W długiej i dość (hm...) rozmaitej historii Krakowa wydawane były przez miejskie władze rozmaite prawa regulujące na przykład handel w mieście. Przez stulecia handlowano rzeczami i surowcami, o których nie zawsze się dziś pamięta, bo w tym czasie pamięta się o czymś innym. Handlowano: sianem, ołowiem, mięsem (na wolnym powietrzu), surową wełną (częścią Sukiennic była nawet postrzygalnia, od której zaczął się wielki pożar Krakowa r. 1555), drewnem, końmi, suknem ("...stąd tytuł filmu...") składanym w płaty.
Posłuchaj wypowiedzi
Tak, tak - to własnie od tego dorobiliśmy się słowa "płacić". Na tak zwanej zaś tandecie, albo też wendecie, handlowano STARZYZNĄ. Tandeta wędrowała i nadal wędruje po Krakowie. Przenosiła się w dziejach z Małego Rynku na plac - do dziś niezabudowany - pomiędzy Dietla, Wielopolem i Starowiślną, do Płaszowa, na Zakrzówek i na powrót do Płaszowa - na którym, już w Nowej Polsce po roku 1989 zamieniła się w domy towarowe żywo przypominające co? Tak - właśnie Sukiennice.
Nihil novi sub sole. Najwyraźniej tak lubimy kupować i sprzedawać, jak nasi przodkowie. Obrazek dla Państwa dziś przeznaczony przedstawia prace hydroinżynieryjne na Błoniach, które przerabiane są właśnie powoli z wielkiej zabagnionej łąki w koszony trawnik - którym są dziś.
Konrad Myślik