Jak wyglądają nasze miasta i dla kogo właściwie są tworzone? Dlaczego wciąż borykamy się z betonowymi placami, korkami i brakiem podstawowej infrastruktury, a jednocześnie coraz głośniej mówi się o idei miast 8-80 czy architekturze feministycznej? Sylwia Paszkowska rozmawiała z Magdaleną Milert, autorką książki „Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba” – architektką, urbanistką i członkinią krakowskiej Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej.
Architektura feministyczna – projektowanie z empatią
Książka „Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba” rozpoczyna się od pojęcia lotu furażowego, zapożyczonego z „Atlasu dziur i szczelin”. W biologii oznacza ono wyprawę ptaków w poszukiwaniu pożywienia dla najmłodszych. Magdalena Milert posłużyła się tą metaforą, aby pokazać, że codzienność rodziców – czy szerzej, osób troszczących się o innych – również pełna jest takich „lotów troski”.
Zapożyczyłam to określenie, bo lubię w swoich opowieściach odwoływać się do natury i myśleć o tym, że gdybyśmy z większą troską podchodzili do niektórych grup społecznych, życie w miastach byłoby dla nas o wiele łatwiejsze. Funkcjonowałoby nam się lepiej, mielibyśmy mniej frustracji i mniej trudnych momentów, w których musimy w głowie tworzyć własne mapy dostępności. Wystarczy, że poruszamy się inaczej niż ten domyślny, przeciętny użytkownik – zawsze zdrowy, pełen sił i z pieniędzmi w kieszeni. Gdy choć jeden z tych warunków nie jest spełniony, od razu pojawiają się problemy.
Architektura przez wieki uchodziła za domenę mężczyzn, pozbawioną miejsca na wrażliwość i empatię. Magdalena Milert postuluje podejście odwrotne – otwarte na potrzeby różnych grup społecznych. Mówiąc o architekturze feministycznej, podkreśla, że nie chodzi o projektowanie dla kobiet, ale o architekturę opartą na trosce i zrozumieniu. Przykładami miast wdrażających takie podejście są Barcelona, Wiedeń i szwedzka Umeå. Tam priorytetem stała się dostępność z perspektywy pieszego, w tym rodzica z wózkiem – podstawowy test, który obnaża realne bariery przestrzeni publicznej.
Bardzo dużo złego przyniosły różne ruchy – od modernizmu po transformacje – które zakładały rozdzielanie funkcji w mieście: mieszkamy w jednym miejscu, pracujemy w drugim, a pomiędzy nimi poruszamy się samochodem. Tymczasem idea miasta dostępnego mówi o czymś zupełnie innym – że z miejsca zamieszkania do pracy powinniśmy dotrzeć pieszo, a po drodze móc skorzystać z zieleni, mijając przedszkole czy zatrzymując się na ławce, aby odpocząć.
Perspektywa miasta opartego na trosce pozwala inaczej spojrzeć na codzienne doświadczenia mieszkańców. Zamiast monumentalnych wizji dominujących przez wieki, pojawia się potrzeba skupienia na drobnych, ale fundamentalnych doświadczeniach użytkowników.
Miasto 15-minutowe i koncepcja 8-80
Istotą koncepcji miasta 15-minutowego jest bliskość podstawowych usług i miejsc codziennego użytku – sklepu, apteki, szkoły, urzędu czy parku – w odległości krótkiego spaceru. Jak zauważyła Magdalena Milert, ten model nie jest zarezerwowany wyłącznie dla małych miasteczek. Może być realizowany również w ramach dzielnic dużych miast, jeśli tylko urbanistyka wspiera lokalne życie zamiast zmuszać mieszkańców do codziennych, czasochłonnych podróży.
W koncepcji 8-80 chodzi o wiek – miasto powinno być przyjazne zarówno dla ośmiolatka, jak i dla osiemdziesięciolatka. Jeśli stworzymy przestrzenie bezpieczne i dostępne dla tych dwóch grup, to cała reszta mieszkańców również będzie mogła z nich korzystać i czuć się w nich dobrze. Ta idea jest mocno powiązana z koncepcją miasta piętnastominutowego, czyli dostępnością codziennych usług i miejsc w bliskim otoczeniu.
W tym podejściu kluczowe znaczenie mają bezpieczne chodniki, odseparowany ruch samochodowy, odpowiednie oświetlenie czy brak barier architektonicznych. Milert podkreśliła, że dostępność nie oznacza jedynie bliskości punktów usługowych. Jeżeli dojście do sklepu wymaga przejścia przez czteropasmową, wybetonowaną ulicę w pełnym słońcu, to trudno mówić o komforcie i bezpieczeństwie, nawet jeśli dystans wynosi zaledwie 200 metrów.
(Cała rozmowa do posłuchania)