- Trybunał Konstytucyjny to nie łup polityczny, tylko sąd, w którym powinno królować prawo, a nie partyjne przepychanki - mówił w Porannej Rozmowie Radia Kraków poseł Polski 2050, Paweł Śliz. Polityk odniósł się do planowanego spotkania premiera Donalda Tuska z prezydentem Karolem Nawrockim oraz ostatnich napięć wokół TK. Jak podkreślał, w Trybunale na rozstrzygnięcie czeka niemal tysiąc dwieście spraw, a spory prawne paraliżują instytucję. Zdaniem Śliza obywatele nie chcą słuchać dyskusji o kworum czy procedurach odwoławczych, lecz oczekują sprawnie działającego sądu i publikacji wyroków, które bezpośrednio wpływają na ich codzienne życie, na przykład w kwestiach emerytalnych.
Posłuchaj
Zacznijmy od wyniku wyborów połówkowych w Stanach Zjednoczonych. Czy w pana ocenie klęska Republikanów oznacza, że okręt MAGA zaczyna tonąć? Jeśli tak, to jaki to może mieć wpływ na tych europejskich trumpistów?
- Zawsze po połowie wyborów jest odwrócenie od części rządzącej, ale ten rozmiar w USA jest znaczny. Senator, który wygrał w Teksasie, miał świetne hasło – Love your neighbors - kochaj swoich sąsiadów. On we wczorajszym wystąpieniu mówił, dlaczego Demokraci wygrali. Wygrali dlatego, że oni mieli dość kłótni, budowania złej narracji przez Trumpa i kłamliwej odpowiedzi na temat podwyżek cen życia, trudności z leczeniem. Polityka Trumpa nie jest dobra dla USA. Amerykanie się obudzili.
Nas najbardziej interesuje to, jak się zmieni ta polityka euroatlantycka, głównie w kontekście wojny w Ukrainie, ale też wczoraj minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powrócił do sprawy ekstradycji Zbigniewa Ziobry. Czy zmiana w amerykańskim kongresie coś w tej sprawie też zmienia?
- Z prawnego punktu widzenia nie ma to znaczenia. Kongres nie ma wpływu na ekstradycję. Jednak widzimy, gdzie pojawi się Ziobro, tam są zmiany. Tak było w Polsce, na Węgrzech, w USA. Zapraszamy na Białoruś.
W tej sprawie decydujący głos ma administracja Trumpa?
- Myślę, że tak. Wiatr rozliczenia Trumpa w styczniu będzie jednak mocniej dmuchał.
Z jakimi argumentami dotyczącymi zmian w Trybunale Konstytucyjnym premier Tusk wybierze się albo powinien się wybrać na spotkanie w cztery oczy z prezydentem Nawrockim? Czy wybierze się?
- Wybierze się. Cieszę się, że RBN, która zaczęła się mocno, zakończyła się chęcią rozmowy między Donaldem Tuskiem i prezydentem. To, co się wydarzyło pod TK, to się nie odzobaczy. Nie odzobaczymy policji, wkraczającego siłą prezydenta do TK. To było wczoraj. Dziś jest dziś. Nie chodzi o to, żeby jedna władza przejęła TK. Wtedy przegra TK. Musimy odbudować zaufanie do TK. Tam jest 1200 nierozstrzygniętych spraw. On musi pracować. Oby orzeczenia były respektowane przez Polaków. Teraz część obywateli uważa, że to nie są sędziowie. Dzisiaj musimy pomyśleć, jak TK ma wyglądać jutro. To nie jest łup władzy.
Rozumiem, że pan ma wątpliwości związane z tym, co działo się ostatnio wokół Trybunału. Tak wnioskuję z pana słów. Odbyło się to zgromadzenie ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego, czy nie? To jest oczywiście pytanie o te wątpliwości, co do tej gimnastyki prawnej związanej choćby z obniżaniem progu kworum Trybunału do ośmiu sędziów.
- To właśnie przykład, który nie interesuje obywateli. Oni mają dość słuchania mądrych głów, które mówią o przepisach. Oni chcą usłyszeć, że wyrok, który dotyczy ich spraw choćby emerytalnych, będzie opublikowany, a w ich kieszeni kilkaset złotych więcej. Ludzie oczekują funkcjonowania TK, odbudowania jego autorytetu i zajęcia się kolejnymi sprawami.
Teraz inne wątpliwości. Sami eksperci mają podzielone zdania co do zarzutów choćby dla prezesa Święczkowskiego w związku z utrudnieniem i dopuszczaniem do pracy sędziów, od których prezydent nie odebrał ślubowania. Pan ma wątpliwości też tutaj a propos tych zarzutów?
- Nie mam wątpliwości. Mam pewność, że prezydent powinien odebrać ślubowanie. Jest orzeczenie TK z grudnia 2015 roku. To tłumaczy wątpliwości, problem dotyczący wybrania sędziów na zapas. To dobre uzasadnienie. Dzisiaj leci lawina. Jak ona leci na miasto, nie powinniśmy się teraz zajmować tym, kto pchnął śnieżkę, ale musimy dzisiaj zabezpieczyć miasto, żeby lawina nie spadła na niego. Rozliczenie, rozliczeniem. Dzisiaj przed nami odbudowa autorytetu TK. On musi jutro funkcjonować.
Tych wątpliwości nie brakuje, choćby związanych z instytucją zawieszania w pełnieniu obowiązków prezesa Trybunału Konstytucyjnego...
- Tego się już nie cofnie. Pewnych obrazów spod TK się nie odzobaczy. Działań prezydenta się nie odzobaczy. To prawda. Nie chodzi o to, kto wygra wojnę o TK. Jak jakaś strona ją wygra, przegra go Polska, Polacy i TK. Zapętlenie, które powstało, trzeba tak rozwiązać, żeby ranga TK nie była już nigdy podważana. Żebyśmy nie kwestionowali orzeczeń, bo wydał go prawidłowy TK.
Pan mówi, że to dzisiaj nie interesuje obywateli. Takiego panu użył sformułowania. Pamiętam, że w 2015, 2016 roku tak samo Prawo i Sprawiedliwość mówiło, kiedy dokonywało zmian w Trybunale.
- Nie. Powiedziałem, że obywatela nie interesuje dywagacja głów prawniczych, czy taki przepis statuuje zgromadzenie ogólne sędziów TK. Polacy chcą funkcjonowania TK, nie przepychanek.
Odbudowa tego autorytetu tak, żeby był uznawany przez - trudno w to uwierzyć dzisiaj - jedną i drugą stronę tego sporu politycznego, na czym powinna polegać?
- Mówimy z kolegami z PSL, że należy to odbudować. Mamy swój scenariusz. Ja bym chciał pozwolić prezydentowi porozmawiać z premierem i odwrotnie. Nic nie sugeruję. Liczę, że będą odpowiedzialni za państwo i każdy zrobi krok wstecz. Naszym celem jest jutro.
Teraz pierwsze tygodnie prezydenta Łukasza Gibały, którego pan poparł. Dla pana są obiecujące, zaskakujące, by nie powiedzieć rozczarowujące?
- Miesiąc miodowy minął. Teraz ciężka praca. Przed prezydentem jest trudna praca - znalezienie 400 milionów w budżecie. Pierwsze kroki są. Nie można rozliczać prezydenta po trzech tygodniach. Dajmy czas na zrealizowanie obietnic, celów. Po czynach ich poznamy. Ja po czynach ocenię.
Ten ostatni pomysł jak pan ocenia? Wystąpienie z organizacji, stowarzyszeń, związków miast, takich jak Metropolia Krakowska, Związek Miast Polskich, z Unii Metropolii Polskich, z Małopolskiej Organizacji Turystycznej ze względów oszczędnościowych. Oczywiście decyzję ma Rada Miasta podjąć, ale proponuje to prezydent.
- Decyzję podejmie Rada Miasta. Dla nas ważne jest to, żebyśmy mogli pozyskiwać pieniądze na rozwój miasta. Mamy przed sobą wielki dług w MPK. Muszą być pieniądze na wynagrodzenia nauczycieli. To jest na dziś potrzebne w Krakowie.
Te pierwsze 100 dni uzna pan za udane dla nowej administracji w Krakowie, dla prezydenta Łukasza Gibały, jeśli to się stanie?
- Na razie 30 dni minęło. Nawet chyba nie.
Od zaprzysiężenia to nawet mniej.
- Nawet mniej. Kraków to wielkie miasto, które potrzebuje czasu. Dajmy popracować prezydentowi. Nie wróżmy z fusów. Widzimy zmiany w Urzędzie Miasta. Są przetasowania, zwolnienia. Po funkcjonowaniu urzędu zobaczymy, czy było to słuszne.