nawołuje przez całą noc i nie milknie, może to być znak, że nie otrzymuje pokarmu od dorosłych.
Młode sowy, które są nadal karmione przez rodziców, milkną po otrzymaniu pokarmu – mówi Joanna Wójcik z Fundacji Dzika Klinika.
Nie powinniśmy dotykać sów bez potrzeby. Jednak jeśli ptak znajduje się w niebezpiecznym miejscu, można go delikatnie przenieść na wyższą gałąź, najlepiej używając patyka lub rękawic. Sowy mają dużą akceptację dla podrzuconych z powrotem piskląt. Nawet jeśli młode było przez kilka dni w ośrodku rehabilitacji, może zostać odłożone na miejsce znalezienia pod nadzorem specjalisty.
Nawet jeśli nastąpi interwencja i zwierzęta zostaną zabrane, w ośrodku zawsze przeprowadzana jest weryfikacja – czy dany osobnik rzeczywiście wymaga dalszego przebywania w ośrodku na czas odchowu, czy może zostać odłożony na miejsce. W przypadku sów istnieje bardzo duża akceptacja dla podrzuconych z powrotem piskląt, więc ich ponowne przyjęcie przez rodziców nie stanowi problemu. Nawet jeśli pisklę przebywało w ośrodku przez kilka dni, może zostać bezpiecznie odłożone na miejsce znalezienia przez profesjonalistę, pod nadzorem ornitologa – mówi Karolina Ptak z Fundacji Akcja Dla Dzikich Zwierząt.
Opieka nad młodymi ssakami w miejskim środowisku
Jeśli znajdziemy młodą wiewiórkę, warto najpierw poobserwować sytuację. Matki wiewiórek często mają kilka gniazd w okolicy i mogą przenosić swoje młode w razie zagrożenia. Warto oddalić się na kilkanaście metrów i dać szansę samicy na powrót. Zbyt bliska obecność ludzi może ją odstraszyć. Jeśli po dłuższym czasie (np. pół godziny) nie wróci, można skonsultować się z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt.
Zmiany klimatyczne przyspieszają wybudzanie jeży z hibernacji, co może stanowić dla nich zagrożenie. Warto pamiętać, by nie palić liści i nie przeprowadzać zbyt wczesnych porządków w ogrodach, ponieważ sterty liści mogą być schronieniem dla tych zwierząt. Jeśli zauważymy jeża w złym stanie – wychudzonego, leżącego na boku, osłabionego – należy skontaktować się z odpowiednimi służbami. Jeże nie odpoczywają w ciągu dnia na otwartej przestrzeni, więc taki widok zawsze powinien wzbudzić naszą czujność. Można także pomóc jeżom, wystawiając dla nich mokrą karmę dla kotów.
Lisy są częstymi mieszkańcami terenów podmiejskich, a ich obecność nie zawsze powinna budzić niepokój. Zdrowy lis unika kontaktu z człowiekiem i zazwyczaj ucieka na jego widok. Jeśli jednak zauważymy osobnika z wyłysieniami, ranami na ciele, osłabionego, może to świadczyć o świerzbie lub innych chorobach. Młode lisy mogą być bardziej ciekawskie i zainteresowane człowiekiem, nie wynika to jednak z agresji czy choroby. Należy pamiętać, że lisy w dużej mierze polują na gryzonie, co czyni je ważnymi sprzymierzeńcami rolników w walce z myszami i szczurami. Mimo że zdarzają się sytuacje, w których lisy atakują drób, ich głównym pożywieniem są gryzonie oraz drobne ptaki, takie jak bażanty czy kuropatwy.
Ochrona dzikich zwierząt w miastach wymaga odpowiedzialnego podejścia. Należy pamiętać, że nie każda interwencja człowieka jest konieczna – czasem wystarczy obserwacja i pozostawienie naturze miejsca do działania. W razie wątpliwości warto skontaktować się z lokalnymi ośrodkami rehabilitacji zwierząt, które mogą udzielić profesjonalnej porady.
(Cała rozmowa do posłuchania)