Jak uczyć geografii bez aplikacji, smartfonów i cyfrowych map? Czy dzieci sprzed stu, czy dwustu lat mogły poznawać świat równie fascynująco jak dzisiejsi młodzi podróżnicy? Muzeum Zabawek w Krakowie kryje w sobie wiele perełek. A są nimi globusy, w tym egzemplarz z przełomu XIX i XX wieku, atlasy szkolne, mapy nieba czy dawne busole. O tym, czym jest podróż w muzealnym wydaniu i jaką rolę odgrywa w niej wyobraźnia, opowiedzieli w rozmowie z Anną Piekarczyk Katarzyna Sosenko (historyczka sztuki, antykwariuszka, kolekcjonerka) i Marek Sosenko (antykwariusz, kolekcjoner i autor książek).
Wystawa zrodzona z mapy
Pomysł na wystawę narodził się w Bibliotece Naukowej PAN, organizującej międzynarodową konferencję Tabula Itineraria o zbiorach kartograficznych w instytucjach i kolekcjach prywatnych. Marek Sosenko od razu dostrzegł brakujący element, czyli zabawki kartograficzne, te, dzięki którym najmłodsi poznawali świat, zanim przyswoili nazwy kontynentów czy pojęcie granic. Zabawki te są dziś nieocenionym źródłem wiedzy. Wspierały rozwój dzieci już w czasach, gdy nauka geografii zaczynała się od drewnianych puzzli, kolorowych map, globusów czy atlasików wykonywanych własnoręcznie. To właśnie zderzenie świata nauki z materialnym dziedzictwem dzieciństwa pozwoliło stworzyć pełną treści i wyjątkowo atrakcyjną ekspozycję.
Jednym z najcenniejszych eksponatów są pierwsze w historii puzzle geograficzne, wymyślone w 1760 roku przez Johna Spilsbury’ego – kreślarza map, który nakleił mapę Anglii na drewnianą deseczkę i przeciął ją na części. Tak powstała zabawka, która do dziś uczy, bawi i rozwija wyobraźnię. Na wystawie znajdują się polskie puzzle piłowane z drewna w XIX wieku – niezwykle rzadkie, wymagające i piękne. Obok nich gra planszowa wykonana jednym egzemplarzu przez żołnierza 2. Korpusu Polskiego w Libii, który chciał pokazać córce, jak daleko jest z Tobruku do Polski.
To niezwykle ważna mapa. Wykonał on grę do rzucania kostką, przesuwania pionkami, przy czym bardzo starannie tę mapę wyrysował. Oprócz tego jest także pierwsza gra mnemotechniczna. Mnemotechnika to nauka zapamiętywania np. cyfr, dat w ten sposób, że patrzymy na datę i przedmiot, który w jakiś sposób się z nią wiąże. Uruchamiamy dwa zmysły – słuch i wzrok – mówi Marek Sosenko.
Zabawki te uruchamiały zarówno słuch, jak i wzrok, umożliwiając dzieciom zapamiętywanie dat, postaci i wydarzeń przez skojarzenia. Szczególne wrażenie robi również własnoręcznie wykonany atlas uczennicy Florentyny Odolskiej z końca XIX wieku – kolorystycznie perfekcyjny, kaligrafowany jak druk, z piękną oprawą.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Globusy, które uczyły proporcji
W gablocie z globusami można zobaczyć najstarszy znany polskojęzyczny globus szkolny, unikat, którego drugi egzemplarz znajduje się jedynie w Collegium Maius UJ. Jeszcze bardziej niezwykły jest globus koszowy – kula bez nadruków, do samodzielnego nanoszenia kontynentów. Uczył dzieci wyobraźni przestrzennej i proporcji – umiejętności, które dziś często zastępuje za nas technologia.
Wystawa zestawia współczesne podróżowanie z tym dawnym. Na początku ekspozycji zwiedzający widzą przedmioty z lat 90.: przewodnik, aparat fotograficzny, pocztówkę, magnes. Potem współczesność: karta płatnicza, smartfon, słuchawki, tablet. A potem prawdziwe historie podróżniczek i podróżników sprzed ponad stu lat. Najbardziej wciąga wątek Nellie Bly, amerykańskiej reporterki, która objechała świat w 72 dni, rywalizując z Phileasem Foggiem.
Ważną informacją jest to, że zawsze dbamy o to, by te wystawy były edukacyjnym doświadczeniem immersyjnym. Chcemy pokazać sylwetki Polaków, którzy dzięki podróżom rozwijali cywilizację na całym świecie. Byli to m.in. Ernest Malinowski, inżynier, Ignacy Domeyko, geolog i podróżnik czy Bronisław Piłsudski, etnograf. Taka wystawa może być impulsem do zaprezentowania dzieciom nauki związanej z geografią, kartografią – mówi Katarzyna Sosenko.
Muzeum, które bawi, uczy, wychowuje
Wystawa mieści się w Aptece Designu przy ulicy Kopernika w Krakowie na zaledwie kilkudziesięciu metrach, ale z ogromem treści. Każdą wizytę prowadzi kurator, a dzieci dostają karty pracy, kolorowanki i krzyżówki. W tygodniu odbywają się zajęcia dla grup i warsztaty. Ekspozycję można zwiedzać w weekendy do końca lutego. To doświadczenie immersyjne, łączące historię, design, geografię i zabawę, idealne zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.
Ekspozycja powstała w ramach programu "Sztuka do rzeczy – design w Krakowie".