Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Rolnictwo w potrzasku: drogi prąd, niskie ceny, gnijące plony

Żywność gnije na polach, a rolnikom nie opłaca się zbierać plonów. Prof. Czesław Nowak z Akademii Tarnowskiej tłumaczył w Radiu Kraków, że Polska traci konkurencyjność przez drogi prąd i rozregulowany rynek żywności. "Holandia potrafi importować paprykę z Wietnamu i sprzedawać ją do Polski" – zauważa prof. Nowak.

Rolnictwo w potrzasku: drogi prąd, niskie ceny, gnijące plony
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Pixabay
  • Papryka i inne warzywa gniją na polach – przez zbyt niskie ceny skupu i wysokie marże handlowe rolnikom nie opłaca się zbierać plonów.
  • Łańcuch dostaw żywności jest zbyt długi – między rolnikiem a konsumentem jest zbyt wiele pośrednich kosztów, głównie związanych z energią i logistyką.
  • Szansą może być przetwórstwo małej skali i samozbiory – startupy, agroturystyka i lokalne przetwórnie pomagają rolnikom, choć nie rozwiązują systemowego problemu.
  • Polskie rolnictwo stoi przed polaryzacją – małe gospodarstwa przetrwają tylko dzięki dodatkowym źródłom dochodu, duże będą walczyć z rosnącymi kosztami pracy i energii.

Posłuchaj rozmowy

Gnijąca papryka symbolem problemów polskiego rolnictwa

Sytuacja na rynku warzyw w Polsce jest fatalna. Rolnicy alarmują, że przy obecnych cenach produkcja przestała być opłacalna. Polska żywność gnije na polach, bo nie opłaca się zbierać plonów.

W skupie rolnik dostaje 40–50 groszy za kilogram papryki, a w sklepie kilogram kosztuje nawet 10 złotych

– mówił w Radiu Kraków prof. Czesław Nowak z Akademii Tarnowskiej.

Ekspert podkreślił, że ta dysproporcja nie jest nowa, ale dziś szczególnie dotkliwa.

Im większa koncentracja handlu, tym większa różnica pomiędzy ceną dla rolnika a ceną dla klienta. I ta zasada aż boli obecnie

– zaznaczył.

Według profesora największe koszty generują transport, przechowywanie i energia elektryczna. Choć handlowcy twierdzą, że ich marże są niskie, w rzeczywistości – jak ocenia gość audycji – „nadal są relatywnie wysokie”.

Skrócenie łańcucha dostaw – łatwo powiedzieć

Ministerstwo Rolnictwa od lat zapowiada "skracanie łańcuchów dostaw", ale – jak zauważył prof. Nowak – realne możliwości są ograniczone.

Nie wiem, czy w Europie jest drugie takie państwo, gdzie sprzedaż bezpośrednia ma tak dobre warunki. Formalności i podatki są minimalne. Trudno, by rząd zrobił tu coś więcej

– tłumaczył.

Ekspert wskazał jednak inne rozwiązanie: przetwórstwo małej skali.

W krajach zachodnich to właśnie małe przetwórnie stanowią dodatkowe źródło dochodów dla rolników. Coraz więcej ludzi chce jeść produkty naturalne, bez cukru, ekologiczne

– dodał.

Startupy i samozbiory – małe kroki w dobrą stronę

Prof. Nowak pozytywnie ocenił inicjatywy wspierające lokalnych producentów – małe tłocznie soków czy startupy przetwórcze.

Rolnik może najpierw przetworzyć swoje produkty, nauczyć się produkcji, zbudować sieć sprzedaży, a dopiero potem inwestować w maszyny

– mówił. Jako przykład podał także rosnącą popularność samozbiorów, czyli możliwości kupowania owoców i warzyw prosto z pola.


To nie rozwiąże problemu, ale choć trochę go złagodzi. Na portalu myzbieramy.pl w Małopolsce najczęściej oferuje się borówki i jagodę kamczacką, papryki jednak tam nie ma

– zauważył ekspert.

Energia, przetwórstwo i brak optymizmu

Pytany o ewentualne skupy interwencyjne, prof. Nowak był sceptyczny:

To najdroższa forma pomocy, a problemem i tak pozostaje przechowalnictwo. Ceny energii elektrycznej powodują, że Polska jest mało konkurencyjna.

Dodał, że w Europie przetwórstwo i logistyka w Holandii czy Hiszpanii działają znacznie sprawniej.

Holandia potrafi nawet importować paprykę z Wietnamu, a potem eksportować ją… do Polski

– powiedział z ironią.

Rolnictwo w Polsce coraz bardziej spolaryzowane

Ekspert ocenił, że przyszłość polskiego rolnictwa to polaryzacja.


Z jednej strony będą gospodarstwa ledwie funkcjonujące lokalnie, z drugiej – silne gospodarstwa, które muszą obniżać koszty produkcji. Trzymajmy za nie kciuki, bo rosnąca płaca minimalna i drogie nośniki energii mocno je obciążają

– mówił profesor.

W Małopolsce – jak zaznaczył – rolnictwo jest raczej dodatkiem do turystyki wiejskiej.

Nie mówimy o Proszowicach czy Miechowie, ale w większości regionów rolnictwo to dodatkowe zajęcie mieszkańców wsi.

Spór o "kiełbasy roślinne"

Na koniec rozmowy prof. Nowak odniósł się do decyzji Parlamentu Europejskiego, który poparł zakaz używania nazw mięsnych dla produktów roślinnych.

Język powinien służyć komunikacji jednoznacznej. Nazywanie sojowego wyrobu kiełbasą to wprowadzanie klienta w błąd. Wolałbym, żeby język powrócił do swoich dawnych znaczeń

– podkreślił.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem