Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Urszula Nowogórska (PSL): Nieważne, jak się zaczyna kampania Piątkowskiej, ważne jak się skończy

- Nieważne jak kto zaczyna, ważne jak kończy - tak posłanka PSL Urszula Nowogórska komentowała na antenie Radia Kraków zarzuty pod adresem kandydatki Koalicji Obywatelskiej i PSL na prezydenta Krakowa. Monika Piątkowska została zaprezentowana przez premiera Tuska i wicepremiera Kosiniaka-Kamysza na konferencji w Warszawie. "Pewnie lepiej byłoby w Krakowie, ale w Warszawie zatrzymały ich obowiązki" - tłumaczyła posłanka. "Byłoby mi bliżej do Ireneusza Rasia" - przyznała w rozmowie Urszula Nowogórska. Zapewniła jednocześnie, że wierzy, iż Krakowianie zaakceptują kandydatkę na prezydenta. "Mam nadzieję, że Kraków dojrzał, by prezydentem miasta była kobieta" - mówiła posłanka Nowogórska w porannej rozmowie Radia Kraków.

Urszula Nowogórska (PSL): Nieważne, jak się zaczyna kampania Piątkowskiej, ważne jak się skończy
Urszula Nowogórska. / fot. dzięki uprzejmości Gościa

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Nie milkną komentarze dotyczące prezentacji wspólnej kandydatki Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w wyborach prezydenckich w Krakowie. Czy rzeczywiście szef Ludowców, minister Kosiniak-Kamysz, wicepremier, Krakowianin, który w stolicy Małopolski bywa nieustannie, nie mógł pofatygować się do Krakowa, by na Rynku na przykład zaprezentować Monikę Piątkowską?

- Pewnie byłoby fajniej, ale obowiązki naszego prezesa i premiera Tuska, a także obowiązki pani Piątkowskiej sprawiły, że wszyscy byli w jednym miejscu. Stąd prezentacja w Warszawie. Lepiej by było w Krakowie, ale pewnie Krakowianie przyjęli tę kandydaturę z oddechem ulgi. Wszyscy się zastanawiali, kto będzie kandydatem. Teraz już wiadomo.

Kandydatka została zaprezentowana niejako przy okazji innej, ważniejszej konferencji. Tak to wyglądało. W pani ocenie to rzeczywiście dobry start w tych wyborach?

- Nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. Wierzę, że doświadczenie pani Moniki Piątkowskiej sprawi, że będzie dobrym prezydentem Krakowa. Oby Kraków dojrzał, żeby prezydentem była w końcu kobieta.

Czy to rzeczywiście kandydatka Ludowców? Jest przecież senatorem Koalicji Obywatelskiej, nawet z legitymacją partyjną. Ile jest PSL-u w Monice Piątkowskiej, oprócz Izby Zbożowo-Paszowej?

- Był pakt senacki. Tam wspólnie popieraliśmy kandydatów. To kontynuacja tego porozumienia. Dla mnie to rzecz naturalna.

Dlaczego nie na przykład Ireneusz Raś, związany z Polskim Stronnictwem Ludowym? Był nie do zaakceptowania przez byłych kolegów z Koalicji Obywatelskiej?

- On jest związany z PSL, ale nie jest członkiem partii. Byłby na podobnej pozycji. Jakby mnie pan zapytał osobiście, pewnie bym powiedziała, że z racji współpracy z ministrem Rasiem, byłoby mi bliżej do niego. Nie zmienia to faktu, że to kontynuacja pewnych działań. Oby Krakowianie to zaakceptowali. PSL też zadziała, jak powinno. Na pewno będzie poważna walka o prezydenturę.

Powodzenie lub niepowodzenie w tej kampanii Moniki Piątkowskiej będzie dla pani odpowiedzią na pytanie o możliwą lub niemożliwą już kolejną koalicję Ludowców z Koalicją Obywatelską?

- Jesteśmy w koalicji rządowej…

Pytam już o kolejne wybory parlamentarne. Czy to będzie taki test?

- Pytał mnie pan niedawno, jak będzie ze startowaniem w najbliższych wyborach. Odpowiadam znowu. Nasze władze zaakceptowały samodzielny start PSL. Będą listy PSL. U nas nic się nie zmienia.

To oczywiście było raczej pytanie o to, co już po wyborach, o te możliwe koalicje przy dwóch już stowarzyszeniach działających w ramach Prawa i Sprawiedliwości...

- Wybory mają to do siebie, że czasem są niespodzianki. Trudno mówić o rozdaniach, jak do nich jest rok. W ciągu roku wiele się może zdarzyć. Siła PSL będzie jeszcze większa.

Jest pani członkiem Rady Parlamentarzystów powołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego. Czy pani może wie, kiedy prezydent podejmie decyzję w sprawie Orderu Orła Białego, przyznanego przez prezydenta Dudę prezydentowi Zełeńskiemu?

- Nie rozmawialiśmy o tym. Są w środowisku prezydenta opinie za i przeciw. Na pewno decyzja będzie przemyślana, po wysłuchaniu wszystkich racji. Zobaczymy. Jakby mnie pan zapytał, ja uważam, że jak było ludobójstwo, trzeba to nazwać po imieniu. Relacje współczesne należy budować też na spokoju dusz osób zamordowanych. Jak mamy budować relacje w ramach Europy, dobre kontakty, ta zbrodnia powinna zostać nazwana po imieniu. Trzeba mówić o grzechach przodków, ale nie przelewać ich na współczesne pokolenia.

Mówi pani o Wołyniu. A Order Orła Białego?

- To się wiąże. Największe dyskusje w Polsce i naszej polityce – mówiąc o Orderze Orła Białego – wzbudzają nacjonaliści ukraińscy. To ma duży związek.

Jakie jest pani stanowisko? Tak wprost zapytam, czy powinien zostać odebrany ten order, czy nie?

- Polska powinna podjąć działania, żeby prezydent Zełeński odstąpił od tej decyzji. Apel premiera Kosiniaka, który skierował swoją odezwę także do narodu ukraińskiego, będzie miał duże znaczenie.

Odstąpił od decyzji nazwania brygady specjalnej imieniem bohaterów UPA?

- Tak.

Czy Rada Parlamentarzystów przy prezydencie Nawrockim ma jakieś wspólne stanowisko w tej sprawie?

- Nie. Nie rozmawialiśmy o tym. My się zajmujemy sprawami parlamentu, jakie ustawy się stanowi i co będzie na wokandzie.

Wczoraj Sejm odrzucił wotum nieufności wobec szefa MSWiA, który przekonywał, że nawet cieszą go takie wnioski. To może wszystkich nas powinny cieszyć takie wnioski? Słyszymy, że wobec jednego z zarzutów opozycji minister Gawkowski zapowiada zmianę w systemie powiadamiania. Chodzi oczywiście o te fałszywe alarmy. No to cel osiągnięty chyba?

- To wilcze prawo opozycji, żeby składać wnioski o wotum nieufności. To samo my robiliśmy w opozycji. Tak działa demokracja. Tu nie jest tak, że presją coś się udało zrealizować. Te działania wymagają zaplanowania i rozłożenia w czasie. Niestety przypadło to w momencie, gdy było głosowanie wotum ws. ministra Kierwińskiego. Ja pracę ministra oceniam bardzo dobrze. Widzę to w komisjach, w których współpracuję z MSWiA. Oceniam dobrze pracę ministra, służb i to, co się dzieje w obronie cywilnej. Dla Małopolski w zeszłym roku było z obrony ludności 388 milionów na podniesienie bezpieczeństwa mieszkańców. W tym roku to 413 milionów. Będzie budowa miejsc ochrony. To zostało zaniedbane przez ostatnie 30 lat. To trzeba naprawić. To robi minister Kierwiński. Wierzę, że wilcze prawo opozycji nie przełoży się na zdrowy rozsądek. Minister dobrze pracuje. Jak był przedstawiany wniosek o wotum, minister powiedział, że na wejściu do ministerstwa miał 200 milionów długu, jaki policja miała względem Orlenu. To był dług za zatankowane samochody policyjne, za które państwo nie zapłaciło. Z tym musiał się zmierzyć na dzień dobry. Potem już za naszych rządów były 30% podwyżki dla policji, dodatki mieszkaniowe. Wiele się dzieje w tym temacie.

W tej dyskusji pojawił się wątek transkrypcji zagranicznych małżeństw jednopłciowych. Do tych gmin, które nie chcą tego robić, dołącza Jordanów. Jak to będzie na przykład w Limanowej? Pani wie?

- Nie wiem. Ja mam tu swoje stanowisko. Wyraziłam je w głosowaniu. Rozumiem, że był wyrok TSUE, ale te działania nie powinny determinować głównej oceny ministra w tej sprawie.

Taka odmowa nie naraża samorządowców na ryzyko odpowiedzialności funkcjonariusza publicznego? Przecież nie mówimy o związku małżeńskim, tylko o uznaniu dokumentów związku zawartego zagranicą.

- Proszę sobie przypomnieć wybory kopertowe i dane wyborców, które włodarze przekazywali do bazy danych. Też były różne dyskusje. Zostawmy decyzję samorządowcom. Oni są najbliżej ludzi. Oni wiedzą, czego oczekuje suweren.

Nawet gdyby się narażali na ryzyko odpowiedzialności funkcjonariusza publicznego?

- Jak się jest na świeczniku, podejmuje się decyzje ważne, za które czasem się ponosi konsekwencje. Zostawmy to samorządowcom. Niech oni decydują.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem