- Pchła ludzka to gatunek, który praktycznie już nie jest obserwowany. Natomiast spotykane są inne gatunki pcheł. W Polsce mamy około 70/80. Są one bardzo wyspecjalizowane w pobieraniu materiału od konkretnego żywiciela. Jeżeli tego konkretnego zabraknie, to potrafią także zaatakować inny gatunek, nawet i człowieka, który znajduje się w pobliżu. Także ci z państwa, którzy mają koty, psy, to na pewno z pchłami jeszcze od czasu do czasu mają do czynienia. Jedna pchła (samica) potrafi na swoim żywicielu, np. na kocie czy psie, złożyć do dwóch tysięcy jaj. Oczywiście nie na jednym, pewnie na kilku. Te jaja nie utrzymują się na żywicielu, tylko spadają na ziemię i wylęgają się z nich larwy. Czym one się żywią? Tam, gdzie jest to duże nagromadzenie pcheł, wylęgające się larwy korzystają z pokarmu, który zostawiają dorosłe osobniki. Żywią się one krwią i w ciągu dnia potrafią pobrać jej 20 razy więcej, niż same ważą. Następnie pchła usuwa ze swojego ciała nadmiar pobranej krwi, która w mikroskopijnych kuleczkach spada na ziemię i stanowi pokarm dla tej niezliczonej liczby larw – mówi prof. Kazimierz Wiech, a pani Alicja Zięba-Wiech kończy opowieść wierszem.