Czy da się w ciągu zaledwie czterech godzin stworzyć cztery fotografie, które nie tylko odpowiadają zadanym tematom, ale też opowiadają własną historię? Uczestnicy Krakowskiego Maratonu Fotograficznego po raz trzeci spróbowali swoich sił. Tym razem musieli zmierzyć się z hasłami: "cichosza", "po staremu", "krakowski spleen" oraz "wte i wewte". Kluczowa zasada pozostała niezmienna, czyli brak możliwości edycji zdjęć. Gościem Anety Hudzik był Marcin Ejsmont.
Posłuchaj rozmowy
Krakowski Maraton Fotograficzny to konkurs, w którym uczestnicy otrzymują cztery tematy, a następnie mają cztery godziny na wykonanie czterech fotografii – po jednej do każdego z tematów, w ustalonej kolejności. Nie mogą jednak wcześniej przygotować konkretnych kadrów. Nie wiedzą, jakie hasła pojawią się na kartkach. Nie mogą również skorzystać z późniejszej obróbki, która pozwoliłaby poprawić ekspozycję, zmienić kadr czy usunąć niepożądany element. Liczy się to, co uda się zobaczyć i uchwycić w czasie trwania maratonu.
Dobór tematów jest jednym z najważniejszych elementów całego przedsięwzięcia. Organizatorzy szukają haseł, które z jednej strony są czytelne, a z drugiej pozostawiają uczestnikom przestrzeń do własnej interpretacji.
Fajnie by było, gdyby temat miał delikatny twist – mówi Marcin Ejsmont.
W trzeciej edycji uczestnicy otrzymali cztery hasła: "cichosza", "po staremu", "krakowski spleen" i "wte i wewte".
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów maratonu jest zakaz edycji fotografii. W świecie cyfrowej fotografii, w którym niemal każde zdjęcie można później przyciąć, rozjaśnić, przyciemnić czy poddać rozbudowanej obróbce, takie ograniczenie może wydawać się szczególnie wymagające. Brak możliwości poprawienia fotografii zmusza uczestnika do podjęcia decyzji już w momencie fotografowania. Zdjęcie może przedstawiać pozornie zwyczajną sytuację, a jednak uruchamiać u odbiorcy kolejne skojarzenia. Pierwszy plan może być tylko początkiem historii. Dopiero po chwili widz dostrzega drugi lub trzeci plan, zaczyna zastanawiać się nad kontekstem i dopowiadać własną narrację. Właśnie takie fotografie szczególnie dobrze pasują do formuły maratonu. Uczestnik nie ma jedynie zilustrować hasła. Powinien znaleźć sposób, aby je zinterpretować.