24 kwietnia przypada Europejski Dzień Śniadania – inicjatywa mająca na celu przypomnienie o znaczeniu pierwszego posiłku dnia. Jeszcze dekadę temu śniadanie na mieście było raczej wyjątkiem niż codzienną praktyką. Dziś śniadaniownie w Krakowie przeżywają prawdziwe oblężenie, szczególnie w weekendy, kiedy mieszkańcy zapełniają stoliki, celebrując poranny posiłek w gronie bliskich. Jak zmieniała się kultura śniadaniowa w stolicy Małopolski? Co powinno znaleźć się na talerzu, by śniadanie było naprawdę wartościowe? O pierwszym posiłku dnia Sylwia Paszkowska rozmawiała z Katarzyną Płachecką, dziennikarką kulinarną, i Klaudią Łudzik, dietetyczką.
Śniadanie jako element kultury i zdrowia
Rozmówczynie Sylwii Paszkowskiej podkreśliły, że śniadanie odgrywa coraz większą rolę nie tylko w kontekście zdrowotnym, ale również kulturowym i społecznym – integrując ludzi, tworząc wspólnotę i celebrowanie poranków.
Jako krakusi kochamy powolne poranki, dlatego długie śniadania na mieście, zwłaszcza przy takiej wiosennej pogodzie, to jest wymarzony scenariusz na początek dnia – mówi Katarzyna Płachecka.
Spożywanie śniadania może znacząco zmniejszyć ryzyko nadwagi, otyłości czy cukrzycy typu 2. Jedzenie śniadania poprawia koncentrację i sprawność umysłu aż do obiadu. Jak zatem powinien wyglądać idealny poranny posiłek?
Dobrze skomponowane śniadanie na pewno powinno mieć odpowiednią podaż białka, a często zapominamy o tym makroskładniku. Powinno też mieć zdrowe tłuszcze, czyli awokado, oliwę z oliwek, orzechy, nasiona. Warto też uwzględnić w porannym posiłku węglowodany złożone, czyli pełnoziarniste produkty zbożowe, szczególnie z mąki typu graham, razowej. Nie może również zabraknąć warzyw, o czym Polacy niestety często zapominają – wymienia Klaudia Łudzik.
Śniadanie to pierwszy posiłek dnia, ale jego pora może się różnić – wszystko zależy od trybu życia. Puryści uznają, że powinno się je zjeść do dwóch godzin po przebudzeniu. Jednak w dobie diet opartych na oknach żywieniowych i poszczeniu, wiele osób zaczyna dzień jedzeniem dopiero o 10:00 czy nawet 12:00. Taki model żywieniowy może być korzystny dla osób redukujących masę ciała, ale nie jest polecany dla każdego.
W przypadku osób z zaburzeniami hormonalnymi, chorą tarczycą, a nasza tarczyca bardzo nie lubi głodu, poszczenie i okna żywieniowe to nie jest najlepszy pomysł. Również kobiety w ciąży czy sportowcy potrzebują stałego źródła energii w ciągu dnia – wyjaśnia Klaudia Łudzik.
Śniadaniowa rewolucja w Krakowie
Katarzyna Płachecka jest autorką przewodnika po krakowskich śniadaniowniach, który obecnie obejmuje już ponad 45 miejsc i ciągle się rozrasta. Kultura śniadaniowa rozwija się w Krakowie dynamicznie od co najmniej ośmiu lat.
Dobrych śniadaniowni w Krakowie jest na pęczki. Od ośmiu lat ta kultura śniadaniowa niesamowicie się rozwija, a teraz wszystko bardzo przyspieszyło. Wcześniej można było oczywiście zjeść śniadania na mieście, czy to w hotelach, czy w kawiarniach, ale w 2017 roku otworzyła się w Krakowie pierwsza stricte śniadaniownia, czyli miejsce, które od ósmej rano do szesnastej podaje wyłącznie śniadania. Sukces tego miejsca zachęcił też innych gastronomów do tego, żeby właśnie takie lokale otwierać – mówi Katarzyna Płachecka.
Śniadania w lokalach nierzadko przewyższają cenowo lunche czy obiady. Wynika to głównie z używanych składników – rzemieślniczego chleba, dobrej jakości masła, jaj od kur z wolnego wybiegu, wysokogatunkowych ser czy wędlin. To produkty, które kosztują więcej, ale gwarantują wyższą jakość i smak.
W weekendy krakowianie bardzo chętnie wychodzą na śniadania na mieście – widać kolejki ustawiające się do śniadaniowni. Do najbardziej popularnych miejsc kolejki są przez cały tydzień, ale w weekend wszystkie śniadaniownie są po prostu oblężone, bo to jest świetny czas na spotkanie ze znajomymi, na wyjście z ukochaną osobą, na spotkanie w gronie rodzinnym – mówi Katarzyna Płachecka.
(Cała rozmowa do posłuchania)