- Potrzebny jest reset konstytucyjny. Trzeba oderwać Trybunał Konstytucyjny od polityków - mówił w Porannej Rozmowie Radia Kraków poseł Rozwoju Plus, Łukasza Kmita. Jego zdaniem to, co wydarzyło się w ostatni piątek w Trybunale pokazuje, że w Polsce nie ma praworządności. "Rubikon został przekroczony, tak uważa też wielu ekspertów" - podkreślał Kmita. Polityk przekonywał, że, aby uzdrowić sytuację, trzeba wygasić kadencje wszystkich dotychczasowych sędziów i powołać nowych, nie związanych z żadną partią.
Posłuchaj
Nie będę pana pytał o to, kto ma rację w sporze o Trybunał Konstytucyjny, bo jak sądzę wszyscy nasi słuchacze znają pana zdanie w tej sprawie. Zresztą i tak je pan zaraz wygłosi. Zapytam inaczej. Kto pana zdaniem ponosi największą odpowiedzialność za kryzys w Trybunale Konstytucyjnym? PiS, także z czasów, gdy był pan w tej partii, Karol Nawrocki, czy obecna koalicja rządząca?
- Do dzisiejszej dramatycznej sytuacji w TK, do siłowego przejęcia, przyczynił się Donald Tusk. Nie jednoosobowo, ale sam minister Grabiec mówił, że mało osób wiedziało o tej akcji. Rozwój Plus mówi o resecie, żeby oderwać TK od polityków. KO mówiło w kampanii, że zrobią wszystko, żeby do TK nie trafiali politycy, a Donald Tusk deleguje ministra Berka, człowieka, który nie spełnia wymogów. Powszechne oburzenie jest związane ze środowiskami centrum i prawicy. Są mocne głosy profesora Zaleśnego, Matczaka. Rubikon został przekroczony. Siłowe wejście do TK jest fatalnym obrazkiem pokazującym, że praworządności w Polsce nie ma. Mamy problem z demokracją. My, jako Rozwój Plus, mówimy, że nie da się rozwiązać tego problemu bez resetu konstytucyjnego. Możemy rozmawiać z partiami, które podjęły naszą propozycję. Szymon Hołownia o tym mówi, PSL i część senatorów KO także. Trzeba uspokoić sytuację. Polacy muszą mieć przekonanie, że TK sprawnie działa i stoi na straży konstytucji. Dziś takiej gwarancji nie ma.
Powołał się pan na profesora Marcina Matczaka. Ja pójdę dalej i go zacytuję. On napisał kilka dni temu - „nie myślałem, że przyjdzie mi kiedyś bronić Święczkowskiego, ale ta podstawa prawna jest nieistniejąca z miliona powodów”. Helsińska Fundacja Praw Człowieka też wydała w tej sprawie swoje oświadczenie. Zresztą oni się tam pokłócili, ale to zupełnie nieistotnie. Profesor Matczak, Helsińska Fundacja Praw Człowieka i praktycznie wszystkie autorytety, które w tej sprawie się wypowiadały, wcześniej jeszcze znacznie ostrej mówiły o tym, co Prawo i Sprawiedliwość - także w czasach, kiedy pan był członkiem tej partii - robiło z Trybunałem Konstytucyjnym. Padały ze strony pana profesora Matczaka twierdzenia o wydmuszce, niby trybunale, o wyrokach na zlecenie, Republice Bananowej i tak dalej. Tych cytatów są miliony. Dlatego pytałem, kto pana zdaniem jest najbardziej winny. Tutaj wskazałem na winy Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli chodzi o Karola Nawrockiego, nie ma chyba konstytucjonalisty w Polsce - niezwiązanego z Ordo Iuris - który by stwierdził, że prezydent Karol Nawrocki miał prawo nie przyjmować ślubowania od prawidłowo przez Sejm wybranych sędziów. W związku z tym to moje pytanie. Jak rozumiem, pan poszedł dalej. Jak ten reset miałby wyglądać?
- Wrócę do jednej kwestii. Niebywałe jest, że prezes NSA i prezes Sądu Najwyższego w oświadczeniach zwracają uwagę, że „z najwyższym oburzeniem i stanowczym sprzeciwem przyjmuje informacje w działaniach podjętych wobec TK”. Wiele organów w Polsce jest oburzonych tym, jak Donald Tusk siłowo starł się w TK. Dzisiejsze pseudozgromadzenie ogólne nie może być uznane za ważne. Mówią o tym kluczowi konstytucjonaliści w Polsce. Jak miałby wyglądać reset? Mamy plan przygotowany przez prof. Szczuckiego. W porozumieniu parlamentu z prezydentem wygaszamy dotychczasowe kadencje wszystkich sędziów, zmniejszamy liczbę sędziów do 12 i powołujemy sędziów na kadencje trwające od roku do 12 lat. To by powodowało, że co roku Sejm większością 3/5 głosów wybierałby sędziów do TK. Dlaczego 3/5 głosów? To gwarantuje pewną współpracę opozycji z rządem. Jeśli nie byłoby wybranych przez Sejm sędziów TK, prezydent mógłby rozwiązać Sejm. Mamy gwarancję, że siły polityczne muszą się porozumieć i mamy gwarancję, że ewentualny spór nie będzie trwał wiecznie. Parlamentarzyści nie są skłonni do rozwiązania Sejmu. Musieliby się porozumieć. To wyjście kluczowe, które rozcina węzeł gordyjski.
Tylko ta propozycja ma już miesiąc, jeśli ja dobrze pamiętam. Natomiast ostatnio doszła do tej propozycji druga część państwa pomysłu na reset, czyli pozbawienie rządów Donalda Tuska i utworzenie jakiejś nowej koalicji z Markiem Jurkiem jako premierem. Myśli pan, że to realne?
- W przeciwieństwie do Konfederacji my proponujemy rozwiązanie realne. Konfederacja mówi o skróceniu kadencji Sejmu. 3/5 większości do tego potrzeba. To 276 parlamentarzystów. To nierealne. Musieliby za tym głosować wszyscy z opozycji, PSL, Trzecia Droga, Lewica i część samego KO. To by było trudne. Konstruktywne wotum nieufności my proponujemy. To wotum nieufności wobec premiera Tuska i proponujemy premiera technicznego, który by przygotował uczciwe wybory. Nasza propozycja to Marek Jurek. On jest znany, ale nie jest od kilku lat w parlamencie. On gwarantuje przygotowanie wyborów i przejście przez ten trudny proces. Nie ma innej możliwości, patrząc na czynniki gospodarcze. Złotówka jest osłabiona. Mówi się o długofalowych skutkach – słabsze ratingi, wiesze kwoty na obsługę długu zagranicznego. Polską racją stanu jest wymiana premiera na demokratyczną osobę, która nie używa siły wobec konstytucyjnego organu RP.
Skoro mówi pan o siłowych rozwiązaniach, chciałbym zapytać pana o postawę prezydenta w nocy z piątku na sobotę. Jakim prawem Karol Nawrocki i jego pomagierzy wtargnęli na teren Trybunału Konstytucyjnego? Na jakiej podstawie urzędnicy prezydenta skarżą się teraz, że kobieta go bije?
- Nie ma takich skarg.
Jest zawiadomienie planowane - przynajmniej mówią o tym urzędnicy prezydenta - o naruszeniu nietykalności cielesnej pana prezydenta.
- Bądźmy poważni. Sędzia Korwin-Piotrowska jest sędzią-elektem, nie sędzią TK. Jest wiele opinii konstytucjonalistów. Szefem TK jest Bogdan Święczkowski. Mówił o tym profesor Matczak.
Pan profesor Matczak nie mówił, że pani Korwin-Piotrowska nie jest sędzią.
- Tak, ale powiedział, że prezesem TK jest pan Święczkowski. Kancelaria Prezydenta przyznaje, że sędzią-elektem jest pani Korwin-Piotrowska. Tu nie ma sporu. Legalny prezes i wiceprezes nie mogli wejść do TK, bo policja została użyta do otoczenia budynku. Wprowadzono tam osoby, które podają się za sędziów TK. Te osoby nie złożyły przysięgi wobec prezydenta. Świetnie to tłumaczył minister Bogucki. Prezydent-elekt, żeby być pełnoprawnym prezydentem, musi złożyć ślubowanie wobec Zgromadzenia Narodowego.
Nie. Wobec narodu. Tak jest zapisane. Wobec narodu. Gdzie ten naród był przy zaprzysiężeniu pana prezydenta? To jest rozmowa, którą już prowadziliśmy wiele razy i nie tylko z panem. Wszyscy wiedzą, jak ona się skończy. Niczym się nie skończy.
- Rozumiem, że trójpodział polegający na tym, że Donald Tusk steruje każdą władza, panu się podoba. Na to nie ma zgody niemal 100% konstytucjonalistów w Polsce. Odłóżmy na bok przywiązanie do partii. Dzisiaj Polska jest ważniejsza od partii. Stanięcie po stronie prawdy jest tu kwestią elementarnego szacunku do kraju. Prezydent miał prawo wejść do TK. Był zaproszony przez panią sędzią Korwin-Piotrowską, po czym ta pani sędzia Korwin-Piotrowska stanęła i mówiła o tym, że nie wpuści prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego. To jakaś żałosna parodia w wykonaniu osoby, która podaje się za sędzię TK. Zgadzam się z profesorem Matczakiem. Te działania pogrzebały na dekady kompromis ws. TK. Chyba że władza zrozumie, że Polska jest ważniejsza od KO.