Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Lubimy się ściorać". Cztery niezwykłe wyprawy biegowe Dominiki Cyrbus i Agnieszki Kuehn

Dominika Cyrbus i Agnieszka Kuehn na co dzień działają w branży nieruchomości. Po pracy zamiast odpoczynku na kanapie wybierają góry, długie dystanse i pomaganie innym. Od kilku lat realizują własne biegowe projekty, które łączą sportowe wyzwania z akcjami charytatywnymi. Ich hasło jest proste: "Biegam, pomagam". Więcej o niesamowitych wyzwaniach opowiedziały w rozmowie z Sylwią Paszkowską.

"Lubimy się ściorać". Cztery niezwykłe wyprawy biegowe Dominiki Cyrbus i Agnieszki Kuehn
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels

Bieganie, które realnie pomaga

Przyznają, że typowe biegi uliczne nigdy ich szczególnie nie pociągały. Półmaraton Marzanny w Krakowie był raczej epizodem niż początkiem sportowej kariery. Prawdziwą pasję odkryły dopiero w górach, gdzie wysiłek fizyczny spotyka się z pięknem natury. Zamiast rywalizować w zawodach, postanowiły tworzyć własne wyzwania. Planowane od A do Z, samowystarczalne, bez punktów wsparcia czy obsługi.

Same się wspieramy, same dbamy o sprzęt i jedzenie. To uczy pokory i planowania. Przekłada sie także na to, że musimy się odpowiednio spakować. Każda wyprawa to nauka. Te wyzwania sportowe są dla nas przekraczaniem własnych granic – mówią Dominika Cyrbus i Agnieszka Kuehn.

Pierwsza edycja wyprawy odbyła się najbliżej domu, bo w Tatrach. W śniegu po kolana i przy silnym wietrze pokonały dystans maratonu górskiego z przewyższeniem 3000 metrów. A celem była pomoc krakowskiemu schronisku. Dzięki akcji zebrały 5000 zł, które przeznaczyły na zakup dobrej jakości karmy. - To było niesamowite uczucie, kiedy zawiozłyśmy cały van karmy dla psów – wspomina Dominika Cyrbus.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Wokół Mont Blanc i Rumunia z niedźwiedziami

Druga wyprawa to już międzynarodowy projekt – trasa wokół Mont Blanc, inspirowana legendarnym biegiem UTMB. Tym razem biegły dla WWF. Szybko okazało się, że kluczowym wyzwaniem nie są tylko kilometry, ale ciężar plecaka.

Po godzinie w Turynie wiedziałyśmy, że mamy za dużo rzeczy. Połowę musiałyśmy zostawić w depozycie. Standardowo wzięłyśmy za dużo ubrań, jedzenia. Był to dla nas pierwszy sprawdzian z tego, co tak naprawdę potrzebujemy – mówią.

Minimalizm stał się dla nich nową lekcją, a cała trasa dowodem na to, że z codziennego życia też można odjąć sporo rzeczy.

Trzeci projekt zaprowadził je do Rumunii, tym razem dla fundacji Top Women in Real Estate. Tutaj wyzwanie okazało się jeszcze trudniejsze – trzydziestostopniowy upał i brak źródeł wody na szlaku. Do tego dochodził stres związany z możliwością spotkania niedźwiedzia. Choć szczęśliwie go nie zobaczyły, lęk towarzyszył im przez sto kilometrów biegu.

Pierwszy dzień był trudny. Założyłyśmy, że będzie jak w Alpach, a tu niespodzianka. Żeby zjeść żel, trzeba go popić, a wody brak. Był to także moment dużej suszy w Rumunii – mówi Dominika Cyrbus.

Dominiki Cyrbus i Agnieszki Kuehn/fot. Sylwia Paszkowska

Lofoty. Słońce przez całą dobę i rekordowa zbiórka

Najświeższa, czwarta edycja odbyła się w lipcu w Norwegii, na malowniczych Lofotach. To właśnie tam chciały sprawdzić, ile są w stanie przebiec w ciągu 24 godzin bez zmroku. Ten bieg dedykowały Stowarzyszeniu Koliber, wspierającemu dzieci chore na nowotwory. Cel zbiórki 5000 zł, został przekroczony. Udało się zebrać 6045 zł.

Ten kierunek wymyśliłyśmy, ponieważ boimy się biegać w nocy, a na Lofotach o tej porze słońce nie zachodzi. To było niezwykłe uczucie. Biec o drugiej w nocy w pełnym słońcu. Pogoda nam się bardzo udała. Słońce miałyśmy przez całą dobę – mówi Agnieszka Kuehn.

Nie obyło się bez przygód, ponieważ dwukrotnie potrącił je samochody, co zmusiło do zmiany trasy. Jednak widoki wynagrodziły wszystko: góry skąpane w różowo-niebieskich barwach i mgła unosząca się nad morzem.

Chyba lubimy się ściorać. Ale też lubimy swoje towarzystwo i idzie nam dobrze we dwie. Są to dla nas też w pewnym stopniu wakacje, co brzmi trochę dziwnie. Głowa wtedy odpoczywa, jeżeli naprawdę możemy się odciąć, zająć się wyłącznie bieganiem, organizacją. Tu i teraz. W Polsce zostają biznesy, rodzina, prywatne sprawy – dodają.

Na co dzień mają duże wsparcie rodziny. Mężowie nie tylko nie protestują, ale często sami łapią sportowego bakcyla. Piąta edycja jeszcze nie ma wybranego kierunku. Wiadomo jednak, że znów będzie to projekt wymagający i nietypowy. Pomysłów nie brakuje, a jeśli ktoś ma ciekawą propozycję, to dziewczyny chętnie się zainspirują. W ich przypadku bieganie nigdy nie jest tylko dla siebie.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"