Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Opłata będzie pobierana, choć uchwała została unieważniona. "Te pieniądze pomagają w rozwoju Zakopanego"

- Opłata miejscowa pomaga nam w rozwoju Zakopanego. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał ją zaskarżyć - mówi gość porannej rozmowy Radia Kraków, burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz. Przekonuje, że za zebrane od przyjezdnych pieniądze rozbudowuje się infrastrukturę turystyczną. Kolegium Regionalnej Izby Obrachunkowej orzekło o stwierdzeniu nieważności uchwały Rady Miasta w sprawie wprowadzenia tej opłaty. Mimo to władze Zakopanego nadal chcą ją pobierać.

Opłata będzie pobierana, choć uchwała została unieważniona. "Te pieniądze pomagają w rozwoju Zakopanego"
Łukasz Filipowicz, fot. Tadeusz Smyksy

Posłuchaj rozmowy

Jak mija majówka pod względem liczby turystów? Bo zima w tym roku, z tego co wiem, to słaba była, prawda?

Zima była słaba pod względem śniegu na pewno, natomiast turystów też było sporo. Majówka bardzo dobra jest, mnóstwo turystów. Teraz, wcześniej rano, jestem na dworcu kolejowym w państwa studiu - mnóstwo ludzi przechodzi, mnóstwo ludzi jeździ, jest bardzo duży ruch w mieście. Turyści zdecydowanie dopisali.

A z zimą to może też chodzi o ceny? Pozwoli pan, że ja się podzielę osobistym doświadczeniem. Kilka lat temu jeździłem z dzieckiem co tydzień ze szkółką na narty i zawsze po nartach na tym samym stoisku kupowałem oscypki, po 10 złotych za sztukę. Pewnego razu podchodzę, słyszę, że cena wzrosła do 20 zł. Pytam o co chodzi, a baca z rozbrajającą szczerością mówi:"Jak to co? Warszawa ma ferie".

Być może zdarzają się i tacy, natomiast wszystko podrożało. Nie widzę czegoś takiego jak "paragon grozy". Każdy, kto ma ochotę, może sprawdzić ceny przed wejściem do restauracji. "Paragony grozy" ludzie mają na własne życzenie.

Wielka Zakopiańska Majówka z Radiem Kraków. Bez "paragonów grozy", stresu i frustracji

Radio Kraków

Jeżeli mnie stać na restauracji to wchodzę, jeżeli nie stać, nie wchodzę. Ceny w Zakopanem są porównywalne do innych miejsc turystycznych w Polsce. Pewnie, że w Polsce znajdą się tańsze miejsca, ale Zakopane nie jest ekstremalnie drogie.

Na pewno określenie "paragon grozy" jest to nośne, medialne, klikalne, więc od czasu do czasu się z tym faktycznie spotykamy.

A jeśli chodzi o turystów, to którzy są dla Państwa cenniejsi, ci krajowi czy ci zagraniczni? Zatoka Perska ostatnio dopisuje, wszyscy o tym mówią, prawda?

Wszyscy turyści są dla nas cenni, turyści są źródłem utrzymania prawie wszystkich zakopiańczyków, bo to miasto na turystyce stoi. My wszystkich turystów szanujemy i serdecznie do Zakopanego zapraszamy. Natomiast faktycznie trochę rynek się zmienia, wszystko się dzieje dynamicznie.

Oczywiście turyści z Polski stanowią największą grupę, która przyjeżdża do Zakopanego, ale w ostatnim czasie, szczególnie w okresie letnim obserwujemy bardzo dużą ilość turystów właśnie z Zatoki Perskiej. Mnóstwo z Arabii Saudyjskiej, z Emiratów Arabskich, te kierunki są bardzo popularne.

Im więcej lotów do Krakowa z tych kierunków, tym więcej turystów przyjeżdża do Zakopanego, więc myślę, że jest to kierunek na najbliższe lata na pewno, bo tych turystów jest z roku na rok, obserwujemy coraz więcej.

Mówi pan, że Zakopane żyje z turystów, to prawda oczywiście. Być może mogło być jeszcze więcej, gdyby udało się oczyścić Zakopane, w ogóle Podhale z tych strasznych, tandetnych, wielkich reklam, które są przecież cały czas i w Zakopanem i na Podhalu. Uchwała krajobrazowa już dawno miała być, w Krakowie pomogła, kiedy pomoże w Zakopanem?

Mam nadzieję, że jak najszybciej. Projekt uchwały przygotowaliśmy już w zeszłym roku, ogłosiliśmy konsultacje społeczne. Na prośbę przedsiębiorców, na prośbę mieszkańców, te konsultacje zostały przedłużone o dwa miesiące, więc mamy nieco opóźnień.

W Zakopanem będzie w końcu uchwała krajobrazowa? Jest poparcie przedsiębiorców, ale...

Ola Sobczak

Do końca marca, tak?

Do końca marca trwały konsultacje społeczne. Mam nadzieję, że uda się na najbliższą sesję Rady Miasta projekt przygotować, żeby Rada Miasta mogła zdecydować, czy taki projekt uchwały im odpowiada. Ten projekt oczywiście zakłada zniknięcie tych wszystkich reklam, szczególnie tych wielkoformatowych na stelażach, które na wjeździe do Zakopanego całkowicie zasłaniają panoramę teatru, a to chyba nie o to chodzi. W dobie internetu takie reklamy raczej nie mają już sensu.

Myśli pan, że to się uda przeprowadzić?

Jeżeli udało się w Krakowie, udało się chociażby w sąsiednim Kościelisku, dlaczego ma się nie udać w Zakopanem? Początki na pewno będą trudne, bo zmiany są zawsze trudne. Obserwujemy to chociażby po parku kulturowym Krupówki, który mocno egzekwujemy. Krupówki, że tak powiem, kolokwialnie sprzątamy, staramy się, żeby były ładne, reprezentacyjne.

Chcemy, żeby całe miasto było reprezentacyjne i będziemy tę uchwałę wprowadzać, będziemy ją uchwałę egzekwować. Zobaczymy, jak to będzie. Trudno teraz powiedzieć, natomiast ja jestem dobrej myśli.

O opłatę miejscową chciałbym teraz zapytać. Dwa dni temu regionalna izba obrachunkowa orzekła, że zakopiańska uchwała w sprawie opłaty miejscowej jest nieważna. Pan zapowiedział, że miasto i tak będzie pobierać po dwa złote od każdego turysty. Dlaczego?

Uchwała ws. opłaty miejscowej w Zakopanem nieważna. Ale burmistrz nakazał pobieranie daniny

Radio Kraków

Zrobiło się faktycznie dosyć duże zamieszanie z opłatą miejscową, z uwagi na to, że Rada Miasta przyjęła nową uchwałę. W międzyczasie sąd uchylił poprzednią uchwałę, teraz RIO uchyliło tę kolejną. Zrobiło się tu faktycznie dosyć duże zamieszanie, ale opłata miejscowa obowiązuje według autorytetów w dziedzinie prawa, z którymi się konsultowaliśmy.

W związku z tym co się wydarzyło, uchwała z 2013 roku obowiązuje. Ta uchwała mówi o opłacie 2 zł za dobę, za osobę. My tę uchwałę mamy, ona działa, więc podatek będzie pobierany.

A nie boi się pan procesów? Już były takie procesy w historii, o parę złotych, żeby wykazać dla zasady. Rabka bodajże przegrała taki proces. Czy to na pewno się państwu opłaca? Nie jestem prawnikiem, ale tak mi się wydaje, że kolejna uchwała automatycznie wycofuje tę poprzednią. A jeśli ta została uchylona przez Regionalną Izbę Obrachunkową, to ja nie wiem, czy rzeczywiście ta poprzednia może znowu obowiązywać.

Ja również nie jestem prawnikiem, więc z autorytetami w dziedzinie prawa nie będę dyskutował, natomiast mamy opinie wstępne, które mówią, że tę opłatę możemy pobierać, gdyż uchwała z 2013 roku obowiązuje, więc tych zapisów się trzymamy. Na pewno boję się, że będą procesy, ale procesy nie tylko w Zakopanem. Zakopane jest nośne, więc zawsze znajdzie się ktoś chętny, żeby taką uchwałę u nas zaskarżyć, bo to potem się dobrze w mediach sprzedaje. Jest jednak wiele gmin innych, które będą miały prawdopodobnie ten sam problem.

My jesteśmy w Stowarzyszeniu Gmin Górskich i rozmawiamy z tym stowarzyszeniem, też chcielibyśmy lobować, chcielibyśmy, żeby nasz głos w końcu został usłyszany w Warszawie, żeby przyszły zmiany. Na całym świecie obowiązuje podatek lokalny, nikogo to nie dziwi, a w Zakopanem ta opłata jest cały czas uchylana i znajdują się różne fundacje i różne osobistości, które z tym usilnie walczą. Podatek lokalny to jest nic dziwnego i obowiązuje wszędzie i wszędzie na świecie działa tak samo.

On pomaga nam w tym, żeby infrastruktura, która musi obsłużyć intensywny ruch turystyczny była ulepszana. Przecież to nie są pieniądze, które gdzieś w budżecie przepadają, tylko są inwestowane. Te pieniądze widać na naszych ulicach, widać w naszych parkach, na placach zabaw, widać w komunikacji miejskiej, bo przecież to chociażby z opłaty miejskiej zostały kupione częściowo autobusy, aby w Zakopanem powstała profesjonalna miejska komunikacja.

Jeśli Zakopane szuka dochodów z opodatkowania turystów, to może powinno pójść w ślady Kościeliska, które w ubiegłym roku przeprowadziło akcję abolicyjną, ogłosiło, że nie będzie kar dla tych wszystkich, którzy zgłoszą nielegalne kwatery dla turystów. I ot tak przybyło 600 legalnych miejsc noclegowych w Kościelisku. Czy Zakopane rozważa przeprowadzenie podobnej akcji?

Oczywiście, już jesteśmy nawet w trakcie. Mamy powołany specjalny zespół, który zajmuje się szarą strefą najogólniej mówiąc. Chcemy, żeby były uczciwe warunki dla wszystkich przedsiębiorców i faktycznie już część z tych przedsiębiorców zalegalizowała swoje miejsca. Być może zrobimy taką akcję, jak w Kościelisku, żeby ludzie nie bali się zgłaszać miejsc noclegowych. Z analiz wynika jednak, że szara strefa nie jest tak wielka.

Właśnie chciałem zapytać, jak pan szacuje, ile procent jest nieujawnionych kwater?

Trudno powiedzieć ile to jest procent, ale nie jest to dużo. To jest może kilka, może kilkanaście procent. Często się mówi o dużych apartamentowcach, więc zaczęliśmy od analiz tego właśnie, tych działalności. I okazuje się, że w większości z nich są działalności prowadzone legalnie.

Jest jakaś szara strefa, z którą na pewno trzeba walczyć i będziemy to robić, będziemy to kontynuować. To już się dzieje, ale te działania pewnie będą zintensyfikowane.

O fiakrów teraz chciałem zapytać, o transport konny. Tygodnik Podhalański w ostatnim numerze pisze, że fiakrów w Zakopanem ubywa, za to są chętni na przewożenie turystów meleksami, a miasto nie zgodziło się na udostępnienie parkingów po fasiągach dla meleksów właśnie, chociaż podobno konia na tych parkingach dawno nikt nie widział. Dlaczego miasto się nie zgadza?

Dla nas priorytetem jest transport konny, jest to nasza tradycja, nasza kultura, nasze dziedzictwo. Ja sobie nie wyobrażam Zakopanego bez bryczek, bez fiakrów. Tego w Zakopanem będziemy na pewno bronić, na pewno będziemy starać się, żeby się to rozwijało.

Ale ubywa, o kilkadziesiąt jest mniej niż parę lat temu, prawda?

Niestety ubywa, bo żeby mieć konia, żeby wziąć taki transport, to trzeba prowadzić też gospodarstwo rolne. Małe, szczególnie rodzinne gospodarstwo prowadzi się dosyć trudno. Mamy swoich przewoźników, fiakrów, o których na pewno będziemy dbali.

Myślę, że jest to duża atrakcja w Zakopanem i wozy konne cieszą się dużą popularnością, więc na pewno znajdą się chętni, którzy będą to prowadzić. Ale nie jest to oczywiście łatwy biznes. Dużo prościej kupić meleksa, postawić go i naładować i jeździć niż utrzymywać konia, który no przecież potrzebuje cały czas opieki.

Będziemy robili wszystko, żeby transport konny w Zakopanem utrzymywać. Jeżeli meleksy ktoś będzie miał ochotę, zawsze może wynająć gdzieś na prywatnym terenie i meleksy wprowadzić.

Jedno z drugim się nie będzie mocno kolidować, patrząc chociażby przez pryzmat Krakowa, gdzie są i konie i meleksy i wszystko funkcjonuje. Wszystko jest dla ludzi, natomiast transport konny w Zakopanem dla nas jest priorytetem i na pewno będziemy o niego dbać.

Trochę à propos zapytam pana jeszcze, czy pana zdaniem przyjmują się autobusy elektryczne, busy, bo to trudno nazwać autobusami, na drodze do Morskiego Oka. Jeżdżą od wczoraj, kosztują 100 złotych w jedną stronę i jak na razie liczbę pasażerów to można na palcach jednej ręki policzyć.

Osobiście uważam, że jeżeli ktoś idzie w góry, to niech korzysta z własnych nóg, niech korzysta z uroków gór, po to się chodzi w góry, żeby trochę rekreacji zażyć. Oczywiście jeżeli są ludzie niepełnosprawni, mający jakieś ograniczenia, jak najbardziej powinni z takich busów korzystać, czy z transportu konnego. Czy się przyjmą? Trudno mi powiedzieć, akurat droga do Morskiego Oka nie jest w zarządzie Zakopanego, więc nie poświęcamy na to wiele czasu, nie analizujemy tego. To są sprawy pomiędzy Starostwem Powiatowym a Tatrzańskim Parkiem Narodowym.

Nie pytam pana o decyzję, tylko o opinię. Czy panu to się podoba? Zostawmy niepełnosprawnych, bo to nie tylko dla niepełnosprawnych jest, prawda? To jest dla każdego chętnego.

Osobiście uważam, że transport konny w Morskim Oku powinien również być. Jest to nasza tradycja, nasza kultura, on zawsze był.

Oczywiście czasy się zmieniają, technologia się zmienia, można coś robić, ale jeżeli już mamy wozić ludzi po Tatrach, to uważam, że tradycyjnym transportem. Prywatnie uważam, że nie jest to dobre, żeby tak mocno zagęszczać ruch na drodze, która i tak jest mocno ruchliwa, bo przecież kilkadziesiąt tysięcy ludzi dziennie wchodzi do Morskiego Oka.

Wpuszczanie tam kolejnych busów może być ryzykowne. Wierzę jednak głęboko w to, że to jest przeliczone, przewidziane są wszystkie zagrożenia. Zobaczymy, jak to będzie funkcjonować.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego