Wtorek, 27 paź 1 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Szczyt na Alasce. „Putin dostaje to, czego oczekiwał”

Na piątkowej rozmowie z prezydentem Trumpem Putin będzie miał szansę postawić swoje żądania i powrócić na arenę międzynarodową. Prof. Dariusz Kozerawski ostrzega: „tylko twarda polityka NATO ma jakikolwiek sens”.

Szczyt na Alasce. „Putin dostaje to, czego oczekiwał”
Władimir Putin, fot. PAP/EPA

Posłuchaj rozmowy Jacka Bańki z prof. Dariuszem Kozerawskim

  • Rozmowa na Alasce może poprawić wizerunek Trumpa i przywrócić Putina na arenę międzynarodową
  • Putinowi zależy na odbudowie wpływów, blokowaniu Ukrainie wejścia do NATO i ograniczeniu obecności wojsk NATO na wschodniej flance
  • Zdaniem prof. Dariusza Kozerawskiego nie możemy liczyć na pokój, co najwyżej na częściowe zawieszenie broni
  • Według eksperta kluczową kwestią są zasoby osobowe, których wschodnia flanka ma za mało
  • Wojskom NATO potrzeba więcej wspólnych ćwiczeń

Putin zyskuje czas, Trump poprawia wizerunek

Według prof. Dariusza Kozerawskiego z Katedry Bezpieczeństwa Narodowego Uniwersytetu Jagiellońskiego, piątkowe spotkanie przywódców jest strategicznym zagraniem na korzyść ich obu. Trumpowi zależy prawdopodobnie na zdobyciu nagrody Nobla, więc chce obsadzić siebie w roli pokojowego dyplomaty. Putin zyskuje czas i wychodzi z izolacji międzynarodowej.

Najważniejszy przywódca świata spotyka się z osobą przez bardzo wiele gremiów międzynarodowych nietolerowaną i oskarżaną. Mamy przecież bardzo konkretne decyzje, wyroki trybunałów międzynarodowych co do samego Putina. A Trump absolutnie lekceważąc te wszystkie ustalenia zaprasza Putina na terytorium Stanów Zjednoczonych, żeby poprawić swój wizerunek, żeby siebie zaprezentować jako obrońcę pokoju.

- mówi ekspert

Kozerawski przypomina, że już lipcowa rozmowa telefoniczna obu przywódców skutkowała zapowiedzią opóźnienia sankcji wobec Rosji:

Putin kupuje sobie czas, ponieważ prowadzi wojnę na wyniszczenie. Jak widzimy, ona przynosi zakładane przez Putina efekty, a Trump  po raz kolejny przykłada do tego rękę.

Rosja ma konkretne żądania

Według prof. Kozerawskiego, Putin przyjedzie na Alaskę z określonymi żądaniami: zablokowaniem drogi Ukrainy do UE i NATO oraz wycofaniem wojsk NATO ze wschodniej flanki. Ekspert podkreśla, że te postulaty wpisują się w dotychczasowe wypowiedzi administracji Trumpa o ograniczaniu amerykańskiej obecności w Europie:

Słyszymy co jakiś czas te zapowiedzi, że Amerykanie chcą znacząco zmniejszyć liczbę żołnierzy w Europie. Na wschodniej flance jest ich ponad 25 tysięcy.

Zawieszenie broni?

Kozerawski twierdzi, że po tej rozmowie nie możemy spodziewać się pokoju. Jest ewentualnie nadzieja na częściowe zawieszenie broni:

Nie mówimy tutaj o żadnych rozmowach pokojowych, mówimy o tym, że co najwyżej może dojść do zawieszenia broni. Pytanie jeszcze, czy zawieszenia broni takiego, na jakie chciałby się zgodzić Putin. Wiemy, że Putinowi doskwierają ataki powietrzne i skuteczne ataki morskie ze strony Ukrainy, czyli pewnie takiego zawieszenia broni by w wymiarze powietrznym, morskim oczekiwał. Putin odnosi znaczące sukcesy lądowe, więc nie sądzę, by zgodził się w tej kwestii na zawieszenie broni.

Potrzebujemy więcej żołnierzy

Doświadczenia Ukrainy od 2014 roku pokazują nam, że kluczem do obrony są przede wszystkim zasoby ludzkie:

Ukraina była w stanie przygotować ponad 800 tysięcy żołnierzy rezerwy, plus blisko około 250 tysięcy armii zawodowej. Posiadając takie zasoby, wyszkolone i uzbrojone, wytrzymała atak Federacji Rosyjskiej. To bardzo ważne, to ważne dla całej wschodniej flanki, ważne dla całego sojuszu, żeby posiadać takie zasoby rezerw osobowych. Oczywiście wschodnia flanka takich zasobów dzisiaj nie posiada.

- mówi Kozerawski

Ważna jest też inwestycja w drony, systemy rozpoznania i obronę powietrzną.

Deklaracjami nikt konfliktów nie wygrywa, tylko twardymi, mocnymi, sprawdzonymi, wyszkolonymi zdolnościami

- zaznacza profesor.

Rozmowa Trumpa z Putinem. „To może być biznes jak zwykle”

Jacek Bańka

Deficyty wschodniej flanki

Kozerawski jako wzór do naśladowania podał kraje skandynawskie. Finlandia ma ponad 840 tys. wyszkolonych rezerw. Polska pozostaje w tyle.

 Mówimy o 300 tysiącach rezerwistów, a potrzebujemy ich, tak jak Ukraina, co najmniej 800 tysięcy, a może więcej.

Wojska NATO potrzebują też wspólnych masowych ćwiczeń. W porównaniu z głośnymi z manewrami rosyjsko-białoruskimi Zapad, jest ich o wiele za mało.

Nasze ćwiczenia, które odpowiadają na tego typu zagrożenia, są wielokrotnie mniejsze liczebnie, a tu nie tylko o liczebność chodzi, tylko o to, aby oddziały, związki taktyczne, pododdziały wspólnie zgrać i to w czasie ćwiczeń w polu, poligonowych, a nie tylko tych symulowanych elektronicznie, bo bez wspólnych ćwiczeń, nie ma wspólnego sukcesu

– ostrzega prof. Kozerawski.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"