Jak zachować autentyczność sztuki w czasach, gdy sztuczna inteligencja potrafi generować muzykę, a techniczna perfekcja przestaje być wyróżnikiem? W muzyce filmowej liczą się nie tylko melodia i harmonia, ale też emocje i umiejętność opowiadania dźwiękiem. O kulisach komponowania do filmu, improwizacji podczas projekcji kina niemego oraz znaczeniu niedoskonałości w sztuce w rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedział Adrian Konarski, kompozytor i pianista związany z Piwnicą pod Baranami, współpracujący m.in. z reżyserką Magdaleną Piekorz i autorem tekstów Jackiem Cyganem.
Posłuchaj rozmowy
Muzyka zaczyna się od zrozumienia filmu
Dzisiaj tym się różnimy od AI, że możemy grać – mówi Adrian Konarski.
Muzyka filmowa zajmuje w jego twórczości szczególne miejsce. Komponuje on zarówno do kina artystycznego, jak i do lżejszych produkcji. Za muzykę do komedii romantycznej Bartka Prokopowicza "Szczęścia chodzą parami" otrzymał nominację do Orłów. Wśród jego prac jest również ścieżka dźwiękowa do filmu "Republika dzieci" Jana Jakuba Kolskiego, która ukazała się na platformach streamingowych.
Jak powstaje muzyka filmowa? Proces rozpoczyna się od scenariusza, a nie od fortepianu. Choć pierwsze zdjęcia potrafią natychmiast pobudzić do grania, to świadomie odkłada moment improwizacji. Chce najpierw zrozumieć opowieść, bohaterów i sens poszczególnych scen.
Staram się to granie czy nawet improwizowanie na pianinie, bo lubię grać pod obraz, odsunąć maksymalnie po to, żeby jak najwięcej rozumieć – dodaje.
Nie chodzi o znalezienie równowagi między spontanicznością a wiedzą. Muzyka nie powinna być jedynie odruchem kompozytora wywołanym przez to, co widzi na ekranie. Liczy się także to, co wynika z rozumienia całego filmu.
Dobrym przykładem jest "Pręgi" Magdaleny Piekorz. Pracę nad muzyką do tego filmu rozpoczął od sceny, którą później nazwał "Wiatraczki i święte figurki". To właśnie od niej zaczął budować muzyczną interpretację opowieści.
Jak kompozytor pisze do filmu, to jest filmowcem, a nie kompozytorem do końca. Znaczy jest kompozytorem, ale musi mieć dużą łatwość wyrzucania swojej twórczości do kosza – mówi.
"W tej muzyce jest światło"
Jedną z najważniejszych artystycznych relacji w dorobku Adriana Konarskiego jest współpraca z reżyserką Magdaleną Piekorz. Ich znajomość rozpoczęła się od przypadkowego spotkania na festiwalu filmowym w Cieszynie. Wręczył jej muzykę, którą wcześniej napisał do teatru. Nie spodziewał się, że ten gest stanie się początkiem długotrwałej współpracy.
Podobno jak rozmawiała o tej muzyce z Michałem Żebrowskim, który grał główną rolę, to powiedziała: "Wiesz co? W tej muzyce jest światło". Bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ bardzo dużo myślę o świetle, cieniach, a Magda to zauważyła – dodaje.
Współpraca z Magdaleną Piekorz objęła niemal wszystkie jej filmy, a także realizacje teatralne. Artyści wspólnie tworzyli również piosenki. Jedną z nich jest "Przemokłam tobą", do której tekst napisała reżyserka, a muzykę skomponował Adrian Konarski. Utwór wykonuje Joanna Kulig.
Istotne miejsce w twórczości Konarskiego zajmuje także współpraca z Jackiem Cyganem. Ich artystyczna przyjaźń zaowocowała materiałem obejmującym około dwunastu piosenek. Jedną z nich jest "Wędrowanie", duet przygotowany z myślą o Renacie Jonscher i Andrzeju Lampercie. W przypadku tego utworu proces twórczy przebiegał odwrotnie niż w wielu tradycyjnych realizacjach piosenkowych, ponieważ najpierw powstała muzyka, a dopiero później tekst.
Adrian Konarski jest związany z Piwnicą pod Baranami, miejscem, które odgrywa ważną rolę w jego myśleniu o piosence. W rozmowie wspomina o swoim uznaniu dla kompozytorów takich jak Jan Kanty Pawluśkiewicz, Andrzej Zarycki czy Zygmunt Konieczny, a także o radości, że jego własne utwory dołączają do tego repertuaru. Piwnica jest dla niego czymś więcej niż miejscem prezentowania piosenki literackiej. To przestrzeń, w której liczy się prawda, a nie bezbłędne wykonanie.
Dzisiaj w sztuce najważniejszy jest błąd. To znaczy, że jest on potrzebny, że to nas jakoś różni. I właśnie dlatego tak lubię tę Piwnicę pod Baranami, bo tam nie chodzi o to, by wszystko było idealnie, ale żeby było prawdziwe – mówi Adrian Konarski.