Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Hospicjum to nie tylko miejsce smutku, ale też nadziei!

Opieka hospicyjna z biegiem lat nabiera coraz większego znaczenia. Dzięki niej chorzy terminalnie oraz ich rodziny nie są pozostawieni sami sobie w obliczu cierpienia i niepewności. W hospicjum głównym celem jest łagodzenie bólu, ale jednak jego rola nie ogranicza się jedynie do medycyny. To także wsparcie psychologiczne i emocjonalne zarówno dla pacjenta, jak i jego bliskich. Rodziny często boją się, że w domowej opiece nie będą wystarczająco kompetentne, że mogą niechcący zaszkodzić ukochanej osobie. W takich momentach obecność zespołu hospicyjnego – lekarzy, pielęgniarek, psychologów, duchownych i fizjoterapeutów – jest nieoceniona. Hospicjum to nie tylko leczenie objawów, to także przestrzeń, w której chorzy i ich bliscy znajdują ukojenie, akceptację i wsparcie. Gościniami Sylwii Paszkowskiej były Magdalena Cienkosz, prezeska Beskidzkiej Fundacji Hospicyjnej i Emilia Knapczyk, pielęgniarka w Hospicjum Domowym Królowej Apostołów Wiśniowej.

Hospicjum to nie tylko miejsce smutku, ale też nadziei!
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels

Hospicjum stacjonarne lub domowe zapewnia choremu zupełnie inną jakość ostatnich dni. W domowym otoczeniu pacjent czuje się bezpieczniej, jest wśród bliskich, wśród przedmiotów, które zna, w pokoju, który przez lata był jego azylem. To daje mu poczucie spokoju i wpływa na komfort psychiczny.

Cały czas widzimy wdzięczność osób chorych i ich rodzin, którymi opiekujemy się w Hospicjum Domowym Królowej Apostołów Wiśniowej. Możemy im pomóc w opanowaniu przeróżnych dolegliwości bólowych, związanych ze stanem psychicznym, w jakim znajduje się chory i jego rodzina. Są to szeregi dolegliwości. Wchodzimy w momencie, gdy już zakończyło się leczenie przyczynowe i wtedy możemy pomóc w opanowaniu objawów spowodowanych np. chorobą nowotworową – mówi Magdalena Cienkosz.

W szpitalu pacjent ma ograniczony kontakt z rodziną, jest otoczony personelem medycznym, który zmienia się co kilka godzin. W hospicjum natomiast każdy człowiek jest traktowany indywidualnie, z poszanowaniem jego godności i emocji. Tutaj nie chodzi o walkę za wszelką cenę, ale o zapewnienie możliwie najlepszej jakości życia do samego końca.

Co czują pacjenci?

Diagnoza choroby terminalnej wywraca życie do góry nogami. Pacjent nagle musi zmierzyć się z własną śmiertelnością, z lękiem o przyszłość bliskich, z żalem za tym, czego już nie zdąży przeżyć. Czasem pojawia się bunt, czasem rozpacz, czasem poczucie niesprawiedliwości. To wszystko są naturalne reakcje.

W warunkach domowych pacjent odchodzi łagodniej, ponieważ jest u siebie wśród przyjaciół, miejsc, które zna. W hospicjum nastawiamy się na eliminację dolegliwości. Kiedy człowiek słyszy diagnozę nieuleczalnej choroby, świat tak naprawdę mu się wywraca. Trudno wyobrazić sobie sytuację i emocje, które przeszywają chorego. To moment, w którym to one przyjmują kontrolę, pojawia się strach, lęk o to, co zostanie, co będzie z moją rodziną po moim odejściu. Te wszystkie emocje, bardzo wpływają na chorego i jego rodzinę. Po to jest wsparcie psychologiczne, pielęgniarskie, żeby móc rozmawiać z chorym, móc mu towarzyszyć, być przy nim. Nieocenione jest to, co możemy dać w tych ostatnich chwilach życia – mówi Magdalena Cienkosz.

Chorzy często potrzebują rozmowy, zapewnienia, że nie są sami. Czasem pragną podzielić się swoimi lękami, a czasem po prostu pobyć w czyjejś obecności. Pielęgniarki, lekarze i psycholodzy hospicyjni uczą się słuchać – nie tylko tego, co pacjent mówi, ale także tego, czego nie jest w stanie wyrazić słowami. Opieka hospicyjna daje im tę przestrzeń – bez pośpiechu, bez presji, z szacunkiem dla ich decyzji.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Emilia Knapczyk i Magdalena Cienkosz/fot. Sylwia Paszkowska

Hospicjum to miejsce nadziei

Praca w hospicjum to ogromne wyzwanie emocjonalne. Pielęgniarki i lekarze towarzyszą pacjentom w ich najtrudniejszych chwilach, widzą ich cierpienie, obserwują proces odchodzenia. Czy można się na to uodpornić?

Trzeba być trochę twardym, ponieważ czasem uczucia biorą górę. Wiadomo, że mamy wzloty i upadki, a czasem uroni nam się łza. Jesteśmy zżyci z rodzinami. Odwiedzamy ich kilka razy w tygodniu i razem z nimi przeżywamy wszystkie trudności, bolączki. Zdarzają się telefony, że musimy jechać w nocy do pacjenta i mu pomóc, więc po prostu jedziemy i pomagamy – mówi Emilia Knapczyk.

Mimo że hospicjum kojarzy się ze śmiercią, jest też miejscem nadziei. Nadziei na to, że ból zostanie uśmierzony. Nadziei na to, że nikt nie będzie odchodził samotnie. Nadziei na to, że ostatnie chwile mogą być pełne ciepła, rozmów, uścisków dłoni i poczucia bezpieczeństwa.

Budowa hospicjum stacjonarnego

Hospicjum domowe jest najlepszym rozwiązaniem, ale nie każdy pacjent ma możliwość pozostania w domu. Czasem rodzina nie jest w stanie zapewnić całodobowej opieki, czasem objawy choroby są na tyle nasilone, że wymagają specjalistycznego sprzętu i ciągłego nadzoru medycznego.

Właśnie dlatego w Wiśniowej powstaje hospicjum stacjonarne. To miejsce, które będzie mogło przyjąć pacjentów w najtrudniejszych sytuacjach – tych, których rodziny nie mogą już zapewnić opieki lub tych, którzy są całkowicie samotni. Budynek będzie miał 70 miejsc, w tym specjalne oddziały dla pacjentów wymagających rehabilitacji i opieki wytchnieniowej dla rodzin.

Opieka hospicyjna daje rodzinom pewność, że zrobiły wszystko, co mogły, by zapewnić bliskiej osobie godne odejście. Nie pozostawia poczucia winy, że coś mogło być zrobione lepiej. Zespół hospicyjny pomaga nie tylko pacjentowi, ale i jego najbliższym – w akceptacji, w przeżywaniu żałoby, w pogodzeniu się z nieuniknionym.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów