Czwartek, 5 lis 9 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Prof. Dariusz Kozerawski: Rosja może wykorzystać najbliższe dwa lata do destabilizacji Europy

– Rosjanie mogą odczytywać obecną sytuację w Stanach Zjednoczonych jako strategiczną szansę. Jeśli chcą zintensyfikować działania destabilizujące wschodnią flankę NATO, to właśnie teraz jest dla nich korzystny czas – ostrzega prof. Dariusz Kozerawski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W rozmowie z Radiem Kraków krytykuje także polską politykę bezpieczeństwa i przekonanie, że obecność amerykańskich żołnierzy wystarczy do zapewnienia Polsce ochrony.

Prezydent Donald Trump./ fot:  PAP/EPA/ANNABELLE GORDON / POOL
Prezydent Donald Trump./ fot: PAP/EPA/ANNABELLE GORDON / POOL

Jaki wpływ na teatr działań wojennych, głównie w Ukrainie, może mieć większość demokratów w Kongresie?

Musimy naprawdę uzbroić się w cierpliwość. Dlaczego? Oczywiście Kongres będzie mógł ograniczać wiele kwestii, na przykład wydatki. Administracja Donalda Trumpa i sam prezydent nie będą już mieli takiej swobody działania jak wcześniej, kiedy republikanie kontrolowali Kongres Stanów Zjednoczonych.

Nie podzielałbym jednak euforii niektórych mediów i komentatorów politycznych. Prezydent Trump już zaznaczył, że będzie stosował weto i rządził, korzystając z dekretów. Tak naprawdę nie należałoby się spodziewać, aby Donald Trump i jego administracja znacząco zmienili kurs polityki bezpieczeństwa i polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych.

Jak może się to przełożyć na sytuację w Ukrainie? Bardzo przykrym, smutnym, ale jednocześnie wyrazistym przykładem jest sytuacja dotycząca pocisków do wyrzutni Patriot. Kilka dni temu usłyszeliśmy, że Stany Zjednoczone zadeklarowały dostarczenie Ukrainie kilkuset takich pocisków. Ukraina potrzebuje ich na wczoraj, a na pewno na dzisiaj, tymczasem Stany Zjednoczone łaskawie przekazały, że dostawy rozpoczną się dopiero po 2030 roku, czyli za blisko trzy lata.

Przecież miesiąc w sytuacji pełnoskalowego konfliktu zbrojnego to wieczność dla ludności cywilnej Ukrainy, która ginie w rosyjskich atakach, wymierzonych również w instalacje i obiekty cywilne. A tutaj ukraińskie władze dowiedziały się, że dopiero za trzy lata Amerykanie zaczną dostarczać tego typu środki.

Dlaczego podaję ten przykład? Dlatego, że tak naprawdę niewiele musi się zmienić. Po pierwsze, amerykańskie zdolności do dostarczania systemów uzbrojenia, szczególnie tych najważniejszych, nie są tak wielkie, jak deklarowały Stany Zjednoczone. Pokazała to wojna z Iranem i zużycie pocisków do systemów Patriot.

Po drugie, warto zaznaczyć, że za te środki płaci Europa. Amerykanie zapowiedzieli jednak, że nie dotrzymają wcześniej uzgodnionych terminów dostaw rakiet Patriot również dla państw europejskich, ponieważ potrzebują najbliższych dwóch lat na uzupełnienie własnych zasobów.

Myślę więc, że Kongres będzie się starał bardziej kontrolować i ograniczać pewne działania Donalda Trumpa. Chcę jednak zaznaczyć, że jego prorosyjska polityka, polityka sprzyjająca Benjaminowi Netanjahu i jego polityce eksterminacji ludności palestyńskiej w Strefie Gazy, a także polityka wypędzania ludności lokalnej z części Libanu do rzeki Litani, zajmowanej i zasiedlanej przez osadników, nie muszą się zmienić.

I jeszcze jedna kwestia, bardzo istotna dla Europy, europejskiego NATO, wschodniej flanki i Polski. Niestety, sytuacja, jaka wytworzyła się teraz w Stanach Zjednoczonych, może spowodować ogromną aktywność, ale zarazem nerwowość strategiczną ze strony Kremla.

 

Jaki to jest sygnał dla Władimira Putina? Triumf demokratów, klęska Trumpa i być może również zmierzch trumpizmu?

Widzimy, że Amerykanie bardzo negatywnie ocenili działania Donalda Trumpa. Głosowali przede wszystkim portfelami. Pogorszenie warunków życia, wzrost kosztów utrzymania i prowadzenia biznesu prawdopodobnie spowodowały, że tak jednoznacznie opowiedzieli się za demokratami, nawet w tradycyjnych bastionach republikańskich.

Jeśli chodzi o Federację Rosyjską, to wyraźny sygnał, że czas funkcjonowania prezydenta i administracji Stanów Zjednoczonych sprzyjających interesom Kremla powoli zbliża się ku końcowi. Zostały jeszcze dwa lata.

Niestety, Rosjanie mogą odczytywać to jako sprzyjającą okoliczność, a nawet strategiczną szansę. Jeśli chcą zintensyfikować działania destabilizujące wschodnią flankę, Europę Centralną i NATO w Europie, to właśnie teraz jest dla nich korzystny czas.
Proszę pamiętać, że gdyby za dwa lata wybory w Stanach Zjednoczonych wygrał demokrata, nie należałoby się spodziewać, że będzie tak zafascynowany Władimirem Putinem. Nie należy też zakładać, że jego wysłannicy, tacy jak Steve Witkoff i Kushner, będą prowadzili negocjacje i działali de facto na korzyść agresora, starając się ograniczyć i osłabić ofiarę. Myślę tutaj o Ukrainie i społeczeństwie ukraińskim.

Dlatego zagrożenie wydaje się bardzo znaczące. Nie jesteśmy teraz w stanie określić, jaką politykę przyjmą Władimir Putin i jego administracja. Ale sprzyjająca Kremlowi postawa Trumpa może powodować intensyfikację działań, szczególnie na wschodniej flance.

Czyli najbliższe dwa lata, z uwagi na zmiany w Stanach Zjednoczonych, będą dla Rosji strategicznym oknem. Ale myśli pan o pełnoskalowej konfrontacji z NATO czy raczej o działaniach hybrydowych w myśl doktryny Gierasimowa?

Myślę, że Rosjanie będą grać na kilku fortepianach. Testują i sprawdzają, gdzie jest próg bólu europejskich państw NATO.
Podkreślam: europejskich państw NATO. Rosjanie mają bowiem świadomość, że dopóki rządzi Trump, Europa nie może liczyć na pełnoskalowe wsparcie Stanów Zjednoczonych.

To powinno być jasne dla wielu analityków i myślę, że jest. Tylko z powodów poprawności politycznej i pewnej europejskiej uprzejmości nie mówi się o tym głośno w wielu miejscach. A przynajmniej nie mówią tego ci, którzy powinni.
Polska jest dość dobrym przykładem. Nasze proamerykańskie nastawienie i opowiadanie o tym, jakoby kilka czy kilkanaście tysięcy żołnierzy oraz stała baza amerykańska miały zapewnić nam bezpieczeństwo w tej części świata, możemy sobie między bajki włożyć.

Ale jest to potrzebne politycznie i bardzo wygodne jako paliwo przed wyborami.

Jak będą działać Rosjanie? Już to widzimy. Będą intensyfikować działania i testować reakcje Europy. Na tej podstawie będą prawdopodobnie podejmować kolejne decyzje: czy dalej eskalować, czy jednak są zbyt słabi, muszą się zatrzymać i przyjąć inną strategię działania. Musimy po prostu zaczekać.

 

Kilka dni temu mieliśmy niepokojące doniesienia z granicy z obwodem kaliningradzkim. Pojawiły się informacje o obecności rosyjskiej grupy paramilitarnej. O czym mogą świadczyć te doniesienia? Brzmiało to bardzo groźnie.

Rosyjski wywiad od lat, a powiedziałbym nawet od dziesięcioleci, ma się dobrze i funkcjonuje w całej Europie, w tym w Europie Centralnej i niestety również na terytorium Rzeczypospolitej.

Pojawiają się oznaczone i nieoznaczone grupy paramilitarne. Miesiąc temu słyszeliśmy o intensyfikacji tego typu działań na granicy z Estonią. Litwa również przekazywała komunikaty o podobnych działaniach. Teraz mamy taką aktywność w obwodzie królewieckim, na naszym pograniczu. Nie powinno to nikogo zaskakiwać.

Każde państwo sojusznicze, w tym Polska, musi mieć odpowiednie narzędzia i intensyfikować działania wyprzedzające, żeby skutecznie przeciwdziałać takim działaniom hybrydowym.

To element wojny kognitywnej. Nie chodzi tylko o działania kinetyczne tych grup czy nawet działania dywersyjne. Chodzi o to, żebyśmy jako społeczeństwo nabrali przekonania, że nie jesteśmy w stanie skutecznie działać, że nie jesteśmy chronieni i że istnieje znaczące zagrożenie.

Chodzi o to, żebyśmy zwątpili, żeby ograniczyć naszą wolę przetrwania, wolę walki i reagowania na kryzysy, jakie Federacja Rosyjska może wywoływać w tej części świata.

Jeśli chodzi o komunikaty dotyczące wysyłania jednostek specjalnych w rejon polskiej granicy, przypomnę ponadczasową zasadę: skuteczność sił specjalnych, służb specjalnych i różnego rodzaju jednostek specjalnych jest tym większa, im mniej o tym wiemy, im mniej się o tym mówi i im mniej informacji dociera do przestrzeni publicznej oraz mediów.

Traktowałbym tego typu komunikaty, które pojawiają się teraz w wielu mediach, już jako element PR-u przedwyborczego i próbę pokazania, że działamy. A ja byłbym zainteresowany tym, żeby rzeczywiście działać, i to skutecznie.

Służbom specjalnym i siłom specjalnym nie przeszkadzajmy. Nadmierna aktywność polityków w mediach, dotycząca działań naszych służb i sił specjalnych, na pewno nie ułatwia ich pracy ani nie zwiększa skuteczności wykorzystania tego typu narzędzi.
Panie redaktorze, szanowni państwo, mamy w Polsce zdecydowanie za mało sił specjalnych. Szacujemy ich liczebność na około 3300–3400 żołnierzy. Jeśli chodzi o siły specjalne w policji, to około 800–900 funkcjonariuszy. Dla porównania Ukraina ma kilkanaście tysięcy żołnierzy sił specjalnych.

Zaznaczam, że jesteśmy państwem frontowym, jak powtarzają premier i polskie władze. Znajdujemy się w stanie przedwojennym, a co najmniej przedkryzysowym.

Warto byłoby się otrząsnąć i rozwijać te najbardziej skuteczne narzędzia oddziaływania na potencjalnego przeciwnika, właśnie na etapie wojny kognitywnej, szczególnie w ramach wojny hybrydowej.

Namawiałbym więc, żeby mniej mówić w mediach, a więcej działać w praktyce.

 

Mieliśmy też posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Nie wiemy, o czym dyskutowano podczas obrad. Należy mieć nadzieję, że te rozmowy wyglądały inaczej niż teatr przed Radą i wszystko to, co było jawne.

Panie redaktorze, słyszeliśmy wszyscy... Pomijam już tyradę prezydenta przed Radą, bo wiadomo, że było to medialne show. Generalnie chodziło o to, żeby zaistnieć w mediach.

Przypomnę wszystkim, którzy rządzili, rządzą i będą rządzić: Rada Bezpieczeństwa Narodowego to bardzo ważna platforma porozumiewania się, kreowania kultury bezpieczeństwa i kultury strategicznej.

Naprawdę nie powinna służyć partykularnym interesom poszczególnych partii czy ośrodków władzy w Polsce. Co ważne, usłyszeliśmy zapowiedź, że strategia bezpieczeństwa narodowego ma wreszcie w najbliższym czasie zostać ogłoszona, podpisana i zatwierdzona.

Powiem tak: po pierwsze, długie cztery lata za późno. Po drugie, nie wiem, jak szerokie było grono osób przygotowujących tę strategię, ale strategii nie opracowuje się w jednym ośrodku władzy. Niezależnie od tego, czy jest to władza wykonawcza, prezydent, gabinet premiera czy podległe mu struktury.

Taką ogólnonarodową, ponadpartyjną strategię przygotowuje się w znacznie szerszej formule. Oczywiście może to koordynować Biuro Bezpieczeństwa Narodowego czy inne instytucje państwa.

Naprawdę patrzmy politykom na ręce, bo wydają nasze pieniądze, pieniądze podatników, szerokim gestem, na lewo i prawo, bez strategii bezpieczeństwa narodowego, czyli bez mapy drogowej określającej, co chcemy osiągnąć, kiedy i jakie mają być tego efekty.

Mam wrażenie, że Europa, europejskie NATO, ale także my, na wschodniej flance i w Polsce, mogliśmy nie wykorzystać właściwie tych pięciu lat. Przecież już niedługo minie pięć lat od rozpoczęcia pełnoskalowego konfliktu w Ukrainie.
Obawiam się, że nie zbudowaliśmy wystarczających zdolności obronnych. Oby Federacja Rosyjska nie chciała zbyt szybko wykorzystać tej sprzyjającej dla niej okoliczności.

 

Komentarze

Najpopularniejsze

  • News Radia Kraków

    News Radia KrakówProboszcz z Grojca z nowym zakazem. Kolejna odsłona sporu wiernych z kurią

    Natalia Feluś

  • Akademia Tarnowska chce uruchomić nowe kierunki studiów. Komisja akredytacyjna ma zastrzeżenia

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Spopielarnia zwłok w Tarnowie może już powstać. Mieszkańcy protestują, ale decyzja zapadła

    Jakub Sajdak

  • Zdewastowany pomnik ratowników TOPR niedaleko Krupówek. Czy uda się uratować pierwszą rzeźbę autorstwa Władysława Hasiora?

    Filip Drożdż

  • Łukasz Gibała szuka kolejnych oszczędności. Kraków wystąpi z organizacji i stowarzyszeń?

    Radio Kraków

  • Dwa drzewa już wycięto, siedem kolejnych może zniknąć. Co dzieje się przy bloku w Tarnowie?

    Agnieszka Wrońska-Bęben

Najnowsze

  • Nad Tatrami zaświeciło słońce. Warunki na szlakach nadal trudne

  • PEJZAŻE REGIONALNE (15.11)

  • Odsiedział wyrok za zabójstwo "Pershinga". Za niesłuszny areszt w innych sprawach otrzyma milion odszkodowania

  • Widzialność spadnie poniżej 200 metrów. IMGW ostrzega mieszkańców Małopolski

  • Prof. Dariusz Kozerawski: Rosja może wykorzystać najbliższe dwa lata do destabilizacji Europy

  • Trzy miesiące przestoju na Placu Drzewnym w Tarnowie. Jest przełom w sprawie przebudowy