Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Prof. Małgorzata Michel streetworkerka, działaczka na rzecz praw dzieci: "Jak jadę do placówki, to śpię na dywanie"

Schodzi z katedry, zakłada strój jednorożca, wsiada na rower i wyrusza szukać dzieci, którym należy pomóc. We wtorek została nagrodzona medalem "mentor studenta". W najbliższy weekend jedzie do Lwowa, by wspierać osierocone dzieci z domu dziecka. W ubiegłym roku jeździła na rowerze po Polsce, by szukać dzieci ulicy. Regularnie odwiedza zakłady karne, by ułatwić widzenia osobom osadzonym z rodzinami. Skąd czerpie na to siły? O to prof. Małgorzatę Michel, aktywistkę społeczną, działaczkę na rzecz praw dzieci, badaczkę zjawiska niewidzialnych dzieci związaną z Instytutem Pedagogiki Uniwersytetu Jagiellońskiego pyta Wioletta Gawlik.

Spotykamy się tuż po gali, podczas której została pani mentorką studenta. To spore wyróżnienia dla profesorki?

Tak, dla mnie to jest najważniejsza nagroda, ponieważ docenili mnie studenci. A to są osoby, które patrzą na zupełnie inne aspekty rzeczywistości akademickiej.

Jakie pani cechy i predyspozycje dostrzegły osoby studenckie?

Czytałam laudację i była ona bardzo wzruszająca. Oprócz tego, że studenci czytają moje książki, to docenili to, że jeżdżę z nimi na rowerze, że wspólnie idziemy na trening boksu albo jem z nimi pizzę. Nie da się oderwać stylu życia akademickiego od prywatnego, bo studenci i tak będą wiedzieć, co robimy.

My poznałyśmy się już kilka lat temu przy okazji tematu streetworkingu. Czym jest streetworking, czyli czym pani zajmuje się zawodowo i prywatnie?

To zespół metod, które stosowane są w stosunku do osób, które wymykają się systemowi, co do których nie działają inne metody. Muszą tu być spełnione pewne warunki. Jednym z nich jest wyjście do dzieci na ulicę.

Co pani daje obcowanie z dziećmi ulicy?

Studenci często mówią, że czytają teksty naukowe i ich nie rozumieją. A ja zawsze im mówię - ja tam byłam, ja to widziałam. Ja jestem badaczką jakościową, zanurzoną w rzeczywistość badawczą, bardzo zaangażowaną. Jak jadę do placówki, to śpię na dywanie, nie szukam hotelu, nie szukam korzyści dla siebie. Po prostu - funkcją nauki jest też przekazanie światu prawdy. Jeśli chcę powiedzieć, że dzieci żyją w warunkach odbierających godność człowiekowi, to muszę tam jechać i to zobaczyć.

Posłuchaj całej rozmowy:

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Groźny wypadek na rynku w Nowym Sączu. BMW wjechało na chodnik i potrąciło pieszego

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu