Wtorek, 27 paź 7 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Ludzie kochają martwych Żydów. Tych żywych już niekoniecznie"

Kiedy w 1988 roku Janusz Makuch i Krzysztof Gierat zakładali Festiwal Kultury Żydowskiej, Kazimierz był miejscem zapomnianym, zniszczonym i niebezpiecznym. Dziś ta dzielnica to jedno z najpopularniejszych miejsc Krakowa, a sam festiwal, już po raz 34., przyciąga ludzi z całego świata. Tyle że tegoroczna edycja, odbywająca się w dniach 25–29 czerwca, ma miejsce w cieniu dramatycznych wydarzeń, trudnych pytań o dziedzictwo, pamięć. - Nie da się tegorocznej edycji oderwać od sytuacji politycznej – mówi w rozmowie z Sylwią Paszkowską Janusz Makuch, dyrektor i twórca festiwalu.

"Ludzie kochają martwych Żydów. Tych żywych już niekoniecznie"
Janusz Makuch/fot. Agata Ciechanowska

W pierwotnych założeniach tegoroczny festiwal miał być nie tylko świętem kultury żydowskiej, lecz także symbolicznym mostem łączącym podzielone społeczności. Konflikt zbrojny, który rozgorzał na Bliskim Wschodzie, sprawił, że wielu artystów nie może fizycznie dotrzeć do Polski.

To bardzo bolesne, ponieważ ci ludzie naprawdę chcieli być częścią tego koncertu pokoju. A my nie chcemy narażać nikogo: ani artystów, ani publiczności. Musimy brać pod uwagę także potencjalne reakcje radykalnych aktywistów – mówi Janusz Makuch.

Kazimierz. Z ruiny do mekki turystycznej

Tegoroczny festiwal odbywa się w miejscu, które samo jest opowieścią o zmianie – Kazimierz, dzielnica-symbol, przez wieki centrum życia żydowskiego w Krakowie. Po wojnie – pozostawiony sam sobie.

W 1980 roku przyjechałem do Krakowa z Puław. Pierwsze, co zrobiłem, to poszedłem na Kazimierz. To było zdegradowane, opuszczone i niebezpieczne miejsce. Zaczęło się to zmieniać w 1988 roku, założyliśmy festiwal. Jedną z pierwszych myśli było to, że wracamy do samego źródła tej kultury, która była wypełniana przez żywą kulturę żydowską i siłą rzeczy przez żydowskie życie i religię – mówi Janusz Makuch.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Kazimierz był dzielnicą zrujnowanych kamienic, z których wiele groziło zawaleniem. Dopiero festiwal zaczął zmieniać oblicze tej przestrzeni. W ślad za kulturą przyszły inwestycje, a potem gentryfikacja. Zgodnie z definicją rewitalizacja obejmuje trzy wymiary: przestrzenny, społeczny i gospodarczy. Kazimierz przeszedł przez każdy z nich, ale pytania o to, kto dziś dziedziczy jego historię, pozostają bolesne i aktualne.

Kazimierz, jako miasto żydowskie, pozostał architektonicznie nietknięty w czasie wojny. Hans Frank nie chciał widoku ruin z Wawelu, a getto utworzono w Podgórzu. Po wojnie rozpoczął się jednak dramatyczny upadek.

Dziś, kiedy Kazimierz stał się miejscem modnym, odwiedzanym przez tłumy turystów, coraz trudniej odnaleźć tu jego dawną duszę. Z duchowego centrum kultury żydowskiej stał się dzielnicą imprez, food trucków i meleksów, z których turyści "oglądają dziedzictwo przez plastikowe szybki".

Dzisiaj turyści odwiedzają Kazimierz i oglądają go z plastikowych zasłon z meleksów. Tak oglądają dziedzictwo żydowskie. Polują na dobre samopoczucie. Chcę powiedzieć o czymś bardzo wstrząsającym. Całe zainteresowanie kulturą żydowską, tym dziedzictwem, aczkolwiek to powoli się zmienia, sprowadza się do czegoś takiego. Ludzie, którzy tu przyjeżdżają, poza Żydami, dla których to miejsce ma wciąż ogromne znaczenie, kochają martwych Żydów. Tych żywych już niekoniecznie.

Ale mimo wszystko pojawia się też nadzieja. Coraz więcej osób, w tym młodych, próbuje rozumieć i opowiadać o historii Kazimierza bez uproszczeń. Są inicjatywy, które przypominają prawdziwe twarze tej dzielnicy. I jest Festiwal Kultury Żydowskiej, który nadal chce być miejscem spotkania i żywej pamięci.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Darmowe parkowanie w krakowskim OPP 1 i 11 listopada

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania