Wtorek, 27 paź 2 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Prof. Bartłomiej Biga: czasy tanich wakacji odeszły do przeszłości

Paliwo będzie droższe, a wakacyjne wyjazdy mniej tanie niż dotąd. Prof. Bartłomiej Biga z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie przekonuje jednak w rozmowie z Radiem Kraków, że jeszcze większym wyzwaniem dla gospodarki mogą być upały, które obniżają wydajność pracy, uderzają w rolnictwo, energetykę i infrastrukturę.

Czego dowiesz się z tej rozmowy?

  1. Co oznacza koniec programu „Ceny Paliwa Niżej” i dlaczego podwyżki na stacjach nie muszą automatycznie przełożyć się na skok inflacji.
  2. Dlaczego wyższe ceny paliwa mogą najmocniej uderzyć w kierowców podczas wakacji, ale niekoniecznie od razu w ceny produktów w sklepach.
  3. Jak fale upałów wpływają na gospodarkę – obniżają wydajność pracy, szkodzą rolnictwu, niszczą infrastrukturę i zwiększają obciążenie energetyki oraz ochrony zdrowia.
  4. Czy praca powinna być przerywana przy ekstremalnych temperaturach i jak pogodzić bezpieczeństwo zdrowotne pracowników z produktywnością firm.

Posłuchaj rozmowy

Koniec programu „Cena paliwa niżej” oznacza, że od środy kierowcy mogą płacić więcej za benzynę i olej napędowy. Prof. Bartłomiej Biga z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie ocenia jednak, że wzrost cen paliw nie powinien automatycznie i wprost przełożyć się na skok inflacji. Większym i bardziej długofalowym problemem dla gospodarki mogą być fale upałów, które obniżają wydajność pracy, uderzają w rolnictwo, infrastrukturę i energetykę.

"Przecież takie upały bywały też dawniej". Jak internet wzmacnia negowanie zmian klimatu?

Patryk Kubiak

Koniec CPN. Czy paliwo mocno podrożeje?

Program „Ceny Paliwa Niżej” kończy się we wtorek. Według zapowiedzi od kolejnego dnia ceny na stacjach mogą wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt groszy za litr. Prof. Bartłomiej Biga przewiduje, że największe podwyżki mogą pojawić się przy autostradach i drogach szybkiego ruchu.

To właśnie tam właściciele stacji najmocniej odczuwali ograniczenie marż, bo prowadzenie działalności w takich lokalizacjach jest kosztowniejsze. Na pozostałych stacjach ekonomista spodziewa się raczej mniejszych podwyżek.

Jak zaznacza, wpływ programu na inflację w ujęciu rocznym będzie łagodzony przez fakt, że przez kilka miesięcy obniżone ceny już działały.

Wyższa cena paliwa nie musi od razu oznaczać droższych zakupów

Wzrost cen paliw często budzi obawy o ceny w sklepach, bo droższy transport może zwiększać koszty dostaw. Prof. Biga studzi jednak te obawy. Jego zdaniem branża transportowa przywykła do wahań cen paliw i część tych zmian rozkłada w czasie, raz pracując na wyższej, a raz na niższej marży.

Ekonomista zwraca uwagę także na niską akceptację konsumentów dla kolejnych podwyżek. Po doświadczeniach wysokiej inflacji odbiorcy są mniej skłonni przyjmować wzrost cen jako coś oczywistego.

Konsumenci mają dziś bardzo niską tolerancję dla kolejnych podwyżek

– mówi prof. Biga.

Dlatego – w jego ocenie – producentom, dostawcom i sprzedawcom nie będzie łatwo przerzucać wyższych kosztów bezpośrednio na klientów.

Program był wygodny, ale nie do utrzymania

Z perspektywy kierowców program maksymalnej ceny paliwa był rozwiązaniem bardzo wygodnym. Ograniczał różnice między stacjami i dawał poczucie przewidywalności. Prof. Biga ocenia, że była to rozsądna, krótkoterminowa ingerencja w mechanizm rynkowy.

Cena nie była oderwana od notowań ropy, ale program ograniczał marże stacji i oznaczał rezygnację państwa z części przychodów podatkowych. Dzięki temu – jak mówi ekonomista – udało się uniknąć bardzo wysokich cen, które bez tego rozwiązania byłyby widoczne na stacjach już kilka tygodni temu.

Przedłużanie programu byłoby jednak trudne. Branża paliwowa nie zaakceptowałaby utrzymywania niskich marż w nieskończoność, a budżet państwa nie mógłby dłużej rezygnować z tak dużych wpływów.

Przy tak napiętej sytuacji budżetowej nie należy się spodziewać obniżek podatków, także tych nakładanych na paliwa

– podkreśla Biga.

Droższe wakacje

Koniec programu paliwowego zbiega się z początkiem sezonu wakacyjnego. Prof. Biga przyznaje, że dla wielu osób oznacza to droższe wyjazdy, choć wpływ podwyżek będzie zależał od sposobu podróżowania i miejsca wypoczynku.

Osoby wyjeżdżające za granicę mogą odczuć ten wzrost mniej bezpośrednio, ale dla kierowców planujących wakacyjne podróże po Polsce wyższe ceny paliw będą zauważalne.

Czasy tanich wakacji prawdopodobnie odeszły już do przeszłości

– ocenia ekonomista.

Upał obniża wydajność pracy

Drugim ważnym tematem rozmowy były ekstremalne temperatury. Prof. Biga wskazuje, że wpływ upałów na pracę jest dobrze udokumentowany. Wydajność zaczyna spadać już powyżej 24–25 stopni Celsjusza, a przy temperaturach powyżej 30 stopni spadek jest gwałtowny.

Za skutki zmian klimatu zapłacimy wszyscy. "Nie ma darmowych obiadów w energetyce"

Jacek Bańka

Choć coraz więcej miejsc pracy jest klimatyzowanych, nie wszędzie da się zapewnić komfortowe warunki. Dotyczy to zwłaszcza pracy fizycznej, pracy na zewnątrz i miejsc, w których chłodzenie jest technicznie trudne albo bardzo kosztowne.

Ekonomista zaznacza, że fale upałów mogą być później widoczne nawet w rocznych danych o produktywności. Bardzo gorące lato potrafi obniżyć efektywność pracy w całym kraju.

Rolnictwo, infrastruktura, zdrowie i energetyka

Niższa produktywność to tylko jeden z gospodarczych skutków upałów. Prof. Biga zwraca uwagę również na rolnictwo. Ekstremalne temperatury są fatalne dla wielu upraw, a ich skutki później widać w cenach żywności.

Upały uderzają także w infrastrukturę: niszczą drogi, wpływają na tory i szyny, zwiększają koszty remontów. Do tego dochodzą skutki zdrowotne. W najgorętsze dni szpitale notują więcej przypadków związanych z przegrzaniem i odwodnieniem.

Osobnym problemem jest energetyka. W czasie upałów sieć musi pracować na pełnych obrotach, bo rośnie zapotrzebowanie na chłodzenie. Tymczasem – jak mówi prof. Biga – polska sieć energetyczna jest w bardzo złym stanie.

Wpływ upałów na gospodarkę jest wielowymiarowy i niestety negatywny

– podsumowuje.

PKB nie pokaże wszystkiego

Ekstremalne temperatury mogą wpływać na PKB, ale prof. Biga przestrzega przed patrzeniem wyłącznie na ten wskaźnik. Spadek produktywności może być częściowo „przykrywany” przez wzrost wydatków na naprawy infrastruktury, które również są liczone do PKB.

Innymi słowy: gospodarka może formalnie wygenerować aktywność związaną z remontami, ale nie oznacza to, że społeczeństwo realnie zyskało. Przeciwnie – część pracy i pieniędzy trzeba przeznaczyć na odtwarzanie tego, co zostało zniszczone przez upały.

Dlatego ekonomista uważa, że lepiej patrzeć na produktywność pracy oraz dostępność i ceny podstawowych produktów, zwłaszcza żywności.

Przerywanie pracy w upał. Zdrowie czy produktywność?

Od przyszłego roku możliwe są przepisy przewidujące przerwanie pracy przy bardzo wysokich temperaturach – powyżej 35 stopni w pomieszczeniach i 32 stopni na zewnątrz. Prof. Biga ocenia, że z punktu widzenia zdrowia pracowników byłoby to rozwiązanie korzystne.

Z drugiej strony oznaczałoby mniejszą produkcję i mniejszą liczbę wykonanych zadań. Ekonomista podkreśla, że to klasyczny konflikt wartości: czy priorytetem ma być jak najwyższa produktywność, czy bezpieczeństwo zdrowotne pracowników.

Trzeba będzie zdecydować, której z tych wartości dać pierwszeństwo

– mówi.

Polska sjesta? Niekoniecznie

W krajach południa Europy przerwy w pracy w najgorętszej części dnia są naturalnym elementem rytmu funkcjonowania. W Polsce podobne rozwiązania raczej się nie przyjmowały.

Prof. Biga przypomina, że próby wprowadzania dłuższych przerw w ciągu dnia spotykały się z niechęcią polskich pracowników. Wynika to z innego podejścia do pracy: wiele osób chce zacząć dzień pracy, wykonać obowiązki i jak najszybciej wrócić do domu.

Polski pracownik ma inaczej zakodowany rytm pracy: chce przyjść do pracy i jak najszybciej wrócić do domu

– mówi ekonomista.

Dlatego obowiązkowe przerwy w środku dnia mogłyby być odbierane nie jako udogodnienie, ale jako utrudnienie organizacji życia prywatnego.

Klimatyzacja nie jest już fanaberią

Nowe przepisy mogłyby oznaczać dla pracodawców konieczność organizowania przerw lub montażu urządzeń obniżających temperaturę. Prof. Biga przyznaje, że oznaczałoby to pewien wzrost kosztów, ale nie uważa, by był on nadmierny.

Klimatyzacja staje się dziś standardem w samochodach, mieszkaniach, biurach i nowych budynkach publicznych. W przypadku pracy biurowej jej montaż jest najczęściej możliwy do pogodzenia z kosztami prowadzenia działalności.

Większe trudności mogą pojawić się w branżach, w których charakter pracy utrudnia chłodzenie pomieszczeń albo pracy na zewnątrz. Mimo to ekonomista podkreśla, że zapewnienie niższej temperatury w miejscu pracy coraz częściej trzeba traktować jako podstawę, a nie luksus.

Adaptacja do upałów będzie koniecznością

Zmiany klimatyczne sprawiają, że fale upałów będą coraz ważniejszym wyzwaniem dla gospodarki, pracodawców i instytucji publicznych. Dotyczy to także uczelni. Prof. Biga zauważa, że nowe budynki uniwersyteckie coraz częściej są klimatyzowane, dzięki czemu nawet w czasie lipcowych obron można zapewnić studentom i pracownikom godne warunki.

To pokazuje szerszy kierunek zmian. Adaptacja do wysokich temperatur nie będzie dodatkiem, lecz jednym z warunków normalnego funkcjonowania gospodarki, edukacji i administracji.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • OFICJALNIE | Kraków gospodarzem Mistrzostw Świata Kobiet Amp Futbol 2027!

  • Tarnów większy o sąsiednie miejscowości? Gmina Tarnów nie chce o tym słyszeć

  • Carlos Santana po raz pierwszy w Krakowie!

  • Małopolski Sejmik apeluje do Lwowskiej Rady Obwodowej o wycofanie uchwały ws. UPA

  • Słoneczny wtorek w Małopolsce. W dzień do 9 stopni, nocą temperatura spadnie do zera

  • Śnieg, lód i zagrożenie lawinowe w Tatrach. TPN ostrzega turystów