Już w najbliższy weekend w Teatrze Nowym Proxima będziemy mogli zobaczyć spektakl "Kruchość wodoru" poświęcony uwielbianej przez miliony odbiorców na świecie Ewie Demarczyk. Czy dążenie do doskonałości było Jej największą korozją? Sztuka została napisana, wyreżyserowana i zagrana przez Katarzynę Chlebny, która była dzisiejszym gościem Sylwii Paszkowskiej w audycji Przed hejnałem. Aktorka opowiedziała o perfekcjonizmie, a także o tym dlaczego jesteśmy dla siebie tacy surowi.
- We współczesnym świecie jesteśmy wystawieni na taką bezimienną krytykę. Wszechobecny hejt oraz nasza wrażliwość na komentarze i potrzebę akceptacji pokazują, jak negatywnie wpływa to na nasze samopoczucie. Wydaje się jednak, że problem leży głębiej niż w samych lajkach i serduszkach. Chodzi o nasz wewnętrzny głos i to, co mówi nam o nas samych. Postać, którą gram jest jedną z tych postaci, które kosztują mnie ze względu na te przeżycia osobiste. Dostałam od siebie samej to, co jest co najważniejsze, jakąś akceptację dla tej postaci. Staram się nie podnosić sobie poprzeczki, choć muszę przyznać, że przed każdym spektaklem odczuwam dodatkową presję, aby nie zawieść widzów, co z kolei zwiększa moje własne oczekiwania wobec siebie. Jest to stresujące, ale znacznie mniej niż podczas pisania scenariusza. Wtedy największym wyzwaniem była świadomość, że poruszam bardzo kruchy i trudny temat, szczególnie w Krakowie - mówi Katarzyna Chlebny.