Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Po co szef CIA poleciał do Moskwy? „Są powody do pesymizmu, ale również do pewnego optymizmu”

Wizyta Johna Ratcliffe’a w Moskwie może być zarówno próbą nakłonienia Rosji do zakończenia wojny w Ukrainie, jak i ostrzeżeniem przed testowaniem NATO. – Jeżeli chodzi o podjęcie przez Rosję jakichś działań w perspektywie najbliższych miesięcy, to naprawdę są powody do pesymizmu – mówił w Radiu Kraków dr Marcin Fatalski.

Po co szef CIA poleciał do Moskwy? „Są powody do pesymizmu, ale również do pewnego optymizmu”
Dostawca: PAP/EPA

Posłuchaj całej rozmowy

Wizyta szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie wciąż wywołuje pytania o rzeczywiste intencje Waszyngtonu. Początkowo interpretowano ją przede wszystkim jako ostrzeżenie dla Kremla przed próbą przetestowania NATO, zwłaszcza na wschodniej flance. „New York Times” wskazuje jednak na inny możliwy cel: przedstawienie Władimirowi Putinowi ponurej oceny sytuacji Rosji w wojnie z Ukrainą i nakłonienie go do zawarcia porozumienia.

– Jesteśmy skazani na spekulacje, dlatego że po prostu nie wiemy – mówił w Radiu Kraków dr Marcin Fatalski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wizyta jawna, ale cel pozostaje tajemnicą

Zdaniem eksperta znaczenie ma już sam fakt, że Amerykanie nie próbowali ukrywać wizyty szefa CIA.

– Można powiedzieć, że chcieli dać do zrozumienia stronie rosyjskiej, iż leży im na sercu to, co dzieje się w tej części Europy, i że chcą zademonstrować swoje zaangażowanie – oceniał Fatalski.

Jednocześnie, jak zauważył, według „Wall Street Journal” nawet część osób w otoczeniu prezydenta USA odpowiedzialnych za politykę zagraniczną i bezpieczeństwo nie znała dokładnego celu misji.

To może oznaczać, że wizyta miała kilka wymiarów jednocześnie. Z jednej strony mogła być sygnałem dla Kremla, że Stany Zjednoczone zareagują, jeśli Rosja zdecyduje się na działania wobec państw NATO. Z drugiej – mogła służyć przedstawieniu nowej propozycji dotyczącej zakończenia wojny w Ukrainie.

– Jedno drugiego nie wyklucza – podkreślał ekspert.

Czy Kreml uwierzył w obojętność Trumpa?

Fatalski zwraca uwagę na możliwy niepokój amerykańskiego aparatu bezpieczeństwa. Rosja mogła bowiem uznać, że dystans Donalda Trumpa wobec Europy oznacza również brak gotowości USA do reakcji na rosyjską prowokację.

Może istnieć obawa, że Rosjanie i prezydent Putin tak bardzo uwierzyli w obojętność Donalda Trumpa wobec tej części Europy, że zdecydują się na coś, na co nie zdecydowaliby się, gdyby zakładali, że Amerykanie zareagują

– mówił gość Radia Kraków.

Taki scenariusz postawiłby Waszyngton w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ USA pozostają związane zobowiązaniami sojuszniczymi.

Jak podkreślał Fatalski, nawet jeśli sam Trump czy wiceprezydent J.D. Vance dystansują się od Europy, nie oznacza to, że podobnie myśli cały amerykański establishment odpowiedzialny za bezpieczeństwo.

Szef CIA to dla Kremla zupełnie inna waga

Dotychczas rozmowy z Rosjanami w sprawie zakończenia wojny prowadzili między innymi Steve Witkoff i Jared Kushner. Zdaniem Fatalskiego nie przyniosły jednak efektów.

– Nie tylko komentatorzy traktowali Witkoffa z pobłażaniem. Myślę, że podobnie traktował go także Kreml – mówił.

Szef CIA jest jednak przedstawicielem zupełnie innej części amerykańskiego aparatu państwowego.

– Rosjanie mają świadomość, że establishment bezpieczeństwa amerykańskiego jest mocno osadzony w tradycji myślenia o Rosji jako o konkurencie – podkreślał Fatalski.

W jego ocenie rosyjscy decydenci inaczej patrzą na przedstawiciela CIA, a inaczej na biznesmena czy członka rodziny prezydenta USA wysłanego do prowadzenia negocjacji.

„Może chcą uświadomić Putinowi, że tej wojny nie może wygrać”

Jeżeli wierzyć doniesieniom „New York Timesa”, Ratcliffe miał przedstawić rosyjskiemu prezydentowi niekorzystną ocenę sytuacji wojennej. Zdaniem Fatalskiego może chodzić o zmianę sposobu przekonywania Kremla.

Jedna z możliwości zakłada, że Amerykanie sądzą, iż Putin nie otrzymuje pełnego obrazu sytuacji na froncie.

– Być może zakładają, że jest trzymany w nieświadomości, jeżeli chodzi o rzeczywisty stan armii rosyjskiej przez część swojego otoczenia – oceniał ekspert.

Druga możliwość to odejście od przekonywania Putina, że Rosja może wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi kształtować nowy porządek międzynarodowy.

Może chodzić o to, żeby uświadomić mu raz jeszcze, że ta wojna w długiej perspektywie jest nie do wygrania

– mówił Fatalski.

Jak wyjaśniał, nawet jeśli Rosja odnosi lokalne sukcesy na froncie, długofalowe koszty wojny – gospodarcze, militarne, finansowe i polityczne – mogą przewyższać osiągane korzyści.

Największy lęk USA: konieczność realizacji zobowiązań NATO

Zdaniem eksperta cały amerykański wysiłek dyplomatyczny może sprowadzać się do jednego: uniknięcia dalszej eskalacji.

– Na samym końcu tej całej dyskusji jest to, czego Amerykanie boją się najbardziej: że przedłużająca się wojna ukraińska oraz groźba eskalacji na flance wschodniej postawi Stany Zjednoczone wobec konieczności zrealizowania zobowiązań sojuszniczych – mówił.

Dlatego Waszyngton może próbować jednocześnie nakłonić Rosję do zawieszenia broni w Ukrainie i ostrzec ją przed testowaniem NATO.

Putin obiecuje Trumpowi, że nie zaatakuje NATO. To nie rozwiązuje problemu

Donald Trump poinformował, że rozmawiał z Putinem i usłyszał od niego zapewnienie, że Rosja nie zaatakuje państw NATO. Fatalski zwraca jednak uwagę, że bezpośrednia inwazja nie jest jedynym możliwym scenariuszem.

– To, co Rosja robi, to nie jest atak bezpośredni. To nie jest nawet atak pod flagą rosyjską – zauważył.

Przypominał o naruszaniu przestrzeni powietrznej państw wschodniej flanki i działaniach hybrydowych.

W grę mogłyby wchodzić również operacje prowadzone w taki sposób, by utrudnić jednoznaczne przypisanie odpowiedzialności Rosji.

– Możliwe jest takie rozwiązanie, że dojdzie do ujawnienia się jakichś „zielonych ludzików”. Przecież tę historię znamy z Krymu – mówił.

Putin mógł więc formalnie szczerze powiedzieć Trumpowi, że nie zamierza „rozpoczynać wojny”, a jednocześnie nie wykluczać działań mających sprawdzić, jak daleko można posunąć się wobec państw NATO.

Państwa bałtyckie jako potencjalny test Sojuszu

Zdaniem Fatalskiego jednym z najbardziej niepokojących scenariuszy byłoby pojawienie się uzbrojonych grup na terytorium któregoś z państw bałtyckich.

– Co wówczas, jeżeli ujawnią się grupy zbrojne, które nie będą oficjalnie występowały jako siły rosyjskie, ale rozpoczną operacje dywersyjne? – pytał ekspert.

Taki scenariusz mógłby służyć sprawdzeniu zdolności NATO do odstraszania i reakcji w sytuacji, gdy odpowiedzialność za działania nie byłaby od początku całkowicie jednoznaczna.

Powtórka z 2022 roku?

Wizyta szefa CIA wywołała w Polsce skojarzenia z sytuacją sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku, gdy Amerykanie również ostrzegali Kreml przed konsekwencjami planowanych działań.

Fatalski przyznał, że analogie są uzasadnione. Przypomniał również późniejsze rozmowy amerykańsko-rosyjskie prowadzone w związku z obawami, że Rosja może użyć taktycznej broni jądrowej po niepowodzeniach na froncie.

– Takie działania podejmuje się wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga – podkreślił.

„Są powody do pesymizmu, ale również do pewnego optymizmu”

Według eksperta wizyta Ratcliffe’a może budzić w Polsce jednocześnie niepokój i nadzieję.

Jeżeli jej celem było ostrzeżenie Rosji przed działaniami planowanymi na najbliższe miesiące, sytuacja jest poważna.

– Jeżeli przyjąć diagnozę, że chodzi o podjęcie przez Rosję jakichś działań w perspektywie najbliższych miesięcy, to naprawdę są powody do pesymizmu – mówił.

Z drugiej strony sam fakt wysłania do Moskwy szefa CIA pokazuje, że Stany Zjednoczone nie traktują bezpieczeństwa europejskich sojuszników jako sprawy drugorzędnej.

– Skoro szef CIA fatyguje się do Moskwy, żeby zakomunikować to bezpośrednio, to znaczy, że dla Amerykanów europejskie sojusze i flanka wschodnia nie są obojętne – podkreślał Fatalski.

Jak dodał, mimo gestów administracji Trumpa wobec Władimira Putina amerykańska polityka bezpieczeństwa nadal pozostaje oparta na sojuszu transatlantyckim.

Rosja mobilizuje siły i przygotowuje się do działań, zdaniem analityków szerzej zakrojonych, niż wymagałaby tego sytuacja w Ukrainie. Dlatego powiedziałbym, że ta wizyta jest jak najbardziej na miejscu z każdego powodu –

podsumował.

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem

  • Samochód dachował i leżał w polu. Pijanego kierowcę odnalazł policyjny pies