Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Dlaczego nadal nie rozumiemy własnych emocji? "Jesteśmy ciągle niedoterapeutyzowani"

Rosnąca popularność terapii i psychologii może sprawiać wrażenie, że żyjemy w epoce przeterapeutyzowania. Tymczasem rzeczywistość wygląda odwrotnie, ponieważ nadal zbyt słabo rozumiemy własne emocje i mechanizmy psychiczne. Choć coraz więcej osób korzysta z terapii, problemem nie jest jej nadmiar, lecz powierzchowność wiedzy i powszechna skłonność do unikania tego, co trudne. Więcej w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedziała Natalia Harasimowicz, psycholożka i certyfikowana psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, autorka książki "Co się dzieje w mojej głowie?".

Dlaczego nadal nie rozumiemy własnych emocji? "Jesteśmy ciągle niedoterapeutyzowani"
Zdjęcie ilustracyjne/Fot. pexels
Natalia Harasimowicz/fot. Sylwia Paszkowska

Posłuchaj wypowiedzi

Czy terapia jest po to, żeby "nic nie czuć"?

Wielu pacjentów trafia do gabinetu z jednym podstawowym celem, by przestać odczuwać ból, lęk czy smutek. To naturalne, ponieważ często cierpienie psychiczne bywa trudne do zniesienia. Jednak z perspektywy terapii poznawczo-behawioralnej nie jest to cel właściwy. Emocje pełnią ważną funkcję. Informują nas o tym, co się dzieje w naszym życiu, czego potrzebujemy i gdzie przekraczane są nasze granice. Problem nie leży w samych emocjach, lecz w sposobach ich regulacji.

Jestem fanką odczuwania emocji, wszystkich emocji, ponieważ są one bardzo potrzebne i każda coś mówi. Kiedy umiemy je wyregulować, to nam pomagają. Jest to trudna wiadomość dla pacjentów, ponieważ przychodzą oni w dużym cierpieniu, więc naszym celem jest to cierpienie załagodzić. Wynika ono najczęściej z nieprawidłowych sposobów regulacji emocji. Emocja trwa krótko – mówi Natalia Harasimowicz.

Jedną z najczęstszych strategii regulacji emocji jest perfekcjonizm. Osoba, która boi się błędu lub odrzucenia, próbuje kontrolować wszystko do granic możliwości: sprawdza, poprawia, analizuje. Na pierwszy rzut oka wydaje się to rozsądne, przecież chodzi o uniknięcie problemu. W praktyce jednak perfekcjonizm podtrzymuje lęk. Im więcej kontroli, tym większe napięcie i przekonanie, że świat jest niebezpieczny. Terapia nie polega więc na eliminowaniu lęku, ale na uczeniu się nowych, bardziej elastycznych sposobów reagowania.

W niektórych zawodach pojawia się pytanie: czy emocje nie przeszkadzają? Czy nie lepiej byłoby ich wyłączyć? Paradoksalnie, brak emocji bywa bardziej niebezpieczny niż ich nadmiar. Lęk może pełnić funkcję ochronną, sygnalizując ryzyko i mobilizując do uważności. Kluczowa jest nie eliminacja emocji, lecz umiejętność ich regulacji. W wielu domach nie było przestrzeni na rozmowę o emocjach, bo dominowały trudności, stres, uzależnienia lub brak uważności na potrzeby dziecka. W efekcie uczymy się unikać siebie, ignorować emocje, zaprzeczać im lub je tłumić. W dorosłości ten mechanizm działa automatycznie.

Toksyczna pozytywność

Popularne hasła typu "było, minęło" czy "patrz tylko do przodu" mogą być pomocne w niektórych sytuacjach. Problem pojawia się wtedy, gdy stają się sposobem na unikanie trudnych emocji i doświadczeń. Tzw. toksyczna pozytywność polega na ignorowaniu realnych problemów i cierpienia pod pozorem optymizmu. To mechanizm podobny do działania używek przynosi chwilową ulgę, ale długofalowo pogłębia problem. Unikanie nie rozwiązuje trudności. To jak zaklejanie uszkodzonej gałęzi taśmą, problem nadal istnieje i może się pogłębiać.

W terapii poznawczo-behawioralnej bardzo przydatne są trzy pojęcia dotyczące zachowań zabezpieczających – unikanie, potwierdzanie lub nadkompensacja. Z czego wydaje mi się, najwięcej jest unikania. Ma to nas świadomie lub nieświadomie odsunąć od tego, co bolesne – dodaje.

Pojedyncza emocja jest krótkim doświadczeniem, pojawia się, osiąga szczyt i opada. Problem zaczyna się wtedy, gdy wchodzimy w tzw. triadę nastroju. Polega ona na tym, że emocja wpływa na sposób myślenia, myśli wzmacniają emocję, a całość zaczyna się zapętlać. To samo działa w przypadku lęku czy złości. Krótki epizod takiego stanu jest naturalny. Problem pojawia się, gdy trwa długo – tygodniami czy miesiącami. Wtedy może prowadzić do zaburzeń lękowych lub depresyjnych.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów

  • "W kręgu nauki" Audycja z 31.10. 2026 r.

  • Jedno przedszkole uratowane, trzy nadal zagrożone. Prezydent Nowego Sącza zmienia plany