Schodzi z katedry, zakłada strój jednorożca, wsiada na rower i wyrusza szukać dzieci, którym należy pomóc. We wtorek została nagrodzona medalem "mentor studenta". W najbliższy weekend jedzie do Lwowa, by wspierać osierocone dzieci z domu dziecka. W ubiegłym roku jeździła na rowerze po Polsce, by szukać dzieci ulicy. Regularnie odwiedza zakłady karne, by ułatwić widzenia osobom osadzonym z rodzinami. Skąd czerpie na to siły? O to prof. Małgorzatę Michel, aktywistkę społeczną, działaczkę na rzecz praw dzieci, badaczkę zjawiska niewidzialnych dzieci związaną z Instytutem Pedagogiki Uniwersytetu Jagiellońskiego pyta Wioletta Gawlik.
Spotykamy się tuż po gali, podczas której została pani mentorką studenta. To spore wyróżnienia dla profesorki?
Tak, dla mnie to jest najważniejsza nagroda, ponieważ docenili mnie studenci. A to są osoby, które patrzą na zupełnie inne aspekty rzeczywistości akademickiej.
Jakie pani cechy i predyspozycje dostrzegły osoby studenckie?
Czytałam laudację i była ona bardzo wzruszająca. Oprócz tego, że studenci czytają moje książki, to docenili to, że jeżdżę z nimi na rowerze, że wspólnie idziemy na trening boksu albo jem z nimi pizzę. Nie da się oderwać stylu życia akademickiego od prywatnego, bo studenci i tak będą wiedzieć, co robimy.
My poznałyśmy się już kilka lat temu przy okazji tematu streetworkingu. Czym jest streetworking, czyli czym pani zajmuje się zawodowo i prywatnie?
To zespół metod, które stosowane są w stosunku do osób, które wymykają się systemowi, co do których nie działają inne metody. Muszą tu być spełnione pewne warunki. Jednym z nich jest wyjście do dzieci na ulicę.
Co pani daje obcowanie z dziećmi ulicy?
Studenci często mówią, że czytają teksty naukowe i ich nie rozumieją. A ja zawsze im mówię - ja tam byłam, ja to widziałam. Ja jestem badaczką jakościową, zanurzoną w rzeczywistość badawczą, bardzo zaangażowaną. Jak jadę do placówki, to śpię na dywanie, nie szukam hotelu, nie szukam korzyści dla siebie. Po prostu - funkcją nauki jest też przekazanie światu prawdy. Jeśli chcę powiedzieć, że dzieci żyją w warunkach odbierających godność człowiekowi, to muszę tam jechać i to zobaczyć.
Posłuchaj całej rozmowy: