Środa, 4 lis 5 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Rafał Komarewicz (Centrum) o sporze wokół TK: "Cholery dżumą nie wyleczymy"

- Jeśli ktoś uważa, że w ramach głosowania można ustalić, że 8 równa się 10, to nie jest to dla mnie demokracja - mówił na antenie Radia Kraków poseł klubu Centrum Rafał Komarewicz, krytykując działania koalicji rządzącej wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jak podkreślił, obóz demokratyczny szedł do wyborów z hasłami przywrócenia praworządności, a dziś sam stosuje budzące wątpliwości rozwiązania prawne. Zdaniem parlamentarzysty odpowiedzialność za kryzys wokół Trybunału ponoszą obie strony politycznego sporu, a wyjściem z impasu powinien być ponadpartyjny reset, na który - jak ocenił - nie ma zgody ani Donalda Tuska, ani Jarosława Kaczyńskiego.

Rafał Komarewicz. / fot: RK
Rafał Komarewicz. / fot: RK

Posłuchaj

W Stanach Zjednoczonych Demokraci biorą w Izbę Reprezentantów i Senat. Jakie znaczenie dla Polski ma ta niebieska fala, czyli triumf Demokratów?

- To ma znaczenie dość duże. Prezydent Trump traci poparcie i większość w Senacie. To ma wymiar symboliczny. Amerykanie widzą, że władza Trumpa im nie odpowiada i ją zmieniają. Nie może być tak, że władza idzie z obietnicami, hasłami, a potem się okazuje, że niewiele z tego wychodzi. USA miały być znowu wielkie, a ceny poszybowały w górę, Trump wywołał kilka wojen. To pokazuje, że kończy się czas polityków, którzy wiele obiecują i nic z tego nie ma.

 

Tak się zastanawiam, czy nawiązuje pan do polityki krajowej...

- Oczywiście są analogie. Niektórzy wyborcy są znudzeni, że było 100 obietnic na 100 dni. Wiadomo, że to było nierealne, ale niektórym to wystarczy. Jest żelazny elektorat. Nieważne co się obieca, kto wystartuje, jest dany lider i będzie głos. Jednak więcej ludzi już myśli racjonalnie.

W słupkach sondażowych tego nie widać na razie...

- Nie widać, ale pamiętajmy, że ostateczne sondaże są podczas wyborów. To zależy od sprawności polityków i poziomu demokracji. W USA jest on wyższy niż w Polsce.

 

Rzeczywiście?

- Myślę, że tak. To pokazują wybory w USA. Wyborcy…

 

Mieliśmy wybory w 2023 roku. Na tej fali pan też dostał się do parlamentu.

- Tak. Widzi pan, co się dzieje. Mieliśmy przywracać samorządność, robimy to za kordonem policji.

 

Za moment o to zapytam, ale jeszcze zatrzymam się przez Stanach Zjednoczonych. Nie uważa pan, że ta wewnętrzna porażka może popchnąć Trumpa do bardziej zdecydowanych działań na arenie międzynarodowej? Widzimy ostatnio te poprawiające się relacje administracji Trumpa choćby z Kremlem.

- Może chcieć to zrobić, ale będzie mógł pewnie teraz pewnie być skuteczniej kontrolowany, bardziej blokowany. Nie będzie mu tak łatwo. Tam są faktycznie negocjacje. Nie jest tak, że Trump zrobi, co będzie chciał. Przyblokują go w innych sprawach. To kwestia rozmów, nie dyktatorskiego podejścia. Polityka to kompromis i rozmowy. Ktoś może mieć inne standardy. Można usiąść i je ustalić.

 

Po Radzie Bezpieczeństwa Narodowego mamy propozycję spotkania w cztery oczy premiera i prezydenta. Premier Tusk zaproponował, prezydent Nawrocki przyjął. Ma pan jakąkolwiek nadzieję, na deeskalację tego sporu po tym spotkaniu w cztery oczy?

- Panowie powinni sobie wyjaśnić wiele spraw. Dobrze, że spotkanie jest. Czy liczę na przełom w polskiej polityce? To będzie bardzo trudne. Niestety część polityków z lat 80. uważa, że walka to podstawa w polityce. Młodsi politycy uważają, że teraz ważniejsza jest współpraca. Słyszymy to z ust wielu polityków na prawicy, w rządzie także.

 

Kogo? O Konfederacji pan mówi?

- Nie. Proszę popatrzeć na Kosiniaka-Kamysza. Sikorski kiedyś podobnie się wypowiadał, ale został przez premiera przywołany do porządku. Na prawicy mówi to Bosak. Mówi to też Zandberg. Nie zgadzam się z nimi politycznie, ale zgadzam się, że trzeba usiąść. To ważne dla Polaków. Nie interesuje mnie, że liderzy będą się naparzać. Oni robią krzywdę nam, Polakom.

 

Teraz pytanie o deeskalację sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Po tym, jak Trybunał zaczął pracować… Oczywiście trwają dyskusje dotyczące wątpliwości związanych z obniżeniem progu kworum Trybunału, ale mamy różne opinie na ten temat. Zaczął pracować?

- Jeśli ktoś uważa, że w ramach głosowania można ustalić, że 8 = 10, nie jest do dla mnie demokracja. Sejm może uchwalać…

 

Niedopuszczanie do pracy legalnie wybranych sędziów?

- Są podejrzenia, że pan Berek nie ma stażu 10 lat pracy. Sejm przegłosuje inaczej. To może zrobić Sejm. Sejm może ustalić, że środa nazywa się czwartek. Jak chodzi o sądownictwo, wszystko musi być zgodnie z prawem. Jestem zniesmaczony tą sytuacją. Szliśmy do wyborów z hasłami praworządności. Koalicja demokratyczna nie chowa się za kordonami policji. Ona wtedy się kończy. To miał być cykl zmian. Potrzebowaliśmy, żeby prezydent miał naszą wrażliwość. Wystawiono kandydata, który miał mniejsze szanse niż pan Sikorski. Jak my przez 1,5 roku nic z obietnic nie zrobiliśmy, ludzie się odwrócili. Runął cały plan. Teraz trzeba pomyśleć o innym.

 

Napisał pan tak: „Co stało się z obozem demokratycznym?”. Pisze pan o prawnej gimnastyce na potrzeby celu politycznego. To w odniesieniu do Trybunału. Ma pan wątpliwości co do Macieja Berka. Nie ma pan wątpliwości co do 1200 nierozpatrzonych spraw, co do wyroków wydawanych po myśli Prawa i Sprawiedliwości, w sprawie Bogdana Święczkowskiego?

- Mam. Czy jednak cholerę mamy leczyć grypą? Nie. Chorobę trzeba wyleczyć. Dżumą jej nie wyleczymy. Nie stoję za panem Święczkowskim. TK nie działał. Są temu winne jednak dwie strony. Przyjdzie nowa władza za rok i zrobi to samo co my. To kwadratura koła. Albo robimy reset, o czym mówią wszyscy... Wszyscy to mówią poza panami Kaczyńskim i Tuskiem. Nie ma takiej chęci.

 

Jest dalej w centrum, czy już pan...

- Jestem w klubie Centrum.

 

Może w Konfederacji?

- Czemu? Mam pewne poglądy. Jesteśmy klubem zrzeszonym, ale niezależnych posłów. Mamy różne zdania. Na tym polega demokracja. Najlepiej zaszufladkować. Jesteś za Tuskiem albo Kaczyńskim. Nic poza tym. Tak to zostało zrobione. TK został przejęty przez Tuska, czy dalej jest u Kaczyńskiego? Nie jest ani tu, ani tu. Musimy usiąść i się zastanowić. Powinno być wyzerowanie, zmiana w konstytucji. Nie ma tych sędziów, wybieramy ich od nowa według zasad zaakceptowanych przez wszystkie strony.

 

Zaczął pan tę rozmowę od tego, jak wyborcy pokazują czerwone kartki tym politykom, którzy nie dowożą. Muszę zapytać o nowego prezydenta Krakowa, dopiero co zaprzysiężonego. Jak pan ocenia pierwsze decyzje personalne prezydenta Gibały? Dla części radnych odwoływanie pełnomocników, likwidacja departamentów, choć część dyrektorów zostaje w pracy, to wszystko trąci populizmem.

- Wszystkie zmiany zatem trącą populizmem. Łukasz Gibała to obiecał w kampanii. O departamentach mówił. One przez rok nic nie przyniosły. To strata kasy. On to likwiduje. Jak uważa, że jakaś z tych osób jest wartościowa, przesuwa na inne stanowisko. Stanowisko łączy się z cała otoczką – pracownikami. To oszczędność. To nie jest populizm. Nawet jak powiedział, że chce najniższe wynagrodzenie, on pokazuje, że zaczyna od siebie. Nie podwyższa sobie pensji. Prezydent Miszalski z Lexusa przesiadł się do Toyoty. To było oszczędzanie na sobie. To samo robi prezydent Gibała.

 

Czego pan oczekuje od Łukasza Gibały, oprócz tych lecących głów w magistracie?

- Liczę na zatrzymanie wielkiego zadłużenia Krakowa. Nie weźmiemy nowej pożyczki na koniec roku, ale prezydent znajdzie pieniądze gdzieś indziej. Musimy zatrzymać zadłużenie i wtedy zastanowić się, co dalej. Musimy pokazać najważniejsze inwestycje. Krakowianie tego potrzebują. W jakim kierunku on będzie szedł? To najważniejsze.

Najpopularniejsze

  • News Radia Kraków

    News Radia KrakówProboszcz z Grojca z nowym zakazem. Kolejna odsłona sporu wiernych z kurią

    Natalia Feluś

  • Bez zmian w Krakowskim Holdingu Komunalnym. Zaskakująca decyzja nowej rady nadzorczej

    Jan Pająk, Ola Sobczak

  • News Radia Kraków

    News Radia KrakówŁukasz Gibała rezygnuje z pełnomocników. Kolejne zmiany w magistracie

    Natalia Ertman, Maciej Skowronek

  • Łukasz Gibała wprowadza kolejne zmiany w krakowskim magistracie. Nowe szefowe dwóch wydziałów

    Radio Kraków

  • Nawet 90 procent dofinansowania na wschodnią obwodnicę Tarnowa. Czy miasto skorzysta?

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Akademia Tarnowska chce uruchomić nowe kierunki studiów. Komisja akredytacyjna ma zastrzeżenia

    Agnieszka Wrońska-Bęben

Najnowsze

  • 21-latek bez prawa jazdy przekroczył prędkość w Raciechowicach. To nie koniec jego problemów

  • Pijany 13-latek jechał hulajnogą elektryczną. Miał 0,7 promila alkoholu

  • W Krakowie pojawiają się nowe kamery. Magistrat wyjaśnia, do czego służą

  • „Babcia liże bułkę”, internet łyka haczyk. Tak AI nakarmiła nas oburzeniem

  • Rafał Komarewicz (Centrum) o sporze wokół TK: "Cholery dżumą nie wyleczymy"

  • Klęska Trumpa w USA. Demokraci zdobyli większość w obu izbach Kongresu