Wtorek, 27 paź 8 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Łatwiej o dzieciątko niż o cielątko". Prawdziwe życie wiejskich dzieci

Jak wyglądało dzieciństwo na polskiej wsi sto lat temu? Dlaczego los najmłodszych był nierozerwalnie związany z pozycją kobiet i hierarchią społeczną, w której dzieci były jednocześnie niezbędne i marginalizowane, kobiety niemal nieustannie w ciąży, a codzienność wyznaczały bieda i wysoka śmiertelność? Już 28 stycznia premierę będzie mieć książka "Wiejskie dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali" autorstwa Anety Godyni (genealożki i twórczyni profilu "Galicyjskie drzewo"). Publikacja, oparta na mikrohistoriach rodzin i źródłach archiwalnych, odsłania mało znaną codzienność dzieci, kobiet i całych wiejskich społeczności przełomu XIX i XX wieku. Więcej opowiedziała w rozmowie z Sylwią Paszkowską.

"Łatwiej o dzieciątko niż o cielątko". Prawdziwe życie wiejskich dzieci
Grupa dzieci przed bieloną chatą krytą strzechą/źródło: NAC
Aneta Godynia/fot. Sylwia Paszkowska

Dlaczego dzieci?

Dzieci są w tej opowieści na pierwszym planie, choć w realiach dawnej wsi wcale na nim nie stały. Właśnie ta sprzeczność zainteresowała autorkę najbardziej. W źródłach historycznych i literaturze rzadko oddawano głos dziecięcym doświadczeniom. Tymczasem to dzieciństwo, również to trudne i pełne strat, rzutowało na całe późniejsze życie.

Mało jest literatury, w której znalazłam odniesienia, nawiązujące do wspomnień dziecięcych. To też jest moim zdaniem bardzo ciekawa perspektywa, ponieważ w końcu dzieciństwo rzutuje na całe dorosłe życie. Gdy spojrzymy na życie dzieci tamtych czasów, będzie nam łatwiej zrozumieć, dlaczego nasi dziadkowie, pradziadkowie, prababcie i babcie, zachowywali się w taki, a nie inny sposób – mówi Aneta Godynia.

Zrozumienie, jak wyglądało dzieciństwo naszych pradziadków i prababek, pozwala lepiej pojąć ich późniejsze postawy, zachowania i wybory. Byli socjalizowani do zupełnie innego świata, a dorosłość przyszło im przeżywać w realiach gwałtownych zmian – wojen, migracji, kryzysów gospodarczych. Ten rozdźwięk między wychowaniem a rzeczywistością nie jest zresztą obcy również współczesnym pokoleniom, choć dziś tempo zmian jest znacznie szybsze.

Pozycja dziecka na dawnej wsi była niejednoznaczna. Z jednej strony dzieci nie były w centrum uwagi w taki sposób, jak dziś, a z drugiej rodzina bez dzieci nie mogła w pełni funkcjonować ani społecznie, ani ekonomicznie.

Jeżeli rodzina nie miała dzieci, to nie mogła się tak naprawdę nazywać rodziną. Dziecko było istotne, ponieważ legitymizowało małżeństwo, wzmacniało pozycję kobiety, ale również i mężczyzny we wsi.

Rodzina chłopska była małym przedsiębiorstwem, które musiało przetrwać. We dwoje nie dało się utrzymać gospodarstwa, dlatego dzieci bardzo wcześnie wchodziły w role dorosłych.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Dzietność i śmierć, która powszedniała

Pod koniec XIX wieku dzietność była ogromna. W Galicji średnia liczba dzieci wśród mężatek wynosiła nawet dziewięcioro. W II Rzeczypospolitej wskaźniki te spadły o połowę. Trzeba jednak pamiętać, że statystyki obejmują jedynie dzieci, które przeżyły na tyle długo, by zostać odnotowane. Rzeczywistość była znacznie bardziej dramatyczna, bo około 50% dzieci w Galicji nie dożywało piątego roku życia. Poronienia nie były nigdzie zapisywane, a kobiety często nawet nie wiedziały, że ich doświadczyły. W takich warunkach śmierć stawała się codziennością.

Rodzice starali się ratować dzieci tak, jak potrafili. Wierzenia, przesądy i zabobony, które dziś mogą wydawać się kuriozalne, były próbą odzyskania jakiejkolwiek sprawczości w świecie bez dostępu do wiedzy medycznej. Paradoksalnie to właśnie ta troska, polegająca na karmieniu noworodków ciężkostrawną śmietanką i mlekiem prosto od krowy, prowadziła do biegunek i śmierci. Córki, karmione wyłącznie mlekiem matki, przeżywały.

Drastyczny spadek dzietności w okresie międzywojennym miał wiele przyczyn. Przeludnione wsie, migracje do miast, wyjazdy za granicę, wojna oraz rozwijający się ruch robotniczy zmieniały dotychczasowy model życia. Kobiety coraz częściej podejmowały pracę zarobkową i później wchodziły w związki małżeńskie. W miastach pojawił się problem dzieci nieślubnych, których umieralność sięgała nawet 60-70%. Do tego doszedł wielki kryzys gospodarczy, który w II Rzeczypospolitej szczególnie mocno uderzył w wieś.

Kobieta z dzieckiem przed wiejską chatą/źródło: NAC

Nierówności, zabobony, rytuały 

Polska wieś nie była jednolita – ani regionalnie, ani społecznie. Różnice między zaborami, a także wewnętrzna hierarchia wsi, miały ogromne znaczenie dla życia kobiet i dzieci. Stan majątkowy decydował o tym, czy kobieta pracowała w polu, ile pracy czekało dzieci i w jakich warunkach dorastały. Podziały te były tak silne, że jeszcze w czasach powojennych, podczas głosowań, mieszkańcy wsi czekali, aż swój głos odda najbogatszy gospodarz – autorytet dla całej społeczności. Ten klucz jest niezbędny do zrozumienia historii przodków.

Istniało przez wiele, wiele dziesięcioleci przekonanie, że połóg jest bardzo istotnym elementem życia kobiety. Urosło to do tego stopnia, że w wielu regionach kobieta przez sześć tygodni nie mogła opuszczać chaty, w której mieszkała. Można w tym upatrywać pewnego sposobu na ochronę kobiet.

Życie kobiet było silnie zrytualizowane. Ciąża, poród, połóg i miesiączka obudowane były licznymi wierzeniami i tabu. Jednym z ważniejszych momentów był tzw. wywód, czyli błogosławieństwo po sześciu tygodniach połogu, po którym kobieta mogła ponownie uczestniczyć w życiu społecznym i religijnym. W niektórych regionach przez cały ten czas nie wolno jej było opuszczać domu. W tych praktykach można dostrzec także próbę ochrony kobiety w najbardziej newralgicznym okresie jej życia. Podobnie było z tajemnicą otaczającą poród. Nie chodziło wyłącznie o wstyd, lecz o obawę przed urokiem i chęć zapewnienia rodzącej spokoju.

Okładka książki "Wiejskie dzieci. Kiedy nasi przodkowie byli mali"

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nowy Sącz: Trzy przedszkola do likwidacji. Radni przegłosowali uchwały mimo protestów

  • Wisła Kraków przedłużyła kontrakty z czterema piłkarzami. Kluczowi obrońcy zostają przy Reymonta

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"