- Co roku w lutym, gdy prowadziłem zajęcia ze studentami, przeprowadzałem tzw. zimową kontrolę sadów. Na czym to polegało? Pobieraliśmy z drzew niewielkie fragmenty gałęzi, cięliśmy je na jeszcze mniejsze i liczyliśmy, ile znajdowało się tam stadiów zimujących różnych owadów. Jakie to były owady? Przede wszystkim szukaliśmy ich stadiów rozwojowych, a więc jaj, czasem gąsienic. Były jaja miodówki jabłoniowej układane szeregami, bardzo sympatycznie to wyglądało, ponieważ te jajeczka były takie pomarańczowe, bananowatego kształtu. Pojawiły się jaja mszyc albo matowe, ciemne mszycy jabłoniowej, albo błyszczące, czarne - opowiada prof. Kazimierz Wiech, a pani Alicja Zięba-Wiech kończy historię wierszem.