Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Spór o Trybunał Konstytucyjny. „Nic się nie zmienia”

Odmowa odebrania ślubowania od sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta nie zmienia sytuacji tej instytucji – ocenia dr Jacek Sokołowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak podkreśla, Trybunał od lat pozostaje zdelegitymizowany, a jego paraliż może potrwać jeszcze długo.

Spór o Trybunał Konstytucyjny. „Nic się nie zmienia”
By Adrian Grycuk - Own work, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=46587031

Czego dowiesz się z tej rozmowy?

  • dlaczego – zdaniem eksperta – sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego się nie zmienia
  • jakie są dwa główne scenariusze wyjścia z obecnego sporu
  • czy możliwy jest tzw. reset konstytucyjny
  • jaki wpływ na sytuację może mieć polityka międzynarodowa

Posłuchaj rozmowy

„Mamy zdelegitymizowany Trybunał”

Poprosiłem pana o rozmowę, żeby zastanowić się nad możliwymi scenariuszami rozwoju sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego. Czy brak odebrania ślubowania od sędziów przez prezydenta i jednoczesne ślubowanie bez jego obecności to kolejny etap eskalacji sporu?

Zaprzysiężenie sędziów TK bez prezydenta? „Nie może blokować procedury”

Jacek Bańka

– Nie, absolutnie tak nie uważam. Nic się nie zmienia. Mamy zdelegitymizowany Trybunał Konstytucyjny od 2016 roku i on nadal taki pozostaje. Tej legitymizacji nie udało się przywrócić. Można powiedzieć, że przeprowadzono operację podtrzymania tej delegitymizacji – pokazano, że Trybunał nie jest instancją, której autorytet byłby uznawany przez wszystkich aktorów politycznych.

Czy była szansa na zmianę tej sytuacji, gdyby prezydent odebrał ślubowanie od wszystkich sędziów?

– Pewnie tak. Otworzyłoby to przynajmniej możliwość przywrócenia legitymizacji. Natomiast to scenariusz czysto hipotetyczny, bo prezydent Nawrocki nie chciał tego zrobić i – w jego logice politycznej – nie mógł. Został wybrany po to, żeby blokować działania obozu rządzącego i uniemożliwić mu przejęcie wszystkich kluczowych instytucji.

Czyli z tej perspektywy lepiej, żeby instytucje nie działały, niż żeby były kontrolowane przez drugą stronę?

– Z punktu widzenia prezydenta i wyborców Prawa i Sprawiedliwości tak. Czy z punktu widzenia państwa – to już inne pytanie.

Dwa scenariusze i brak kompromisu

Jak długo ten paraliż może potrwać? Czy w ogóle się skończy?

– Możliwości są z grubsza dwie. Albo ktoś wygra – jeden z głównych obozów politycznych ulegnie takiemu osłabieniu, że straci zdolność działania. To w tej chwili nie jest bardzo prawdopodobne, choć pewne symptomy osłabienia widać.

Drugi scenariusz to kompromis ponad podziałami, ale on nie jest możliwy przy tych liderach i tych obozach. Musiałyby one osłabnąć i zostać zmuszone do rządów koalicyjnych.

Na razie ten element państwa jest zablokowany i nie działa. To nie jest żaden przełom – po prostu jak nie działał, tak nie działa.

A pomysł tzw. resetu konstytucyjnego?

– Proponuję sprawdzić, jaka jest większość potrzebna do zmiany konstytucji – to trzy piąte. Bez zgody dwóch głównych graczy to absolutnie niewykonalne.

Konsekwencje sporu i kontekst międzynarodowy

Kto zyskuje na tym sporze?

– Można się zastanawiać, czy w dłuższym horyzoncie nie wygrywa Unia Europejska. Osłabiając instytucje krajowe, otwieramy pole dla instytucji ponadnarodowych. W praktyce, jeśli Trybunał Konstytucyjny nie działa, rośnie znaczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, z którego orzeczeń sędziowie mogą korzystać.

Jaki wpływ na polską politykę może mieć sytuacja międzynarodowa?

– Ma duży wpływ. Wydaje się, że obóz rządzący liczy na osłabienie Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem PiS przesunął się w stronę silniejszej antyunijności, co w obecnej sytuacji międzynarodowej bywa odbierane jako postawa prorosyjska.

Nie oznacza to, że PiS prowadził taką politykę – przeciwnie, odegrał ważną rolę po wybuchu wojny w Ukrainie. Problem dotyczy raczej kierunku, w którym partia się przesuwa po utracie władzy.

Jak może wyglądać polska scena polityczna w najbliższych latach?

– Trudno to przewidzieć. Duże znaczenie będzie miała sytuacja międzynarodowa, zwłaszcza rozwój wojny rosyjsko-ukraińskiej. Tego dziś nie jesteśmy w stanie określić.

Natomiast warto pamiętać, że dopóki nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kto wygra wybory, to znaczy, że żyjemy w demokracji.

A Węgry?

– To demokracja na krawędzi. Wprowadzono tam mechanizmy ograniczające pewne zasady, ale władza nie ma pełnej kontroli i pozostaje zagrożona.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut