Wtorek, 27 paź 6 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Populizm po czesku. Czy Praga pójdzie śladem Bratysławy i Budapesztu?

Nowy układ sił w Pradze budzi emocje w całej Europie Środkowej. Andrej Babiš szuka większości wśród eurosceptyków, ale – jak mówi Łukasz Grzesiczak, ekspert od czeskiej polityki – „jego celem jest władza, nie rewolucja”. Czy Czechy pójdą drogą Orbána i Ficy?

Populizm po czesku. Czy Praga pójdzie śladem Bratysławy i Budapesztu?
Andrej Babiš, EPA/MARTIN DIVISEK Dostawca: PAP/EPA.

Posłuchaj wypowiedzi

Po wyborach w Czechach polityczna mapa Europy Środkowej znów się przetasowała. W Pradze zwyciężyła partia ANO Andreja Babiša, a komentatorzy zastanawiają się, czy Czechy pójdą śladem Słowacji Roberta Ficy i Węgier Viktora Orbána. W poniedziałkowym programie „O Tym Się Mówi” gościem Radia Kraków był Łukasz Grzesiczak, dziennikarz i znawca polityki Czech i Słowacji.

Babiš nie jest Fico ani Orbánem — ale jego partnerzy mogą być problemem

Andrej Babiš wygrał wybory w Czechach zgodnie z oczekiwaniami, ale to, z kim będzie rządzić, jest dziś najważniejszym pytaniem. Łukasz Grzesiczak zwraca uwagę, że były premier i miliarder szuka większości wśród partii antysystemowych, co budzi zaniepokojenie w Pradze i Brukseli.

Partie, z którymi Babiš chciałby współpracować, to między innymi SPD Tomia Okamury. To ugrupowanie od lat ma w swoim programie referendum w sprawie wyjścia Czech z Unii Europejskiej i sprzeciw wobec członkostwa w NATO

- wyjaśnia. Drugim potencjalnym partnerem jest nowe, również eurosceptyczne ugrupowanie Kierowcy.

Mimo tego Grzesiczak tonuje nastroje:

Babiš nie ma tak radykalnych poglądów jak jego potencjalni koalicjanci. Jest przede wszystkim pragmatykiem, który potrafi rozmawiać z każdym, by osiągnąć cel.

Babiš jest politykiem bardzo doświadczonym, to były premier i wicepremier. To miliarder i człowiek biznesu. Jego majątek szacowany jest na 136 mld koron, czyli ok. 26 mld złotych. To człowiek z ogromnym doświadczeniem w negocjacjach, który potrafi stawiać na swoim. Polityk chce stworzyć najprawdopodobniej mniejszościowy rząd pod swoim przewodnictwem przy cichym poparciu obu skrajnych ugrupowań. Ewentualnie pozwoli, żeby wskazały one niezależnych ekspertów.

Czeski eurosceptycyzm – narzekanie z przywiązania

Czesi od lat należą do najbardziej eurosceptycznych społeczeństw w Unii. Jednak - jak podkreśla Grzesiczak - to bardziej emocjonalna postawa niż realny sprzeciw wobec wspólnoty.

Czesi są dumni z tego, że są Czechami, dobrze czują się we własnym kraju. Lubią ponarzekać na Brukselę, ale w ewentualnym referendum większość opowiedziałaby się za pozostaniem w Unii

- tłumaczy.

W kampanii wyborczej dominowały jednak hasła krytyczne wobec Zielonego Ładu i unijnej polityki klimatycznej.

Słyszeliśmy argumenty, że Unia chce zakazać samochodów spalinowych i że przez szaleństwo z Brukseli Europa przestaje być konkurencyjna. To retoryka dobrze znana także z polskiej debaty publicznej

- zauważa dziennikarz.

Trzeba jednak pamiętać, że sondaże pokazują, że w ewentualnym referendum Czesi zagłosowaliby za pozostaniem w UE.

Ukraina w kampanii. „Czeskie sprawy przede wszystkim”

Czy Czechy mogą dołączyć do prorosyjskiego kursu Ficy i Orbána?

To zależy od tego, jak patrzymy na samego Babiša. On jest populistą i pragmatykiem, który potrafi obiecać wszystko każdemu

- odpowiada Grzesiczak.

W kampanii Babiš mówił do wyborców językiem, który mocno przypominał populistyczne slogany z regionu: Najważniejsze są czeskie sprawy - czeskie szpitale, autostrady i ceny energii, a nie wysyłanie broni na Ukrainę.

Jego elektorat to w dużej mierze starsi wyborcy, zmęczeni wzrostem cen i wojną, która w ich oczach trwa za długo

- komentuje Grzesiczak.

Jego zdaniem trudno sobie jednak wyobrazić, by przyszły rząd Czech blokował unijną pomoc dla Ukrainy. Ale retoryka Babiša może napędzać antyukraińskie nastroje, które w czeskim społeczeństwie stają się coraz bardziej widoczne.

Zmęczenie, populizm i bunt przeciw elitom

Prorosyjski dryf regionu Grzesiczak tłumaczy połączeniem zmęczenia społeczeństw wojną, rosnącymi kosztami życia i nieufnością wobec elit.

Partie rządzące w Europie Środkowej - Fico, Orbán, a teraz Babiš - doszły do władzy krytykując liberalne elity. Wykorzystują gniew prowincji wobec ‘brukselskich kawiarni’, czyli ludzi, którzy rzekomo nie rozumieją codziennych problemów zwykłych wyborców.

To - jego zdaniem - tłumaczy, dlaczego w regionie, który przez dekady chciał uciec od rosyjskiego wpływu, dziś odżywają prorosyjskie sympatie.

To paradoks i pewien rechot historii. Kraje, które jeszcze niedawno były w orbicie Moskwy, dziś flirtują z retoryką, która osłabia Zachód i sprzyja Kremlowi

- podsumowuje Grzesiczak.

Najpopularniejsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Tomasz Siemieniec ostro o Cracovii: Nie widzę szans ani na wygranie derbów, ani na utrzymanie

  • Spór o UPA dzieli już nie tylko Polskę i Ukrainę. Ekspert wskazuje na przełom

  • Zamknięto dziki parking na krakowskich Bielanach. Miasto szuka rozwiązania

  • Odwołana rzeczniczka uczniów zabiera głos. "Dzień wcześniej dostałam prośbę od Łukasza Gibały"

  • 20-letni sołtys Cikowic chce głosować za własnym odwołaniem. W tle konflikt z proboszczem

  • Bruk-Bet Termalica melduje się w 1/8 finału Pucharu Polski