Wtorek, 27 paź 0 °C Jakość powietrza: Dobra Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Polskie wątki w dokumentach Epsteina. Prokurator Piotr Kosmaty: są podstawy do działań

Czy ujawnione dokumenty w sprawie Jeffreya Epsteina mogą zagrozić bezpieczeństwu państw, także Polski? Dr Piotr Kosmaty, prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie, mówi w Radiu Kraków o możliwym udziale rosyjskich służb, mechanizmie kompromatów, wojnie hybrydowej i powodach, dla których - jego zdaniem - istnieją już podstawy do wszczęcia śledztwa.

Polskie wątki w dokumentach Epsteina. Prokurator Piotr Kosmaty: są podstawy do działań
Fot. ilustracyjne/Elżbieta Raczyńska

Dlaczego warto przeczytać tę rozmowę?

  • Wyjaśnia mechanizm kompromatów – czym są „słodkie pułapki” (honey trap) i dlaczego od dekad są jednym z najskuteczniejszych narzędzi służb specjalnych.

  • Pokazuje sprawę Epsteina w szerszym kontekście bezpieczeństwa państw, a nie tylko jako skandal obyczajowy.

  • Pada jednoznaczna ocena prokuratora, że istnieją podstawy do wszczęcia śledztwa także w Polsce.

  • Porusza wątek rosyjskich służb i wojny hybrydowej, pokazując, jak działania wywiadowcze wpływają na politykę i bezpieczeństwo.

  • Odnosi się do realnych przypadków z Polski, w tym wykrycia rosyjskiego agenta w MON i nowych przepisów karnych.

Posłuchaj całej rozmowy

Panie prokuratorze, jeśli potwierdzi się, że za działalnością Jeffreya Epsteina stały także służby rosyjskie, czy może to stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państw, których elity bywały na jego wyspie?

Dr Piotr Kosmaty: Odpowiedź jest jednoznaczna: tak. Patrząc na tę sprawę całościowo, trudno uwierzyć, że za tym, co działo się na wyspie Epsteina, nie stały służby specjalne. Metody działania - tzw. honey trap, czyli „słodka pułapka” – są znane od początku istnienia szpiegostwa i są wyjątkowo charakterystyczne dla rosyjskich służb, wcześniej KGB, dziś FSB.

Jeżeli rzeczywiście mamy do czynienia z działaniami służb rosyjskich, to mówimy o planowym gromadzeniu tzw. kompromatów, czyli kompromitujących materiałów na osoby wpływowe: polityków, ludzi ze świata wielkiego biznesu. To klasyczne narzędzie umożliwiające szantaż i realny wpływ na politykę państw - w skali globalnej.


Czyli możemy założyć, że jeśli w tle były rosyjskie służby, to kompromaty na pewno istnieją?

Tak. Kompromat to w istocie „wynalazek” rosyjskich służb i jedna z najskuteczniejszych broni wywiadowczych. Właśnie po to zakłada się takie pułapki - by zbierać materiały, które później pozwalają wywierać presję.


To metoda stosowana do dziś. Media co jakiś czas opisują przypadki atrakcyjnych kobiet, które okazują się funkcjonariuszkami rosyjskich służb.

Dokładnie tak. Z praktyki mogę przywołać przykład młodej, bardzo atrakcyjnej kobiety z Białorusi, która „zakochała się” w niezwykle wpływowym, sześćdziesięcioletnim mężczyźnie mającym dostęp do wrażliwych informacji. Tego typu sytuacje powinny od razu zapalać czerwone światło. To klasyczny schemat działania służb rosyjskich.


Czy kompromaty zawsze działają?

Historia szpiegostwa pokazuje, że są niezwykle skuteczne. Osoby, które wpadną w taką pułapkę, bardzo rzadko znajdują w sobie siłę i odwagę, by przeciwstawić się późniejszemu szantażowi.

Epstein, Kraków i mechanizm werbowania. „To nie są pojedyncze historie”

Piotr Łęgowski


Premier zapowiedział powołanie specjalnego zespołu do analizy ujawnionych dokumentów. Co pana zdaniem powinno być jego zadaniem?

Analiza materiałów to jedno, ale z punktu widzenia prokuratora widzę już podstawy do wszczęcia normalnego postępowania karnego. Mówimy o jednych z najohydniejszych przestępstw: pedofilii połączonej z handlem ludźmi, w tym - jak wszystko na to wskazuje - handlem nieletnimi.

Krakowski wątek w aferze Epsteina. Jest rządowy zespół

Radio Kraków

Jeżeli w ujawnionych aktach - liczących około 3,5 miliona stron - ponad dwa tysiące razy pojawiają się słowa „Poland” lub „Polish”, to istnieją realne podstawy do prowadzenia śledztwa również w Polsce, w formie procesowej, czyli z gromadzeniem dowodów.


Czyli, mówiąc wprost, są już podstawy do działań śledczych?

Tak. Jeżeli media dysponują informacjami, które wskazują na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, organy ścigania mają prawo - a wręcz obowiązek - podjąć działania.


Jak poważna jest to sprawa z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, nawet jeśli nie dotyczyłaby bezpośrednio polskich elit?

To sprawa skrajnie poważna. Jeśli służby rosyjskie lub białoruskie uzyskały kompromitujące materiały na osoby mające wpływ na politykę i dostęp do informacji niejawnych, to stwarza to ogromne zagrożenie. Takie osoby mogą być narzędziem wpływu na decyzje całych państw.


W Polsce wykryto rosyjskiego agenta w Ministerstwie Obrony Narodowej, który pracował tam przez trzydzieści lat. To sukces czy

Jeżeli ktoś przez trzy dekady współpracował z obcym wywiadem w jednym z najbardziej wrażliwych resortów państwa, nie można mówić o sukcesie. Z drugiej strony, fakt, że był obserwowany od kilkunastu miesięcy i ostatecznie został wykryty, pokazuje również skuteczność działań polskich służb.

To dowód na nasilającą się aktywność rosyjskiej agentury i element wojny hybrydowej, której jednym z pierwszych sygnałów zawsze jest szpiegostwo.


Był to pracownik cywilny. Czy to zmienia zasady dostępu do tajemnic?

Nie. Kluczowe są certyfikaty bezpieczeństwa. Niezależnie od tego, czy ktoś jest wojskowym, czy cywilem, musi przejść pełną procedurę sprawdzającą przed uzyskaniem dostępu do informacji niejawnych.


Skoro agent był w MON-ie, to czy mogą być wszędzie?

Tak było, jest i będzie - w każdym kraju. Kluczowe jest stworzenie skutecznego systemu wykrywania i eliminowania takich zagrożeń. Nie da się ich całkowicie wyeliminować, ale można ograniczać ich skuteczność.


Wspomniał pan o nowym przestępstwie – samej gotowości do współpracy z obcym wywiadem.

Tak, to przepis wprowadzony w odpowiedzi m.in. na wojnę w Ukrainie. Już samo zgłoszenie gotowości do współpracy z obcym wywiadem jest karalne - nawet jeśli ta współpraca faktycznie nie dojdzie do skutku. Grozi za to do ośmiu lat więzienia. To jasny sygnał ostrzegawczy dla wszystkich, którym przychodzą do głowy takie pomysły.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

  • Przez ponad 200 lat uważano go za kopię. Sensacyjne odkrycie na Wawelu

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Urząd Miejski w Wojniczu już w nowej siedzibie. Przeprowadzka opóźniła się o kilka miesięcy

  • Wenecja 1 – odrestaurowana kamienica ze strefą wellness w Krakowie

  • Osada Czorsztyn odzyska blask. Ruszyła rewitalizacja zabytkowego kompleksu

  • Czy Europa wraca do najciemniejszych czasów XX wieku? Konstanty Gebert: „Powracają nastroje w innych kostiumach”

  • Koniec z niebezpiecznym skrzyżowaniem w Zembrzycach? Powstanie rondo turbinowe

  • W Zakopanem wrze wokół obwodnicy. "Drogę będę miała pod salonem"