Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

"Człowiek powinien żyć tylko tyle, na ile pozwala mu pamięć". "Traktat o łuskaniu fasoli" w Teatrze Witkacego nadal zachwyca

W Teatrze im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem od blisko dwóch lat grany jest spektakl "Traktat o łuskaniu fasoli" na podstawie prozy Wiesława Myśliwskiego. Adaptacji podjęła się Emilia Nagórka, młoda aktorka i reżyserka. Poruszyła ją uniwersalność tej prozy – jej piękno i prawda, która trafia niezależnie od wieku. W jej opinii Myśliwski opisuje doświadczenia i emocje w sposób tak głęboki, że odnajdzie się w nich zarówno ktoś, kto przeżył już wiele, jak i osoba dopiero wchodząca w dorosłość. Sam wybór tekstu podyktowany był również marzeniem o zagraniu jednej z postaci – nauczyciela, bohatera wyjątkowo wrażliwego, który mimo osobistych tragedii walczy o dobro i piękno w świecie pełnym okrucieństwa. Więcej o spektaklu i postaciach opowiedzieli Sylwii Paszkowskiej Emilia Nagórka i Krzysztof Łakomik.

"Człowiek powinien żyć tylko tyle, na ile pozwala mu pamięć". "Traktat o łuskaniu fasoli" w Teatrze Witkacego nadal zachwyca
Fot. Agata Ciechanowska

Spektakl, który trwa

Od premiery minęły prawie dwa lata, a spektakl wciąż przyciąga widzów – zarówno w Zakopanem, jak i w innych miastach, w których był prezentowany - w Krakowie i Warszawie. Publiczność reaguje bardzo emocjonalnie, wiele osób wychodzi z sali ze łzami w oczach, a owacje na stojąco są częstym finałem przedstawienia. W roli narratora występuje Krzysztof Łakomik, który z dużą swobodą wchodzi w kontakt z publicznością.

To bardzo przyjemne móc porozmawiać bezpośrednio z widzami, szczególnie gdy trafiają się osoby, które reagują bardzo osobiście. Nie chodzi o to, żeby się odzywały czy wchodziły w bezpośredni dialog, ale wystarczy, że widzę reakcję, uśmiech, zrozumienie na twarzy. To daje bardzo dużo energii, pomaga w pracy na scenie – mówi Krzysztof Łakomik.

Adaptacja wymagała od Emilii Nagórki bolesnych skrótów – z gęstej, pełnej znaczeń prozy udało się zachować zaledwie ok. 8,5% oryginału. Wiązało się to również z koniecznością przekształcenia monodramu w spektakl zespołowy, w którym siedmioro aktorów dzieli się wspomnieniami i refleksjami głównego bohatera. Mimo tak dużych cięć zachowana została spójność narracyjna, poszczególne sceny łączą się dzięki powracającym zdaniom i motywom, tworząc jeden, ciągły strumień opowieści. To właśnie ta konstrukcja jest jednym z największych osiągnięć adaptacji.

(cała rozmowa do posłuchania)

Posłuchaj wypowiedzi

Emilia Nagórka, Krzysztof Łakomik i Sylwia Paszkowska

Fasola, obrus, światło lampy i nieoczywista muzyka

Spektakl porusza wiele wątków, które, choć zakorzenione w przeszłości, mocno rezonują ze współczesnością. Bohater konfrontuje się z wojną, utratą, samotnością i pamięcią, a jego historia jest dla młodszych widzów niemal opowieścią z innej epoki.

Bardzo upierałam się przy takich oczywistościach. Czasem może ktoś mnie posądzić o jakąś tautologię, że mówimy o lampie i ta lampa jest, że mówimy o obrusie i on jest. Są takie rzeczy, które podczas czytania mnie bardzo dotknęły. Bardzo zależało mi na tym, aby opowiedzieć historię obrusu, który matka stworzyła od podstaw, od zasiania lnu. Dzisiaj dla nas to jest niesamowite. Fasoli nigdy nie łuskałam, lampy naftowej u mnie w domu nie było, dlatego tak mi zależało, by to światło było, ponieważ ono jest inne – mówi Emilia Nagórka.

Ważnym elementem przedstawienia jest muzyka – żywiołowe utwory zespołu Too Many Zooz, łączące jazz z funkiem. To wybór świadomy, idący w kontrze do nostalgicznego klimatu opowieści. Emilia Nagórka chciała uniknąć przewidywalnych, nastrojowych dźwięków, zastępując je czymś, co dodaje energii i wprowadza kontrapunkt do refleksyjnego tekstu.

Bardzo lubię saksofon. Sam niestety nie gram na żadnym instrumencie, ale muzyka mnie zaskoczyła. Poznałem ją tylko dzięki Emilii, wcześniej nie znałem tych utworów. Uważam, że świetnie działają, pobudzają w czasie spektaklu aktorów i widzów – mówi Krzysztof Łakomik.

Dla twórców "Traktatu o łuskaniu fasoli" praca nad spektaklem była nie tylko wyzwaniem artystycznym, ale i osobistą podróżą. Wspólnie podkreślają, że słowa Myśliwskiego, pełne prostoty, a zarazem niezwykłej poetyckiej siły, wciąż poruszają i skłaniają do refleksji, niezależnie od wieku czy życiowych doświadczeń widza.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem