Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Aleksandra Owca (Razem): Trwa brutalna kampania referendalna. Niech Krakowianie zdecydują

- W Krakowie doszło do dużych podziałów w związku z referendum - mówiła na antenie Radia Kraków współprzewodnicząca partii Razem, krakowska radna Aleksandra Owca. "Mamy plemienność, musimy się przestać dzielić" - podkreślała w porannej rozmowie Radia Kraków. Owca przekonywała, że po referendum, bez względu na jego wynik, mieszkańcy nie będą skazani na kolesiostwo Koalicji Obywatelskiej, czy na Konfederację. Jej zdaniem są alternatywy wobec tych środowisk. Radna mówiła też, że Kraków znajduje sie w trudnej sytuacji, bo prezydent odmówił wykonywania swoich obowiązków i przed referendum nie pokaże radnym planu ogólnego. W czwartek w tej sprawie ma się odbyć nadzywczajna sesja rady miasta.

Aleksandra Owca (Razem): Trwa brutalna kampania referendalna. Niech Krakowianie zdecydują
Aleksandra Owca. / fot: J. Bańka

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Nie możemy chyba zacząć inaczej niż od referendum, bo za trzy dni już głosowanie. Pani nadal uważa, będę cytował naszą ostatnią rozmowę sprzed miesiąca, że sama wizja referendum już teraz wpływa negatywnie na funkcjonowanie miasta, oraz ma pani uzasadnione obawy, że efektem zmiany po referendum nie będzie zmiana na lepsze, a mimo to dalej wybiera się pani do głosowania?

- Moje podejście do referendum się nie zmieniło. Wydaje mi się, że jak jesteśmy coraz bliżej niego, jest jedna rzecz rzadko poruszana. Dzisiaj sobie myślałam, że to dobrym moment, żeby to poruszyć. Nie ma sytuacji, w której jakaś decyzja dokonywana przez mieszkanki i mieszkańców jest zła. Są zwolennicy Aleksandra Miszalskiego, którzy pójdą na referendum...

Chociaż jest to jednoznaczne z głosowaniem za jego odwołaniem.

- Z różnych powodów. Są ludzie, którzy nie popierają Konfederacji i Łukasza Gibały, ale na referendum nie pójdą. Musimy wszyscy w Krakowie dobrze sobie przyswoić, że ta decyzja to jest jakiś tam proces decyzyjny, ale to nie jest ważniejsze niż nasze więzi społeczne, rodzinne, towarzyskie. Musimy przestać dać się dzielić na tę plemienność w Krakowie. Jak w procesie decyzyjnym będą wybory, wtedy na pewno nie będziemy skazani tylko na kolesiostwo KO, albo na Konfederację. Wybór będzie większy, na jaki Kraków zasługuje. Teraz każdy musi iść zgodnie ze swoim sumieniem. Nie dajmy się dzielić na dwa plemiona, co być może dzieje się dzięki tej obustronnej kampanii, bardzo brutalnej.

Pani jak zagłosuje, jeśli mogę zapytać?

- Wszyscy powinniśmy wziąć kilka głębokich wdechów. Widać w internecie i w rozmowach na żywo, że wiele osób, którzy się lubią, szanują, podchodzą do siebie z niechęcią i wyrzutem, bo ktoś podejmuje taką, a nie inną decyzję ws. referendum. Zobaczymy, co się wydarzy. To będzie jednak mądra decyzja. Potem to będzie polityków broszka, jak będą wybory.

Dzisiaj o 18:00 na wniosek opozycji ma się odbyć nadzwyczajna sesja krakowskiej Rady Miasta. Ma być między innymi dyskusja o Planie Ogólnym. Pani się spodziewa jakiegoś przełomu na trzy dni przed głosowaniem? Ujawnienia jakichś dokumentów niezwykle ważnych dla Krakowian? O co chodzi? Co się będzie działo?

- Nie spodziewam się żadnego przełomu. Jesteśmy w trudnej sytuacji. Środowisko prezydenta odmówiło wykonania swoich obowiązków. Przed referendum Planu Ogólnego nie pokażą w pełni. Czy będą jakiekolwiek dane? Prezydent Mazur mówił, że być może. Ja bym się chciała mylić, ale mam wrażenie, że w tym trybie to posiedzenie nie da żadnych nowych informacji.

Mówiła pani o brutalnej kampanii z obu stron. Ja odnoszę takie wrażenie, że ze strony prezydenta to jest raczej unikanie ciosów i schodzenie z pola strzału. Próba niedenerwowania nikogo, wycofywania się z decyzji kontrowersyjnych bardziej albo mniej kontrowersyjnych. Czy to jest dobra strategia pani zdaniem? Pytałem już wielokrotnie o to, także panią jak sądzę, ale teraz mam jeszcze konkretny przykład, też zapowiedziany już wcześniej. W sobotę idzie Marsz Równości przez Kraków. W zeszłym roku prezydent Miszalski szedł na czele tego pochodu. W tym roku okazało się, że ma komunię w rodzinie.

- Rozumiem, że obowiązki rodzinne są istotne. Ja bym radziła jednak, żeby przyszedł na Marsz Równości i pokazał solidarność z ludźmi, którzy w dużej mierze na niego głosowali. Ja będę tam. To ważne wydarzenie w życiu miasta. Zaczęło się to od marszów w innej atmosferze niż teraz. Teraz jest bezpieczniej. W stronę demonstrujących nie lecą kamienie. Żadne prawa nie są jednak wywalczone na zawsze. Demonstracja tego, że jako miasto to akceptujemy, jest słuszną tradycją. Jak pan prezydent decydował się raz brać w tym udział, powinien znaleźć znowu miejsce w kalendarzu.

Skoro już mówimy o środowiskach LGBT i o ich święcie, ważna rzecz się dzieje w Polsce teraz, czyli ta transkrypcja małżeństw jednopłciowych zawartych w innych krajach Unii Europejskiej nakazana w Polsce przez TSUE. Na początku, po tym wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, premier powiedział, że nikt tam nam nie będzie w Unii narzucał niczego w tej sprawie, ale zmienił zdanie. Dzisiaj Marcin Kierwiński ma ostatecznie podpisać rozporządzenie. Sądy już zarządzają te transkrypcje. Pani zdaniem, tak jak mówi prawica, to jest wprowadzanie tylnymi drzwiami w Polsce małżeństw homoseksualnych?

- Oczywiście nie. Ja bym chciała, żebyśmy mieli jako politycy odwagę wprowadzić równość małżeńską frontowymi drzwiami i uznać równość związków jednopłciowych z tymi – powiedzmy – tradycyjnymi. Wydaje mi się, że ten strach, który wzbudza prawica, nie znajdzie tak szerokiego poklasku w społeczeństwie. Dziwne są deklaracje, że to wstyd przed Zachodem. Związki jednopłciowe to standard w naszym regionie Europy.

W USA też.

- Tak. Nawet partnerzy polityczni Konfederacji… Partia AfD ma na czele szefową w związku jednopłciowym. To obyczajowe wariactwo Konfederacji i straszenie ludzi jest niepoważne. Małżeństwa jednopłciowe zawarte poza granicami, lub nieformalne, wieloletnie związki jednopłciowe w Polsce są od dekad. Wprowadzenie równości małżeńskiej oznacza, że starsze pary jednopłciowe będą mogły zabezpieczyć swoją przyszłość, majątki, wychowanie swoich dzieci. Konfederacja proponuje teraz…

Wyjaśnię, że chodzi o ustawę Konfederacji, która już jest w Sejmie. Projekt ustawy, w którym Konfederacja zakazuje osobom homoseksualnym, pozostającym w związkach jednopłciowych adopcji, ale nie tylko adopcji jako para, ale też przysposobienia drugiego dziecka swojego partnera. To ma być zakazane w prawie. Chciałem zapytać jednak nie o Konfederację, bo wiadomo, jakie Konfederacja ma w tej sprawie poglądy, ale chciałem zapytać o cały Sejm. Czy pani zdaniem Sejm to przyjmie? Kilka dni temu Urszula Nowogórska mówiła w Radiu Kraków, że małżeństwo osób jednopłciowych nie mieści się w jej światopoglądzie, transkrypcja w Polsce aktów małżeńskich zawartych w innych krajach jest z naruszeniem konstytucji. Zatem za takimi przepisami, które „ratują przed adopcją”, to na pewno zagłosuje PSL.

- Wydaje mi się, że trzeba powiedzieć na początku wprost, o co chodzi. Mówimy o sytuacji, w której na przykład kobieta ma dziecko z poprzedniego związku, wstępuje w relację z inną kobietą i normalnie tworzą rodzinę. W tym co proponuje Konfederacja zakaz przysposobienia tego dziecka oznacza, że jak coś się stanie biologicznej mamie, dziecko trafi do domu dziecka, zamiast zostać ze swoją drugą, przybraną mamą. To dziecko zostanie bez opieki. To działanie przeciwko dzieciom. Powiedzmy to otwarcie. Tego nie widzi Konfederacja, PiS i PSL? Mamy zatem duży problem. Politycy, którzy zasiadają w polskim Sejmie, za ważniejsze uznają polityczne narracje niż dobro polskich dzieci. Zagłosowanie przeciwko polskim dzieciom to byłby skandal wobec polskich rodzin, a nie nowych tworów, nie osób, które przyjeżdżają.

W tym projekcie rządowym, który już od wielu, wielu miesięcy jest wałkowany, ultrakonserwatywnym projekcie o statusie osoby najbliższej, nawet nie o związkach partnerskich, też nie ma przysposobień.

- Nie ma. Jak jesteśmy w stanie zrobić krok w przód… W szczególności mówimy np. o osobach starszych już, które stają przed wyborem takim, że np. do rodziny, która wiele dekad temu się ich kompletnie wyrzekła, w tym momencie trafi zachowek po ich śmierci. Jeżeli możemy doprowadzić do sytuacji, w której ułatwione będzie dziedziczenie chociażby mieszkania, w którym ktoś mieszka od wielu dekad, trzeba ten krok w przód zrobić. Ten projekt jest rozczarowujący. To będzie mikro kroczek do przodu jak to wejdzie. Nie będą to kroki milowe.

Pytanie, czy jest sens w ogóle, żeby on wchodził? Skoro mamy tą transkrypcję, wystarczy pojechać parę kilometrów za granicę i tam wziąć ślub.

- Będę szczera. Najlepszym rozwiązaniem jest równość małżeńska, bez trików administracyjnych, dostosowania się do orzeczeń europejskich. Z punktu widzenia interesu rodzin jednopłciowych i polskiego prawa, systemu podatkowego, najlepsza jest równość małżeńska. Dziwię się konserwatystom, że tego nie widzą. Zacietrzewienie, na którym budują się skrajne opcje libertariańskie powodują, że robimy wyrwy w systemie podatkowym.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Dyrektor ZIS zwolniony w trybie natychmiastowym. Powodem była sprawa Mais Group?

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem