Bycie gdzieś przynależnym oznaczało bezpieczeństwo socjalne i magiczne. Życie trwało na poziomie gromad. Jednemu chłopu można było zrobić krzywdę, gromadzie już nie. Nie znano wtedy pojęcia współczesnego indywidualizmu - przypomina prof. Mateusz Wyżga - historyk, wieloletni sołtys rodzinnej wsi Dziekanowice, działacz społeczny i autor książki "Chłopstwo. Historia bez krawata".