Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Afrykańskie Safari - przygoda i "terapia przez zanurzenie"

Jeszcze kilka lat temu Afryka była dla niej raczej odległym marzeniem niż realnym planem. Dziś Małgorzata Wypych – Psycholog, interwent kryzysowy, prezeska Mental Health Center i EgoRecovery, trener odporności psychicznej w afrykańskim buszu – mieszka w Botswanie, kraju słoni, lwów i bezkresnych przestrzeni. Jej historia to opowieść o odwadze, zaufaniu do życia i o tym, jak zmiana perspektywy potrafi na nowo poukładać sens codzienności.

Posłuchaj wypowiedzi

Impuls do zmiany przyszedł z zupełnie nieoczekiwanej strony. Gdy dzieci Małgorzaty weszły w wiek nastoletni, wspólne wakacje przestały być źródłem radości. Pewnego dnia usłyszała od nich: „Daj nam pieniądze, pojedziemy same, a ty rób, co chcesz”. To był moment zatrzymania.

– Zadałam sobie pytanie, czego ja tak naprawdę chcę – wspomina. – Wiedziałam, że pociąga mnie przygoda, natura, coś surowego, namioty, survival.

Przypadkowe „scrollowanie” internetu zaprowadziło ją do oferty wyprawy do Botswany. Afryki nigdy nie miała wpisanej w realne plany.

Botswana jak Mazowsze – tylko z lwami

Pierwsze zaskoczenie przyszło zaraz po przylocie. Botswana nie okazała się egzotycznym chaosem, lecz krajem, który… przypominał Mazowsze.

– Płasko, dużo zieleni, otwarte przestrzenie. Poczułam się trochę jak u cioci pod Przasnyszem – śmieje się Małgorzata. – Tylko że zamiast krów były słonie, zebry i lwy.

To poczucie swojskości połączone z dziecięcą fascynacją przyrodą sprawiło, że Botswana od razu stała się miejscem „do życia”, a nie tylko do odwiedzenia. Wbrew europejskim stereotypom Botswana jest jednym z najbezpieczniejszych krajów Afryki. Nie ma obowiązkowych szczepień, przypadki malarii są rzadkie, a turystyka – szczególnie safari – jest ściśle kontrolowana.

– To nie jest wyprawa na koniec świata. Kupujesz bilet, lecisz długo, ale na miejscu ktoś cię odbiera, prowadzi i się tobą opiekuje – tłumaczy.

Oczywiście, są momenty, które podnoszą poziom adrenaliny: bawoły krążące nocą wokół obozu, słonie przechodzące kilka metrów od namiotu czy nieoczekiwane spotkania z dzikimi zwierzętami. Jednak – jak podkreśla – wszystko jest do ogarnięcia, jeśli zna się zasady i zachowania zwierząt.

Safari bez tłumów

Doświadczenia z Kenii tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że safari safari nierówne. Tam – tłumy samochodów, wyścigi, hałas i presja „szybkiego zdjęcia”. W Botswanie jest odwrotnie.

– Jest duża szansa, że przy stadzie lwów będziesz zupełnie sam. Bez pośpiechu, bez kolejki, bez krzyków – mówi.

To efekt świadomej polityki państwa, które postawiło na mniejszy, ale bardziej odpowiedzialny ruch turystyczny. Jest drożej, ale doświadczenie ma zupełnie inną jakość – niemal duchową.

Odwaga, emocje i kobieca siła

Z tych doświadczeń narodził się projekt Bush Bonds. Początkowo był pomysłem skierowanym do kobiet – pokazującym, że można robić rzeczy uznawane za „szalone”.

– Chciałam pokazać, że strach i ekscytacja to często to samo pobudzenie, tylko inaczej nazwane – tłumaczy psycholożka.

Safari stało się dla niej naturalnym poligonem do pracy z emocjami: z lękiem, stresem, adrenaliną. Po trudnej sytuacji napięcie opada, a w jego miejsce pojawia się poczucie sprawczości.

– Jeśli nazwę to „przygodą”, mózg zaczyna współpracować, a nie uciekać – dodaje.

Życie w Botswanie to także konfrontacja z codziennymi trudnościami jej mieszkańców. Bezrobocie sięga niemal 27%, wielu ludzi walczy o podstawowe potrzeby: zbiera drewno na opał, poluje na ptaki, by mieć mięso na obiad.

– To uczy pokory. Wracam do Polski i myślę: my naprawdę mamy szczęście – mówi. – Mój patriotyzm bardzo urósł.

Botswana stała się dla niej nie tylko domem, ale i lustrem, w którym widać wyraźniej wartość cywilizacji, bezpieczeństwa i stabilności.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji ds. nadużyć podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego