Tomasz Sobania to polski biegacz ekstremalny, często nazywany "Polskim Forrestem Gumpem". Od 2018 roku przemierza Europę i Stany Zjednoczone, pokonując tysiące kilometrów. Przebiegł USA w okresie od 15 września 2024 do 2 lutego 2025 roku. W tym czasie pokonał 125 maratonów, czyli około 5 250 km, w ciągu 139 dni. Trasa prowadziła m.in. przez Waszyngton, Chicago i legendarne Route 66, kończąc się nad Oceanem Spokojnym. - Była to najtrudniejsza rzecz, jaką w życiu zrobiłem – mówi w rozmowie z Anną Piekarczyk.
To przedsięwzięcie miało charakter nie tylko sportowy, ale i charytatywny. Tomasz promował hasło "Możesz więcej, niż myślisz" i zbierał fundusze na wsparcie osób z niepełnosprawnościami, m.in. we współpracy ze stowarzyszeniem Adriana Furmana. Celem wyprawy Run Across the USA było nie tylko pokonanie 5 200 km w 125 maratonach, ale również zrealizowanie pełnometrażowego filmu dokumentalnego we współpracy z amerykańskim producentem Alexandrem Klymko. W maju 2026 roku zamierza pokonać 50 maratonów w 50 stanach USA - projekt związany z obchodami 250-lecia USA oraz kolejną akcją charytatywną.
Start w Nowym Jorku z policyjną eskortą
Tomasz Sobania rozpoczął bieg 15 września 2024 roku w Central Parku w Nowym Jorku. Start nie przeszedł bez echa. Polakowi towarzyszyły nowojorskie radiowozy z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi. W ciągu kolejnych miesięcy Tomasz pokonywał średnio dystans maratonu dziennie. Przebiegł przez 15 amerykańskich stanów, w tym przez obszary górskie i pustynne. W drodze zmagał się z upałami, silnym wiatrem, a także z samotnością na długich odcinkach bez ludzi i miast.
Podczas biegu Tomasza wspierała Polonia amerykańska. W Chicago udało się zorganizować kolejną eskortę policyjną, dzięki której Polak mógł przebiec centrum miasta w wyjątkowej oprawie.
Polacy w Stanach byli niesamowici. Przyjeżdżali na trasę, żeby dać mi wodę, jedzenie, a nawet zaoferować nocleg. To dodało mi sił, kiedy było najtrudniej. Wyły syreny, ludzie wychodzili ze sklepów, żeby zobaczyć, co się dzieje. A tam ja biegnę środkiem drogi przez całą Amerykę. To było coś wyjątkowego. Moment, w którym poczułem, że to coś więcej niż bieg.
(cała rozmowa do posłuchania)
Posłuchaj wypowiedzi
Meta w Kalifornii
Początkowo meta miała być zlokalizowana w Los Angeles. Jednak ze względu na pożary lasów w okolicach miasta plan został zmieniony i zakończył bieg w San Diego. Ostatnie kilometry były wyjątkowe. W biegu towarzyszyła mu ekipa dokumentalna, a na mecie czekała jego mama, która przyleciała z Polski specjalnie na finał projektu.
To było spełnienie marzeń, ale też ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny. Wiedziałem jednak, że nie mogę się poddać. Zawsze chciałem, żeby moje życie było pełne takich chwil, które są zupełnie wyjątkowe. Nigdy nie chciałem normalnego życia.
Cała wyprawa została udokumentowana przez amerykańską ekipę filmową. Powstało ponad 50 terabajtów materiałów, które mają zostać wykorzystane do pełnometrażowego filmu dokumentalnego o biegu i o współczesnej Ameryce widzianej oczami młodego Polaka. Premiera planowana jest na przełom 2025 i 2026 roku.
Bardzo zabiegałem o ten film. Zrobiliśmy jeden o biegu do Barcelony, ale nie udało nam się z nim gdzieś szerzej dotrzeć. W Stanach liczyłem, że Amerykanie się tym zainteresują, dużo czasu mi to zajęło, ale znalazłem amerykańską ekipę, która zgodziła się nakręcić film. Są to nagrania z całej trasy, z moich przygotowań, ale też rozmowy z ludźmi.
Tomasz Sobania nie ujawnia jeszcze szczegółów kolejnych planów, ale wiadomo, że będzie kontynuować swoje ekstremalne projekty biegowe. - Bieganie jest tylko narzędziem. Chcę pokazywać ludziom, że można realizować cele pozornie niemożliwe.