Wtorek, 27 paź 4 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Jeżeli moja mama jest moją przyjaciółką, to kto jest moją mamą?"

Relacja z matką jest jedną z najważniejszych więzi w życiu człowieka, a jednocześnie jedną z najbardziej złożonych. W książce "Jak kochać własną matkę" Urszula Struzikowska-Marinicz analizuje psychologiczne mechanizmy kształtujące tę relację: od wczesnodziecięcego przywiązania, przez etap idealizacji i rozczarowania, po dorosłą autonomię. Więcej opowiedziała w rozmowie z Sylwią Paszkowską.

"Jeżeli moja mama jest moją przyjaciółką, to kto jest moją mamą?"
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels

Miłość jako proces

Tytuł książki może wydawać się prowokujący. Czy naprawdę trzeba uczyć się kochać własną matkę? Przecież miłość do niej powinna być czymś naturalnym.

Myślę, że rodzimy się z miłością i z potrzebą miłości, ale różnie z tą potrzebą miłości bywa. Miłość nie jest oczywista, jest procesem, jest dynamiczna i może jej też nie być. Może jej zabraknąć. Nie mówimy tutaj o obwinianiu matek ani nie mówimy o tym, że wszystkiemu winni są starzy – mówi Urszula Struzikowska-Marinicz.

Problem nie polega na tym, że rodzice mają nad nami absolutną władzę. Polega na tym, że my często im ją oddajemy – w naszym przeżywaniu relacji, w narracji o własnym życiu. Obwinianie daje bowiem coś bardzo kuszącego – moralną wyższość. Skoro cierpię, ktoś musi być winny. Ktoś powinien to naprawić. Tymczasem mylimy winę z odpowiedzialnością. A kiedy przypisujemy drugiej osobie pełną władzę nad naszym samopoczuciem, tracimy własną podmiotowość i sprawczość.

Nieprzypadkowo jednym z pierwszych pytań w gabinecie terapeutycznym jest pytanie o relacje z rodzicami. Wczesne dzieciństwo, szczególnie pierwsze trzy lata życia, ma ogromne znaczenie dla budowania stylu przywiązania. Dziecko potrzebuje stałości, przewidywalności i bezpieczeństwa. Pierwszym "światem" jest zwykle matka – główny opiekun, który karmi, przewija, nosi, reaguje. To w tej relacji tworzy się wyobrażenie: Czy świat jest bezpieczny? Czy mogę ufać drugiemu człowiekowi?

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Z tego doświadczenia wyłania się styl przywiązania – bezpieczny albo nie (lękowy, zdezorganizowany). W stylu lękowo-ambiwalentnym pojawia się huśtawka: silne pragnienie bliskości i jednoczesny lęk przed nią. Kiedy bliskość staje się realna, bywa tak obca i przerażająca, że pojawia się potrzeba ucieczki. Bezpieczny styl przywiązania rodzi się wtedy, gdy opiekun jest obecny mimo zmieniających się okoliczności. Dziecko może coś zniszczyć, może płakać, może się bać, ale relacja trwa. Miłość nie znika wraz z potknięciem.

Urszula Struzikowska-Marinicz/fot. Sylwia Paszkowska

Idealizacja matki 

W dzieciństwie matka bywa idealizowana. Psychologicznie jest to jednak etap niezbędny, ponieważ potrzebujemy wzorca, z którym możemy się identyfikować. Przymierzanie kapeluszy, zabawa apaszkami, chwalenie się mamą w przedszkolu, to budowanie tożsamości poprzez bezpieczny obiekt.

Jeżeli uważamy naszą mamę za bezpieczną figurę przywiązania, to wtedy możemy ją nawet trochę idealizować, ponieważ pozwala nam to budować obraz siebie. Chcę być jak moja mama, więc przymierzam jej kapelusze, próbuję się zachowywać jak ona, chwalę się nią. Natomiast kiedy dorastamy, przychodzi taki moment, kiedy uświadamiamy sobie, że faktycznie możemy być podobne do naszych mam również pod kątem tego, że już potrafimy widzieć człowieka szerzej, urealniamy ten obraz i widzimy wady.

Część cech dziedziczymy biologicznie (temperament), inne nabywamy przez obserwację i modelowanie. Lęk przed "staniem się własną matką" często wynika z braku urealnienia: zapominamy, że te same wady mają także inni ludzie. Żyjemy też w innym kontekście kulturowym, z innymi narzędziami i możliwościami. Nie jesteśmy skazane na powtórzenie czyjegoś życia.

Matka czy przyjaciółka?

Współczesny ideał bliskiej, przyjacielskiej relacji matki z córką bywa kuszący. Jednak jeśli mama jest przyjaciółką, to kto jest mamą? – "Przyjaźń jest piękną wartością. Myślę sobie jako psycholog, jako człowiek, że potrzebuję mamy, a nie przyjaciółki. Przyjaciółki mam i pewnie mam ich wiele w życiu. Mogą być starsze, młodsze. Relacja z mamą jest czymś pojedynczym, wyjątkowym, niepowtarzalnym" – dodaje. Córka potrzebuje matki, nawet w dorosłości, choć w inny sposób niż w dzieciństwie. Zatarcie ról może prowadzić do dezorientacji i utraty ważnej, symbolicznej funkcji tej relacji.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

    Ola Sobczak

Najnowsze

  • Kino czyli środek pomocniczy dla badaczy, a zwłaszcza dla fizjologów. 130 lat od pierwszej krakowskiej projekcji

  • Domowa strefa relaksu na zimę - sauna, wanna spa w ogrodzie czy łazienka z hydromasażem?

  • W jakim czasie zwracają się szkolenia z gospodarki magazynowej?

  • Najciekawsze książki z literatury pięknej – co warto przeczytać?

  • Waloryzacja świadczenia pośmiertnego z ubezpieczenia renty odroczonej

  • Dlaczego ser w plastrach tak szybko się poci i jak temu zapobiec