Wtorek, 27 paź 9 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Prof. Janusz Majcherek: „Tradycja aktywizmu, obywatelskiej samoorganizacji jest silna w wielu krajach, ale nie w Polsce”

„Polska jest krajem o w ogóle bardzo niskim poziomie aktywności – zarówno w organizacjach politycznych, społecznych, jak i obywatelskich” – przekonuje prof. Janusz Majcherek. Zdaniem socjologa, podczas gdy wielu społeczeństwach europejskich w XIX wieku rodziły się masowe ruchy i organizacje społeczne, w Polsce będącej pod zaborami były one albo nielegalne, albo ograniczały się do bycia zapleczem intelektualnym (praca u podstaw, organiczna). „Tradycje ruchów spółdzielczych, niekiedy bardzo chwalebne, w dużym stopniu zostały zaprzepaszczone w czasach PRL-u” – podkreśla gość Radia Kraków.

Prof. Janusz Majcherek: „Tradycja aktywizmu, obywatelskiej samoorganizacji jest silna w wielu krajach, ale nie w Polsce”
"W Polsce właściwie nigdy nie było silnych ruchów obywatelskich" - mówi gość Radia Kraków. Na zdjęciu: Parada sufrażystek w Nowym Jorku w roku 1912. Fot. Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=178901

Aktywiści a młodzieżówki partyjne

Co daje działalność w ruchach miejskich, ruchach aktywistów, czego nie daje działalność w młodzieżówkach partyjnych?

Poczucie większej niezależności. W młodzieżówkach partyjnych jest jednak pewna hierarchia, pewna struktura. Mówi się – choć to jest może zbyt już obraźliwe wobec młodych działaczy partyjnych – że oni są odnoszenia teczek. To znaczy, że są asystentami konkretnych polityków, którzy budują już od jakiegoś czasu swoją karierę, korzystając między innymi z pracy takich właśnie młodych przybocznych.

Aktywizm młodzieżowy pozwala właściwie na samodzielną pracę – osobistą, indywidualną, własną. Widzimy przykłady w mediach, młodych, dwudziestoparoletni aktywistów, a zwłaszcza aktywistek, którzy mają samodzielną pozycję społeczną. Wypracowali sobie już jakąś renomę, jakieś nazwisko. W polityce to jest o wiele trudniejsze.

Aktywiści miejscy. To oni pierwsi powiedzieli, że park nie ma barwy politycznej

Jacek Bańka

Czyli w przypadku ruchów miejskich mamy strukturę poziomą, w przypadku polityki…

... pionową, hierarchiczną, gdzie trzeba przechodzić kolejne szczeble awansu, i to pod czujną kontrolą i kuratelą jakichś starszych, doświadczonych, a niekiedy starych i doświadczonych polityków.

Jak socjalizują te dwa środowiska: ruchów miejskich i młodzieżówki partyjnej.

Zaznaczmy z góry jedną kwestię. Polska jest krajem o w ogóle bardzo niskim poziomie aktywności – zarówno w organizacjach politycznych, społecznych, jak i obywatelskich. To jest proces o stosunkowo niewielkim wpływie na życie społeczne. Mało ludzi przechodzi przez tego rodzaju organizacje, struktury. W partiach politycznych działa bardzo niewielu, więc w skali społecznej to nie ma dużego socjalizującego znaczenia. Prędzej, ze względu na oddziaływanie (choć też ograniczone) tych aktywistów na swoje otoczenie, środowisko.

Są takie państwa jak np. Niemcy czy państwa skandynawskie, gdzie organizacje, stowarzyszenia, fundacje i inne tego rodzaju formy aktywności mają znaczący wpływ na politykę. Te organizacje są tak silne, że politycy muszą się z nimi liczyć.

W Polsce w zasadzie niewiele jest takich przykładów, gdy organizacje społeczne miałyby silniejszy wpływ na politykę.

"Ruchy spółdzielcze skompromitowane w czasach PRL-u"

W jaki sposób dziś procentuje doświadczenie ruchów spółdzielczych?

Doświadczenie organizacji społecznych, w tym ruchów spółdzielczych, zostało w dużym stopniu zdeformowane i można powiedzieć do pewnego stopnia skompromitowane w czasach PRL-u. Wtedy spółdzielczość była bardzo silnie rozwinięta. Były one wszędzie: począwszy od spółdzielni samopomoc chłopska, gromady działających na wsi, a skończywszy na wielkich molochach, spółdzielniach mieszkaniowych. Prawie każdy mieszkaniec dużego miasta był spółdzielcą, mieszkając w budynkach, które nominalnie były własnością spółdzielni.

Tradycje ruchów spółdzielczych sięgające XIX wieku, niekiedy bardzo chwalebne, mające wielkie zasługi np. dla aktywizacji ludności wiejskiej, samoorganizacji różnych grup społecznych, w dużym stopniu zostały zaprzepaszczone w czasach PRL-u. Spółdzielczość po okresie deformacji i kompromitacji z czasów PRL-u w zasadzie już się nigdy nie podniosła.

Spółdzielczość mieszkaniowa w dużych miastach istnieje nadal, bo te spółdzielnie siłą rozpędu nadal działają, ale nowych już praktycznie nie ma. Budownictwo mieszkaniowe jest w tej chwili skomercjalizowane, jest kwestią prywatnych relacji deweloperów i ich klientów. Spółdzielczość w handlu, mimo gdzieniegdzie spotykanych sklepów Społem, też została praktycznie wyeliminowana.

Spółdzielnie wiejskie są bardzo słabiutkie i wątłe w porównaniu z rozmaitymi tak zwanymi kooperatywami, które funkcjonują w wielu krajach europejskich, gdzie odgrywają wiodącą, rolę w gospodarce rolnej.

Kim jest współczesny aktywista? Działaczem? Buntownikiem? Nieposłusznym obywatelem?

Marzena Florkowska

A czy to umiarkowane zaufanie wobec osób zaangażowanych społecznie to też jest wynik tej kompromitacji ruchu spółdzielczego?

Nie przesądzam. Od czasu upadku PRL-u minęło już 35 lat i dzisiaj, dla młodych ludzi, tych powyżej 35, ale i 40 czy 45 roku życia to nie jest czynnik powstrzymujący przed większym zaangażowaniem, bo przecież oni nie mogą pamiętać tamtych czasów. W Polsce nigdy nie było, także w czasach przedwojennych, czy w okresie II Rzeczypospolitej, w czasach zaborczych, nigdy nie było takich silnych ruchów obywatelskich i silnego zaangażowania.

W pewnych okresach, zwłaszcza w okresie pozytywizmu, funkcjonowało takie intelektualne zaplecze ruchów obywatelskich: praca u podstaw, praca organiczna i tak dalej. To miało duże znaczenie na przykład w zaborze pruskim dla organizacji samopomocowych, kształceniowych, czy kultywujących polskość. W Kongresówce, zaborze rosyjskim, tego rodzaju formy były w zasadzie nielegalne. W Galicji jeszcze widzieliśmy to na wsi, w działalności Wincentego Witosa. Wielu innych polityków ludowych z tego wyrosło, z ruchów samoorganizacji wsi.

Polską kulturę, demografię zdominowały te tradycje czy też uwarunkowania wynikające z zaboru rosyjskiego, gdzie to wszystko było nielegalne. Nie dopracowaliśmy się więc takiej tradycji, jak w wielu państwach w społeczeństwach europejskich, gdzie w XIX wieku rodziły się masowe ruchy i organizacje społeczne, które do dzisiaj odgrywają tam ważną rolę, a kolejne się rodzą. Tradycja aktywizmu, obywatelskiej samoorganizacji jest tak silna, że po prostu ludzie chętnie się do tego garną.

Posłuchaj całej rozmowy z prof. Januszem Majcherkiem

Posłuchaj wypowiedzi

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Ktoś wyłamał bariery na zamkniętym zjeździe z DK75 w Gnojniku. Drogowcy zawiadomili policję

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies

  • Duże zmiany na S-7 w krakowskich Mistrzejowicach. Już niedługo tędy pojadą kierowcy

  • ZUS w Suchej Beskidzkiej po modernizacji. Więcej miejsca i udogodnienia dla klientów