19 września na scenie Nowohuckiego Centrum Kultury zostanie pokazany "Kryptonim 27" – widowisko muzyczne inspirowane twórczością Zdzisława Beksińskiego. Za spektaklem stoi Agnieszka Glińska, artystka sztuk wizualnych, reżyserka, tancerka i choreografka, założycielka oraz wieloletnia dyrektorka Art Color Baletu. Teatr ten łączy taniec, malarstwo, bodypainting, światło i muzykę wykonywana na żywo. Więcej w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedziała Agnieszka Glińska.
Posłuchaj rozmowy
Ciało staje się płótnem
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Art Color Baletu jest bodypainting. Nie jest to wyłącznie dekoracja. Zainteresowanie malowaniem ciała ma swoje źródła w fascynacji tradycyjnymi kulturami i rytuałami. Agnieszkę Glińską interesowało to, dlaczego ludzie zmieniają wygląd swoich twarzy i ciał za pomocą błota, gliny czy pigmentów.
Bardzo fascynowały mnie tradycyjne plemiona etniczne. W jakiś sposób przemieniają swoją twarz i charakteryzują. Zawsze mnie też zastanawiało, dlaczego oni to robią – mówi Agnieszka Glińska.
Przełomowe okazały się wyjazdy na World Bodypainting Festival. Gdzie można było poznać techniki, materiały i artystów z całego świata. Do Polski przywoziła całe kufry farb i narzędzi, a następnie eksperymentowała z nimi po swojemu. Artystkę interesowało coś innego – ciało jako element większej struktury.
Dopiero pięciu, dziesięciu, dwudziestu tancerzy tworzy jednorodny organizm, jednorodną formę, która coś przedstawia. Czasami bodypainting zupełnie przy jednej osobie nie do końca jest wymowny. Dopiero w choreografii, w świetle i dynamice tych elementów nabiera wyrazu i sensu – dodaje.
Za spektakularnym efektem scenicznym stoi żmudna praca. Przy 15 czy 18 tancerzach potrzebnych jest od ok. 8 do 10 plastyków. Nie wystarczą jednak osoby zajmujące się wyłącznie charakteryzacją. Współpracownicy muszą być wszechstronnymi artystami – malować, rysować, a czasem także rzeźbić. Ma to znaczenie między innymi przy skomplikowanych fryzurach wykonywanych z gliny. Sama charakteryzacja całego zespołu zajmuje ok. 3 do 4 godzin. Paradoks polega na tym, że efekt tak długiej pracy może zniknąć w ciągu kilkunastu minut.
Przepięknie wykonany bodypainting wytrzymuje na scenie, w zależności od tego, jaką kto ma dynamikę i na ile się spoci, maksymalnie piętnaście, dwadzieścia minut – wyjaśnia.
Pot, ruch i światło sprawiają, że farba zaczyna się rozmazywać. Dlatego w trakcie spektaklu bodypainting bywa uzupełniany elementami kostiumu lub scenografii imitującymi malowanie ciała. Tancerz przechodzi więc na scenie kolejną transformację. Kiedy tancerze są już pomalowani i widzą się w lustrze, zmienia się ich sposób patrzenia na siebie. – "Jest to rodzaj włożenia innej skóry, oni czują dodatkowy zastrzyk energii. Transformacja fizyczna i psychiczna postrzegania siebie" – dodaje.
"Kryptonim 27"
"Kryptonim 27" powstał z myślą o otwarciu Galerii Zdzisława Beksińskiego w Nowohuckim Centrum Kultury. Pomysł pojawił się dość nieoczekiwanie, a punktem wyjścia był warsztat bodypaintingu zorganizowany w pomieszczeniach NCK przeznaczonych do remontu. Przestrzeń okazała się na tyle interesująca, że artyści postanowili ją wykorzystać. Malowali ściany, pracowali ze światłem, dokumentowali efekty na zdjęciach i filmach. Ich działania obserwowali przedstawiciele NCK. Później pojawiła się propozycja przygotowania spektaklu na otwarcie Galerii Beksińskiego. Artystka nie chciała zrobić kolejnego przedstawienia, w którym reprodukcje obrazów Beksińskiego pojawiałyby się na ekranie w tle. Zamiast tego rozpoczęła wielomiesięczne poszukiwania. Sięgała nie tylko do malarstwa i fotografii. Czytała listy i opowiadania, oglądała rozmowy i materiały filmowe. Chodziło o dotarcie do warstw, których nie widać na pierwszy rzut oka, oglądając album z jego obrazami.
To jest w jakiś sposób moja refleksja na temat tego, w jaki sposób ja odbieram Beksińskiego, w jaki sposób to czuję, w jaki sposób to zinterpretowałam – mówi.
Spektakl trwa ok. godziny i dwudziestu minut. Materiału, który mógł się w nim znaleźć, było jednak znacznie więcej. Trzeba było selekcjonować i upraszczać, by widowisko pozostało czytelne dla widza.