Szymon Bałek, student weterynarii Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, w listopadzie 2022 roku zarejestrował na filmie wykładowczynię zabijającą karpia bez uprzedniego ogłuszenia. Materiał ujawniający niehumanitarne traktowanie zwierzęcia stał się punktem zapalnym do dyskusji o etyce w edukacji weterynaryjnej. Mimo zapewnień uczelni, że procedury były zgodne z przepisami, incydent nadal wywołuje kontrowersje i budzi pytania o odpowiedzialność władz akademickich. Gośćmi Sylwii Paszkowskiej byli: profesor Sylwester Tabor, rektor Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, Szymon Bałek, student weterynarii, oraz Monika Konieczna z Akcji Ratunkowej dla Krakowa.
Sprawa Szymona Bałka i kontrowersje wokół Uniwersytetu Rolniczego
W ostatnich tygodniach ponownie rozgorzała burzliwa dyskusja na temat procedur dotyczących ochrony zwierząt oraz praw studentów. Sprawa nabrała rozgłosu po apelu skierowanym do rektora uczelni, profesora Sylwestra Tabora, przez grupę aktywistów, w tym Monikę Konieczną z Akcji Ratunkowej dla Krakowa. W apelu przedstawiono kilka kluczowych postulatów, które mają na celu poprawę zarówno traktowania zwierząt na uczelni, jak i transparentności działań wobec studentów.
Postulatów w tym liście było kilka. Przede wszystkim prosiliśmy o dokładne przeanalizowanie procedur dotyczących traktowania zwierząt na uczelni oraz postępowania z osobami zgłaszającymi nieprawidłowości. Proponowaliśmy także powołanie pełnomocnika ds. ochrony zwierząt na Uniwersytecie, który nie byłby związany z kadrą uczelni, lecz byłby osobą obiektywną z zewnątrz, zdolną ocenić sposób postępowania wobec zwierząt, na których przeprowadzane są eksperymenty i doświadczenia. Apelowaliśmy również o wycofanie skargi kasacyjnej wobec Szymona Bałka, aby szanując wyrok sądu, przywrócić mu pełnię praw studenckich – mówi Monika Konieczna.
Szymon Bałek, student weterynarii na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, zwrócił się do rektora z poważnym oskarżeniem o nieetyczne traktowanie jego osoby w związku z wydarzeniami z grudnia 2023 roku. Bałek w swojej wypowiedzi podkreślił, że łączy swoje trudności na uczelni z sytuacją dotyczącą udostępnienia filmu o niehumanitarnym traktowaniu karpia przez pracowników uczelni. Zgodnie z jego relacją, od momentu ujawnienia materiału przez organizację Viva Polska, jego sytuacja na uczelni uległa pogorszeniu, a sam Bałek spotkał się z ostracyzmem ze strony wykładowców oraz innych studentów.
Pan Szymon Bałek został skierowany na egzamin komisyjny, którego również nie zdał. Egzamin ten odbył się w obecności obserwatora, którego pan Szymon miał możliwość zaprosić, zgodnie z regulaminem. Po egzaminie odbyłem rozmowę z obserwatorem w gabinecie rektora i zapytałem o to, co wydarzyło się podczas egzaminu. Odpowiedź była jednoznaczna: student się nie nauczył – relacjonuje prof. Sylwester Tabor.
Szymon Bałek wyraził głębokie rozczarowanie wobec rektora Tabora, który – jak twierdził – publicznie ujawniał prywatne informacje dotyczące jego sprawy. Bałek wskazał, że rektor bez jego zgody przekazał informacje o wyniku egzaminu oraz o rozmowie z obserwatorem, co miało wpływ na dalszy przebieg jego sytuacji na uczelni.
Jest mi bardzo przykro i jestem wstrząśnięty sytuacją, w której pan nadal ujawnia moje dane wrażliwe, dotyczące innych egzaminów, w tym na przykład egzaminu komisyjnego. (...) Twierdzi pan publicznie, że nie doświadczyłem hejtu ani ostracyzmu ze strony środowiska akademickiego. Pozwolę sobie nawiązać do programu reporterskiego redaktor Piekarczyk [red. Anna Piekarczyk, autorka serialu reporterskiego "Sygnalista" dot. omawianej sprawy - przyp. red.], gdzie wykładowca, o którym pan wspomina, mówi wprost, jak trudna była sytuacja, jak reagowali wykładowcy na uczelni, jakie było nastawienie kolegów i koleżanek z roku, co się działo, jaki był w stosunku do mnie ostracyzm – zwraca się do prof. Sylwestra Tabora Szymon Bałek.
Rektor wyjaśnił, że nie uważa sytuacji związanej z udostępnieniem filmu za bezpośrednią przyczynę niezaliczenia przez Szymona Bałka egzaminu z zakresu chorób zakaźnych psów i kotów. W jego opinii, nie ma podstaw do łączenia tych dwóch spraw, które zdarzyły się w podobnym czasie. Bałek, mimo że nie zdał egzaminu, miał prawo do odwołania się i ponownego podejścia do niego w terminie komisyjnym, jednak nie udało mu się go zaliczyć.
Jak cicho trzeba siedzieć by skończyć studia weterynaryjne? Reportaż "Sygnalista".
(Dalsza część artykułu i podcast pod zdjęciem)
Rola Komisji Etycznych i procedur
Jednym z kluczowych postulatów, które pojawiły się w apelu do rektora, było powołanie niezależnych pełnomocników do spraw ochrony zwierząt oraz stworzenie procedur ochrony sygnalistów. Profesor Tabor przyznał, że takie propozycje mogą być wartościowe, jednak zwrócił uwagę na fakt, że w ramach uczelni istnieje już Komisja Etyczna, która składa się z przedstawicieli różnych wydziałów, w tym weterynarii i technologii żywności. Komisja ta ma za zadanie monitorowanie etycznych standardów w badaniach i pracach naukowych.
Postępowanie administracyjne zostało przeprowadzone przez ministra na wniosek Vivy, aby sprawdzić, czy zgody Lokalnej Komisji Etycznej były wymagane dla wszystkich działań realizowanych na uczelni. Chciałbym zaznaczyć, że chodziło o wszystkie zdarzenia, nie tylko o ubój karpia. W wyniku tego postępowania nie stwierdzono żadnych naruszeń. Okazało się, że wszystkie procedury badawcze oraz procedury związane z działalnością dydaktyczną, które były prowadzone na uczelni, miały odpowiednie zgody Lokalnej Komisji Etycznej – mówi prof. Sylwester Tabor.
Kluczowym punktem dyskusji stało się pytanie o to, czy zabicie karpi odbyło się w sposób humanitarny, zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt. Profesor Tabor stwierdził, że według prawa zwierzęta, które mają być zabite w celach badawczych lub edukacyjnych, muszą być najpierw ogłuszone, a dopiero potem zabite. W przypadku karpi, jak wskazał Szymon Bałek, nie miało to miejsca, co stało się głównym powodem kontrowersji.
Chciałbym odwołać się do tych samych aktów prawnych, o których wspomniał pan rektor, czyli do Dyrektywy Unii Europejskiej oraz ustawy o zwierzętach doświadczalnych z 2015 roku. (...) W tych przepisach jest jedno istotne zastrzeżenie: zwierzęta muszą być zabite w sposób humanitarny, co oznacza, że przed zabiciem muszą zostać ogłuszone. To wynika z ustawy o ochronie zwierząt, a nie z ustawy o atakach ratunkowych, jak Pan Rektor sugeruje. Te przepisy jednoznacznie określają sposób postępowania – mówi Szymon Bałek.
Mimo że kontrole przeprowadzone przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie wykazały uchybień w procedurach wykorzystywania zwierząt w badaniach i nauczaniu, rektor przyznał, że uczelnia musiała dostosować swoje metody do wymogów prawa i etyki. Po incydencie z karpiem, uczelnia podjęła kroki, by zmienić sposób przeprowadzania zajęć wymagających wykorzystania zwierząt.
Zdarzają się incydentalne sytuacje, które mogą wystąpić w każdej grupie społecznej. Kluczowe jest jednak to, że tworzy się system, aby wyeliminować takie przypadki. Musimy odpowiednio zareagować, dostosowując system i zmieniając sposób prowadzenia niektórych zajęć. Dziś wiemy, że ubój karpia, który jest niezbędny do przeprowadzenia zajęć, odbywa się w stacji rybackiej, a na zajęcia dostarczane są tkanki zwierząt. Sprawa została ostatecznie zamknięta – mówi prof. Sylwester Tabor.
Mimo zapewnień rektora, że procedury były zgodne z przepisami, incydent wskazuje na potrzebę zmian w podejściu do ochrony zwierząt oraz wprowadzenia bardziej transparentnych metod pracy. Szymon Bałek, organizacje pozarządowe oraz eksperci postulują powołanie niezależnego pełnomocnika ds. ochrony zwierząt. Wprowadzenie takich zmian mogłoby zapobiec podobnym kontrowersjom w przyszłości i zapewnić przestrzeganie najwyższych standardów etycznych i prawnych w wykorzystywaniu zwierząt w edukacji weterynaryjnej.
(Cała rozmowa do posłuchania)